I ty możesz zostać wynalazcą (Tesla vs Edison, czyli z prądem lub pod prąd)

I ty możesz zostać wynalazcą (Tesla vs Edison, czyli z prądem lub pod prąd)

Istnieją spektakle dla dzieci bazujące na najprostszych, abstrakcyjnych, kolorowych formach, często nużących dla dorosłego widza. Zdarzają się też inne, wypełnione „dorosłym” humorem i odniesieniami, na których dzieci śmieją się, tylko dlatego że robią to ich rodzice. Na szczęście powstają też przedstawienia znajdujące złoty środek, docierające humorem tak do starszych, jak i młodszych widzów, gdzie dziecko i dorosły mogą znaleźć zabawowe poczucie wspólnoty w byciu w teatrze. Najnowsza premiera Teatru Lalek we Wrocławiu Tesla vs. Edison, czyli z prądem lub pod  prąd należy do takich właśnie świetnie skonstruowanych przedstawień.

Jedną z wielu zalet spektaklu jest opowiedziana w nim inspirująca historia. Początkujący, czasem wykpiwany i na początku nie do końca pewny swojej intelektualnej wartości, wynalazca Nikola Tesla wyrusza w podróż życia, podczas której dokonuje się w nim znana i właściwie niezaskakująca wewnętrzna przemiana. Z wiejskiej chaty, w której eksperymenty może przeprowadzać tylko na swoim kocie, dociera aż do Ameryki i największego laboratorium-elektrowni. Po drodze zyskuje sprzymierzeńców i pomocników, a determinacja i fascynacja swoją dziedziną zaprowadza go na podium sławy i zyskuje miano człowieka, który wymyślił gniazdko elektryczne. Jest to z jednej strony historia całkiem prosta, ale z drugiej – właśnie taka, jakiej dziecko potrzebuje – o pokonywaniu przeciwności losu i wierze w swoje możliwości, o wykorzystywaniu potencjału twórczego do pomocy ludziom i ulepszania ich życia. Nie tylko zwraca uwagę widza na twórczy potencjał każdego człowieka,  lecz także inspiruje do rozwijania zainteresowań i wiedzy. Nie jest bowiem podręcznikowo wyłożoną historią, ale zachęca do zainteresowania się pojawiającymi się na scenie postaciami historycznymi i ich wynalazkami.

Spektakl operuje trzema, bardzo ważnymi w teatrze dla dzieci, elementami: inteligentnym dowcipem, połączeniem dobrego aktorstwa z utrzymaniem kontaktu z widownią oraz ciekawą scenografią. Tekst Joanny Gerigk obfituje w słowne gagi oraz sytuacyjny absurd, zdarzają się mrugnięcia do dorosłego widza, ale także slapstickowe, bufoniarskie żarty. Wszystkie jednak są na tyle wpisane w konwencję i działanie sceniczne, że ciężko byłoby opowiedzieć ich wywołujące śmiech puenty. Aktorzy budują postaci na gruncie najlepszej konwencji teatru dla dzieci –  z dużym skoncentrowaniem na widowni, ale również wyraźnym zaangażowaniem w odgrywane postaci. Nikola Tesla, (Konrad Kujawski) mający  wypisane na twarzy szaleństwo fascynata i odkrywcy, udowadnia, że dziwacy ze swoimi szalonymi pomysłami (a jakże często tymi właśnie dziwakami są dzieci) mają ważne (a może nawet najważniejsze) miejsce w procesie rozwoju świata. Edyta Skarżyńska – fikcyjna postać asystentki Tesli – stanowi pomost między światem wielkich wynalazców a widownią i fenomenalnie przechodzi między swoimi rolami: zaangażowanego pomocnika, narratora, czy inicjatora wydarzeń. Chcemy razem z nią dopingować głównego bohatera, co zresztą wspaniale pokazuje, że każdy człowiek, nawet ten genialny, potrzebuje wsparcia. Jacek Radomski natomiast, jako Edison, jest ciekawym przykładem szwarc charakteru, bo bardziej jest śmieszny niż straszny i bardziej ignorancki niż diaboliczny. W jego postaci właśnie niechęć zaszkodzenia czy zła, ale zamknięcie i trzymanie się kurczowo swoich przekonań jest prezentowane jako najbardziej destrukcyjne. Co prawda może nie musiał dla realizacji swoich planów rozmawiać z samym Mefistofelesem (pojawienie się diabła na scenie uznaję za jedyny wyraźny zgrzyt w opowiadanej historii i wątek wzięty jakby z innego porządku), ale mimo przypisanej mu groteskowości widz może mieć do niego pewną dozę sympatii biorącej się z faktu, że jego bohater jest po prostu odrobinę głupi. Scenografia Michała Dracza stanowiąca maszynerię, gdzie przykładowo domek zamienia się w samochód, a samochód w elektrownię, estetycznie przywodzi na myśl kolorowe broadwayowskie musicale, zaskakuje i zaciekawia szczególnie małego widza, wybuchami światła i dźwięku.

Spektakl z jednej strony operuje prostymi schematami i dosyć jasnym przekazem, z drugiej  jednak –  stanowi dla młodego widza to, czego i dorosły często poszukuje w „swoim” teatrze: jest   źródłem inspiracji.

 

Zuzanna Zajt, Teatralia Wrocław
Magazyn Internetowy Teatralia, numer 164/2016

 

Wrocławski Teatr Lalek

Joanna Gerigk

Tesla vs Edison, czyli z prądem lub pod prąd
reżyseria: Michał Derlatka
scenografia: Michał Dracz

udźwiękowienie: Sówka Sowińska

wizyaluzacje: Robert Maniak

asystent reżysera:  Anna Bajer
obsada:Edyta Skarżyńska, Konrad Kujawski, Jacek Radomski
premiera: 27 lutego 2016

fot. mat.teatru

Zuzanna Zajt – absolwentka teatrologii na UJ. Zawodowo przekonuje dziesięciolatki, ze teatr to coś zupełnie innego niż ”takie kino, tylko gorsze”