Szekspirowski kocioł (Wiedźmy)

Szekspirowski kocioł (Wiedźmy)

Już sama zapowiedź spektaklu Wiedźmy mogła przyprawić o lekki zawrót głowy. Połączenie fragmentów kilku dramatów Szekspira w jedno, niemal trzygodzinne przedstawienie? Biorąc pod uwagę mnogość tekstów oraz ich sławę, to zadanie zdaje się trudne do zrealizowania. W zapowiedziach twórcy kusili niestandardowym odczytaniem dzieł mistrza, poprzez pryzmat powtarzających się w nich postaci wiedźm. Chociaż występują one u Szekspira jedynie w Makbecie, to myślę, że opis należy odczytać metaforycznie. Jeszcze przed obejrzeniem przedstawienia czarownice można utożsamić z czymś magicznym, fantastycznym, co przecież jest stałym elementem dramatów tego autora.

Nawet jeśli kogoś zrazi zamieszanie z rolą, jaką odgrywają w spektaklu wiedźmy, to pierwsze spojrzenie na scenę może skutecznie złagodzić bojowy nastrój. Wyważona scenografia Justyny Łagowskiej została utrzymana w minimalistycznym klimacie: na scenie stoją trzy taborety, a na jednym z nich umieszczono czaszkę – bodaj najbardziej szekspirowski rekwizyt. Na ścianie oraz podłodze wyświetlane są przygotowane z dużą dbałością animacje autorstwa Pawła Czapli oraz Krzysztofa Urbańskiego. Raz widzimy potrzebny element scenografii, np. balkon, innym razem gwieździste niebo, a czasem sylwetki bohaterów (cienie poruszają się oraz wypowiadają). Realne postaci stojące na scenie wchodzą w interakcje z animacjami, co daje ciekawy efekt aktora samego (?) na scenie.

Gospodarzem spotkania jest Prospero (Andrzej Róg), starzec pełniący rolę przewodnika widzów po zawiłych ścieżkach życia szekspirowskich bohaterów. A ci zostali brutalnie wyrwani z bezpiecznych, dobrze wszystkim znanych, ram dramatów. Nie ma zbędnych przerw między poszczególnymi wątkami, tylko łagodne zmiany realiów scenicznych. Reżyser Krzysztof Jasiński wyselekcjonował jedne z najbardziej charakterystycznych scen i ułożył z nich własny obraz. Na scenie rozgrywają się zatem negocjacje Leara z trzema córkami; dalej widzimy sceny z Hamleta, Romea i Julii, Makbeta, Ryszarda III, Otella, a nawet lżejszego repertuaru Szekspira, czyli Burzy czy Snu nocy letniej.

Aktorzy co chwilę wcielają się w inne postaci, a poszczególne urywki szekspirowskich dzieł są pozbawione szerszego kontekstu i wprowadzenia. Elementem łączącym wszystko w spójną całość jest motyw zła drzemiącego w człowieku. Bohaterowie nierzadko są prezentowani w krytycznych momentach swojego życia. W myśl słów Hamleta „każdy z nas to skończony łajdak”, dopuszczają do głosu swoją mroczną naturę. Pozwalają sobie na słabość, złość, agresję. Potrafią z wyrachowaniem zabić czy bez mrugnięcia okiem skrzywdzić bliską osobę. Wszystko jest dynamiczne, nie ma czasu na refleksję, bo twórcy już zdążyli przenieść się do świata zupełnie innych bohaterów.

Trywializując, Wiedźmy Jasińskiego to prawdziwa jazda bez trzymanki. Reżyser, idąc śladami Szekspira, zupełnie złamał zasadę decorum. Druga część spektaklu jest przeciwieństwem pierwszej. Tutaj pojawia się przestrzeń dla śmiechu – niestety, twórcy nie raczą widzów żartami wysokich lotów. Osią komediowej partii przedstawienia jest tajemnicza substancja, którą Prospero poczęstował pozostałych bohaterów. W konsekwencji po scenie zataczają się odurzone postaci, wzbudzające więcej smutku aniżeli radości. Takie rozwiązanie mogłoby stanowić idealne podsumowanie wcześniejszych losów bohaterów. Niestety, przyglądając się grze aktorskiej, odniosłam wrażenie, że głównym celem reżysera było rozluźnienie napięcia, jakie narastało w widzach od pierwszych minut spektaklu.

W gąszczu scenicznych wydarzeń cały czas obecne są tytułowe wiedźmy (zgodnie z teoriami równouprawnienia są to trzy kobiety i trzech mężczyzn). Wszystkie zostały ubrane w czarne skórzane stroje, a w dłoniach trzymają miotły z metalowych konstrukcji, które po otworzeniu przypominają parasole. Bez większych sukcesów usiłują zaczarować widzów, jak nie słowami i emocjami, to śpiewem i tańcem. Te ostatnie to niestety najsłabsze momenty tego chaotycznego, niekoniecznie odkrywczego spektaklu.

Marta Kąsiel, Teatralia Kraków

Internetowy Magazyn "Teatralia", numer 229/2018

Krakowski Teatr Scena STU

Wiedźmy wg Szekspira

scenariusz i reżyseria: Krzysztof Jasiński

tłumaczenie: Stanisław Barańczak

scenografia: Justyna Łagowska

muzyka: Piotr Grząślewicz, Marcin Hilarowicz

animacje: Plankton/Paweł Czapla, Krzysztof Urbański

obsada: Jerzy Trela/Andrzej Róg, Beata Rybotycka/Urszula Grabowska-Ochalik, Agata Myśliwiec-Grząślewicz/Dorota Kuduk, Joanna Pocica/Paulina Kondrak, Krzysztof Pluskota/Radosław Krzyżowski/Krzysztof Zawadzki, Dariusz Starczewski /Grzegorz Mielczarek, Marcin Zacharzewski/Krzysztof Kwiatkowski

premiera: 21 stycznia 2018

fot. Paweł Nowosławski

Marta Kąsiel – absolwentka wiedzy o teatrze na Uniwersytecie Gdańskim, studentka Uniwersytetu Jagiellońskiego.