Tu się nie ma, z czego śmiać (Zemsta)

Tu się nie ma, z czego śmiać (Zemsta)

Komedia Fredry w reżyserii Anny Augustynowicz z pewnością zaskakuje widza: formą, scenografią, grą aktorów, znikomą ilością rekwizytów. Zemsta w Teatrze im. Juliusza Słowackiego jest niezwykle surowa, sterylna, można powiedzieć, że wręcz ostentacyjnie ateatralna

We wszystkich elementach spektaklu dominuje czerń – w kostiumach bohaterów (ubranych prosto, współcześnie) w rekwizytach (krzesła, obrus przykrywający ogromny stół, będący częścią proscenium, skrzynia) i scenografii (trzy ramy-części zamkowego muru wypełnione siatką). W tej skromnie zaaranżowanej przestrzeni aktorzy deklamują swoje kwestie (nie ma skrótów w tekście). Sposób wypowiadania kolejnych fraz Fredry jest bardzo istotny dla wymowy całego przedsięwzięcia. Nie można mówić o „pełnokrwistych” postaciach. Zarówno Cześnik (Maciej Jackowski), Rejent (Marcin Sianko), jak i Klara (Karolina Kamińska), Wacław (Mateusz Bieryt) czy Podstolina (Hanna Bieluszko) to jedynie retoryczne wariacje na temat bohaterów Fredry. Raptusiewicz przypomina stereotypowego „Janusza”, myślącego dość prostymi schematami sybarytę, który wszystko chce załatwiać krzykiem lub mieczem, z kolei Milczek wyraźnie nawiązuje do rządzących obecnie polityków (interesowność podszyta płytkim, cynicznym powoływaniem się na wiarę ). Wespół z Podstoliną, wdową-utrzymanką każdego, kogo uda jej się złowić w swoje sidła, tworzą coś na kształt tercetu figur-symboli, które świadomie „odklejając się” od Zemsty, pokazują, jak wiele dzieli nas dziś od komedii Fredry. Wyolbrzymione przywary, z których dramatopisarz uczynił źródłem śmiechu, we współczesnej Polsce są cechami występującymi na porządku dziennym. Nikogo już nie dziwią ani „Janusze”, ani pokracznie wywyższająca się nad nimi„wielkomiejska elita”. Osobną kwestię stanowi para młodych bohaterów. Podobnie jak wymieniona wyżej trójka, odstają od tradycyjnego ujęcia tychże postaci. Ani Klara nie jest specjalnie zakochana, ani Wacławowi szczególnie na konkurach nie zależy, mówią swoje kwestie, bo muszą, bo trzeba, bo karawana fabuły musi jechać dalej.

Ciekawie ujęty Papkin (Feliks Szajnert) kluczy gdzieś pomiędzy rolą nadwornego błazna a zgorzkniałym starcem, któremu po raz kolejny kazano odgrzewać stare numery typu „lew północy” czy „krokodyl”. Pojedyncze śmiechy na widowni mogą świadczyć o tym, że publiczność zaakceptowała i podjęła żałobny kontekst spektaklu. Jeżeli można mówić o swego rodzaju unieważnieniu postaci przez aktora, to najpełniej odbywa się ono za pośrednictwem Daniela Malchara jako Dyndalskiego/Śmigalskiego/Perełki. Trzeciorzędne postaci dramatu Fredry w tej Zemście w zasadzie mogłyby nie istnieć.

Wydaje się, że pomysł Anny Augustynowicz polegał na stopniowym oddalaniu się od Zemsty, jaką znamy, na rzecz uświadomienia sobie, jak niedorzecznie brzmi ta w gruncie rzeczy banalna (w warstwie fabularnej) historyjka w ostro skonfliktowanej Polsce Anno Domini 2017. Funeralny entourage przedstawienia tylko wzmaga to uczucie. Podzielone społeczeństwo, podzielona kultura, podzielony teatr – mury mnożą się jak grzyby po deszczu, a rozwiązania nie widać. „Przegadanie” Zemsty można zatem traktować jak próbę poszukiwania nowego języka, dla opisania dzisiejszej rzeczywistości. Stare emploi się zużyło, nie przystaje do tego, co tu i teraz.

Najmocniejszy punkt Zemsty w Słowackim to jej zakończenie. Groteskowe, gombrowiczowskie, mistyczne, gorzkie. W oparach kadzideł Klara w żałobnym, czarnym welonie staje na ślubnym kobiercu z Wacławem. I gdy pada słynne zdanie kończące dramat Fredry, czujemy, że to nie wesele, a najprawdziwsza stypa.

 

Piotr Gaszczyński, Teatralia Kraków

Internetowy Magazyn Teatralny „Teatralia”, numer 2012/2017 

Teatr imienia Juliiusza Słowackiego w Krakowie

Aleksander Fredro

Zemsta

reżyseria: Anna Augustynowicz

scenografia: Marek Braun

kostiumy: Wanda Kowalska

reżyseria światła: Krzysztof Sendke

muzyka: Jacek Wierzchowski

asystent reżysera: Michał Telega (WRD PWST)

inspicjent : Iwona Cieślik

producent: Agata Schweiger

obsada: Hanna Bieluszko (Podstolina),  Maciej Jackowski (Cześnik Raptusiewicz), Karolina Kamińska (Klara),  Marcin Sianko (Rejent Milczek), Mateusz Bieryt (Wacław), Feliks Szajnert (Papkin), Daniel Malchar (Dyndalski, Śmigalski, Perełka)

premiera: 6 października 2017

fot. materiału Teatru im. Juliusza Słowackiego

Piotr Gaszczyński (rocznik 1987) – absolwent filologii polskiej i teatrologii na Uniwersytecie Jagiellońskim. Nauczyciel, miłośnik groteski pod każdą postacią, dyrektor Szkoły Podstawowej im. św. Joanny Molli w Krakowie. W „Teatraliach” publikuje od 2010 roku