Truizmy (Miny polskie)

Truizmy (Miny polskie)

Na scenie Bogusławski, Wyspiański i Gombrowicz. Ponadto grupa szlachcianek i szlachciców przywołująca fragmenty z tekstów Jędrzeja Kitowicza i Henryka Rzewuskiego – dwóch kronikarzy-gawędziarzy, którzy zapisali niepozbawiony humoru obraz I Rzeczpospolitej. Można by się spodziewać, że taki zestaw daje podstawy do intrygującej próby, być może zbliżającej się do teatralnego eseju, uchwycenia jakiegoś ułamka polskości. Kto tak pomyślał, ten trąba.

Trudno powiedzieć, z jakiego powodu scenariusz Tadeusza Nyczka i Mikołaja Grabowskiego wypada tak blado. Teksty, które w nim połączono są wysokiej próby. Grabowski spotyka się z nimi nie pierwszy raz. A jednak po montażu nie wynika z nich żadna nowa myśl, nie otwiera się żadna furtka, która prowadziłaby do jakiegoś zajmującego wniosku. Co gorsza, chwilami można odnieść wrażenie, że słowa padające ze sceny ocierają się o poziom banału. Nagle Wyspiański przestaje być Wyspiańskim, a Gombrowicz Gombrowiczem. Być może na papierze Miny polskie wyglądają lepiej, ale w warszawskim Teatrze Polskim wszystko to, co w tych autorach się ceni, znika nie tyle przywalone, ile zamazane nieatrakcyjną, chwilami toporną formą.

Przewodniczką pośród niepowiązanych fabularnie scen stara się być Muza z Wyzwolenia (Joanna Halinowska), która w swojej grze nie jest niestety ani cudowna, ani kapryśna. Poprowadzono ją w sposób na poły histeryczny, na poły farsowy, co razi tym bardziej, że za i tak już wystarczającą ilość lekkiego tonu odpowiada Wojciech Bogusławski (Jan Peszek) wraz z dwójką aktorów (Anna Cieślak i Paweł Krucz). Wejścia tej malutkiej, upudrowanej trupy to inscenizowane prezentacje fragmentów Mimiki pióra ojca narodowego teatru. Z dzisiejszej perspektywy to komiczny w swojej konwencjonalności podręcznik aktorstwa, w którym właściwe wyrażenie emocji wiązano z serią gestów i póz uznawanych za niezbędne dla uzyskania pożądanego efektu. Sceny te zarysowane są grubą kreską – zamaszystą choreografię podparto rockandrollową muzyką. Jednak wszystko to bardziej niż znalezieniem współczesnego klucza do staroświeckiego tekstu sprawia wrażenie niekoniecznego efekciarstwa. Nie sposób nie zauważyć, że nic szczególnego nie wnosi zaproszenie do gościnnego występu Jana Peszka. Aktor, poza króciutką etiudą, w której prezentuje samym wyrazem twarzy rozmaite nastroje, oddzielając je jedynie szybkim gestem dłoni, nie obdarowuje swojej postaci szczególnym zaangażowaniem i instruuje swoich podopiecznych bez belferskiej pasji. Jeśli już zostanie zapamiętany w roli Bogusławskiego, to raczej z epizodu w serialu Artyści.

Drobne komentarze trzymającego się raczej na uboczu Gombrowicza (Grzegorz Mielczarek), pokazywane w filmowych fragmentach wycinki z Wyzwolenia (zrealizowane głównie w plenerach, np. Prymasa nakręcono z Świątynią Opatrzności Bożej w tle) i utrzymane zaskakująco konsekwentnie serio – w przeciwieństwie do farsowego tonu reszty – sceny z Wyspiańskim (Maksymilian Rogacki) to zaledwie urozmaicenia. W przedstawieniu dominuje piątka ubranej w futrzane czapy i kontusze szlachty (Maja Barełkowska, Izabella Bukowska-Chądzyńska, Tomasz Błasiak, Piotr Cyrwus i Wojciech Czerwiński). Wyimki z Pamiątek Soplicy Rzewuskiego (m.in. początek rozdziału Pawlik o tym, że teraz wszędzie podobne szkoły, które kształcą nie przedstawicieli poszczególnych narodów, a obywateli świata) i Opisu obyczajów za panowania Augusta III Kitowicza (O sejmach czy O częstowaniach i pijatykach sejmikowych) miały zapewne pokazać, że niektóre przywary Polaków – skłonność do pijaństwa, korupcji, krzywoprzysięstwa czy też żenujący poziom debaty parlamentarnej, tu zobrazowany w scenie nieuzasadnionego zrywania obrad: „Nie ma zgody na sejm! Jestem poseł, nie pozwalam!” – są trwałe i nie poddają się upływowi czasu. Na przeszkodzie stanęła jednak reżyserska decyzja o rezygnacji ze zbudowania choćby najprostszych relacji pomiędzy postaciami. Poszczególne szlachcianki i szlachcice wygłaszają kwestie do widzów, podczas gdy między nimi nie wytwarza się napięcie, co sprawia, że sceny nużą swoją statycznością i jednostajną dynamiką. Jak pijatyka, to pijatyka, jak rejwach, to rejwach – bez cieniowania. Stąd też, mimo że aktorzy grają wyraziście i z rozmachem, nie są w stanie wyjść poza rodzajowe obrazki.

Jeśli weźmie się pod uwagę założenia Min polskich – wypowiedź na temat tego, co polskie – na myśl przychodzą mi dwa inne przedstawienia: Polacy i Soplicowo – owocilpoS. Suplement. W pierwszym, granym przed paroma laty na Scenie Kameralnej tego samego Teatru Polskiego, Rafał Kosewski umiejętnie zestawił fragmenty Dziennika Gombrowicza z tekstami kardynała Wyszyńskiego, zderzając parę zdecydowanych punktów widzenia, co zaowocowało wyjątkową dyskusją, poza teatrem niemożliwą. Natomiast w pozbawionym słów dodatku do inscenizowanego czytania Pana Tadeusza Piotrowi Cieplakowi udało się zamknąć w metaforze dwóch podwórkowych band problem przechodzącego przez polski naród pęknięcia, które niezmiennie odzwierciedlają tak wyniki kolejnych wyborów, jak i nasza codzienność. Grabowski i Nyczek, pomimo wsparcia wartościowej literatury, powiedzieć czegoś podobnie interesującego o polskości nie zdołali.

Jan Karow, Teatralia Warszawa

Internetowy Magazyn "Teatralia", numer 225/2018

Teatr Polski im. Arnolda Szyfmana w Warszawie

Tadeusz Nyczek, Mikołaj Grabowski

Miny polskie

reżyseria, ruch sceniczny: Mikołaj Grabowski

kostiumy: Katarzyna Kornelia Kowalczyk

projekcje, światło: Michał Grabowski

obsada: Maksymilian Rogacki (Wyspiański), Joanna Halinowska (Muza), Krystian Modzelewski (Konrad), Jerzy Schejbal (Starzec), Ewa Makomaska (Kaznodzieja), Natalia Sikora (Samotnik), Antoni Ostrouch (Prymas), Marta Alaborska (Mówca), Eliza Borowska (Wróżka), Jan Peszek (Bogusławski), Anna Cieślak (Aktorka), Paweł Krucz (Aktor), Maja Barełkowska (Szlachcianka I), Izabella Bukowska-Chądzyńska (Szlachcianka II), Piotr Cyrwus (Szlachcic I), Wojciech Czerwiński (Szlachcic II), Tomasz Błasiak (Szlachcic III), Grzegorz Mielczarek (Gombrowicz)

premiera: 29 stycznia 2018
fot. Katarzyna Chmura-Cegiełkowska

Jan Karow - absolwent kulturoznawstwa na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu, studiuje na III roku Wiedzy o Teatrze Akademii Teatralnej, publikował m.in. w "Didaskaliach", "Teatrze", "Teatrze Lalek", "Nietak!cie", "Notesie na 6 Tygodni" i "Teatraliach".