Teatr absurdu, ale nie do końca jak u Mrożka… (Policja)

Teatr absurdu, ale nie do końca jak u Mrożka… (Policja)

Dramaty Mrożka opatrzone są zazwyczaj niezwykle szczegółowymi instrukcjami dotyczącymi scenografii. Wojciech Żogała wykorzystał podane wskazówki, przenosząc Małą Scenę Teatru Nowego w inny wymiar. Gabinet sierżanta jest nieco zakrzywionym graniastosłupem, który pozbawiony został przedniej ściany i zwęża się ku środkowi. W centrum pokoju stoi ogromne biurko i dwa krzesła, a przy ścianie szafa. Całe umeblowanie kształtem dopasowuje się do pomieszczenia, jakby zasysane było do jego wnętrza. Aktorzy w tej scenerii wydają się niezwykle mali niczym postaci w Procesie w reżyserii Orsona Wellesa. Jedyne, czego ewidentnie brak na scenie, to portrety Infanta i jego wuja Regenta. Dlaczego?

Mrożek w swojej Policji ukazał rzeczywistość poza przestrzenią i czasem, w której cały lud jest tak oddany rządzącym, że funkcjonariusze prawa nie mają już kogo aresztować. Istnienie instytucji policji staje pod ogromnym znakiem zapytania, gdy ostatni osadzony więzień przechodzi przełom, postanawia zaprzestać walki z rządem i podpisuje deklarację lojalnościową. Prowokowanie ludu nie przynosi już żadnych rezultatów, obywatele zdają się na wskroś przesiąknięci praworządnością i niezachwianie wierni władzy. W tej sytuacji sierżant, pragnąc obronić policję przed zanikiem, namawia oddanego służbie sierżanta-prowokatora, by naprawdę przejął postawę buntownika. Dochodzi do charakterystycznej dla Mrożka zamiany ról – policjant staje się więźniem, więzień zaś przykładnym obywatelem.

W Teatrze Nowym z pozoru wszystko wygląda podobnie. Zamiast Infanta i jego wuja Regenta pojawiają się jednak anonimowi rządzący, a wykrzykiwane przez bohaterów słowo „wolność” zastępuje „demokracja”, co powoduje pewien zgrzyt. Zabiegi te miały niewątpliwie sprawić, by dramat stał się bardziej aktualny. Ukazana tutaj władza to bezsprzeczne nawiązanie do dzisiejszej polityki. Zmiany w oryginalnym tekście nie są jednak udane i pozbawiają go jednego z najznakomitszych elementów komicznych – stawania na baczność za każdym razem, gdy pada imię Infanta i jego wuja Regenta. W sposób prześmiewczy scena ta ukazuje niezachwiane oddanie obywateli władcom państwa oraz ich nadmierny szacunek. W zamian Martyna Quant wstawiła do scenariusza rozmowę o pomidorowej oraz scenę odwiedzin żony prowokatora w więzieniu. Żarty te także bawią, ale brak im już dodatkowego, głębszego sensu. Zamiast tego zdają się zaś spłycać całokształt.

Spektakl nierówny jest także pod względem aktorskim. Zdecydowany prym wiedzie Wojciech Droszczyński, który sprawdza się zarówno w roli wiernego policjanta, jak i prowokatora ludu, by w końcu stać się więźniem. Grana przez niego postać jest niezwykle dynamiczna, a Droszczyński potrafi ukazać całą jej złożoność – oddanie, obawy, strach, bunt. Wojciech Bartoszek jako Generał ogromnie wpływa na komiczną stronę ostatniego aktu. Jego ruchy i miny są iście „generalskie” – sztywne i formalne. Swą posturą góruje nad resztą postaci, a wrażenie przywództwa zmaga dodatkowo jego ogromny płaszcz narzucony na ramiona. Pozostali aktorzy grają poprawnie, ale niczym nie zaskakują.

Ciekawym zabiegiem zastosowanym w spektaklu jest moment zmiany dekoracji między scenami. Oczom widzów ukazują się wtedy postaci w czarnych strojach z noktowizorami. Przypominają nieco funkcjonariuszy policji do spraw antyterrorystycznych, co podkreśla wrażenie inwigilowania obywateli przez państwo, pozwala na dostrzeżenie, że idealny ustrój to tylko aluzja. Przedstawiona w Policji rzeczywistość jest bowiem tylko powierzchownie idealna i nie potrzeba wiele wysiłku, by ujrzeć jej prawdziwe, przepełnione strachem obywateli oblicze.

Teatr absurdu co prawda już nie oddziałuje na widza w takim stopniu, jak w ubiegłym stuleciu, gdy dzieła Mrożka wystawiane były po raz pierwszy, ale odsłania tajniki funkcjonowania państwa, które nadal są uruchamiane. Mimo pewnych niedociągnięć i zmian w tekście (niekoniecznie na lepsze), spektakl Brylskiego jest znaczący. Każe szukać odniesień w otaczającej nas rzeczywistości, a samemu tekstowi nadaje y, uaktualniony wydźwięk.

Natalia Chuszcz, Teatralia Łódź

Internetowy Magazyn „Teatralia” numer 207/2017

Teatr Nowy im. Kazimierza Dejmka w Łodzi

Sławomir Mrożek

Policja

reżyseria: Ryszard Brylski

adaptacja: Martyna Quant

scenografia: Wojciech Żogała

kostiumy: Katarzyna Adamczyk

światło: Rafał Wróblewski

muzyka na żywo: Damian Siuta, Bartosz Gułaj

asystent reżysera: Krzysztof Pyziak

inspicjentka: Teresa Hajman

obsada: Mirosława Olbińska, Wojciech Bartoszek, Wojciech Droszczyński, Artur Gotz, Krzysztof Pyziak, Sławomir Sulej

premiera: 18 lutego 2017 

fot. HaWa

Natalia Chuszcz – w teatrze pociągają ją niekonwencjonalne rozwiązania, mowa ciała i muzyka. Nałogowo czyta książki oraz tańczy.