Strachy. Wielkie (z zaciekawienia) oczy

Strachy. Wielkie (z zaciekawienia) oczy

Któż by się spodziewał: w tak niepozornym mieście jak Krosno stoi nowoczesne i, jak się okazało, prężnie działające Regionalne Centrum Kultur Pogranicza. W jego programie od pięciu lat znajduje się niewielki festiwal Nocne Teatralia Strachy. Małą rocznicę festiwalu uświetniły premiery pierwszego dnia: Moje szczęście krośnieńskiego Teatru s.tr.a.c.h. oraz Spalone skrzydła Teatru Nikoli z Krakowa. Co znamienne, hasłem tegorocznej edycji były słowa Tadeusza Kantora: „Nie wolno umierać przed premierą”. Posłuszni słowom mistrza artyści dali widzom szansę na obejrzenie ich najnowszych produkcji.

Pierwszy z nowych spektakli prezentowanych na festiwalu to obraz przesycony nostalgią, chęcią rozliczenia z przeszłością, silnie osadzony w perspektywie płciowej. Bohaterką monodramu jest niemłoda już kobieta, której marzeniem od zawsze było zostać tancerką i mieć własny teatr (Dagmara Bogacz). Z monologów, które prowadzi – kierowanych do (prawdopodobnie nieżyjącego już) ojca i (eks)kochanka – wyłania się postać, która dopięła swego, jednak nie była przez najbliższych doceniona. Bohaterka wyciąga walizkę pełną pogniecionych kartek (najpewniej niewysłanych listów) i wraca do wspomnień, z perspektywy czasu nadaje im inne znaczenie. Papier kojarzy bowiem ze swoją skórą, która, jak mówi, zawsze była sucha i wymagała głębokiego nawilżenia – a więc zrozumienia i opieki.

Skóra, jako zewnętrzna powłoka, granica oddzielająca człowieka od innych, urasta do głównego symbolu tego monodramu: listy w walizce jako zrzucona skóra, znak czasu bezpowrotnie minionego, nie do zmiany, chociaż wciąż nieznośnie obecnego. Co więcej, jest też oznaką utraconej zmysłowości. Ta sieć powiązań sprawia, że niekiedy trudno oddzielić od siebie kochanka i ojca, których łączy okazywana kobiecie nieczułość i to, że obu ich (fizycznie) już nie ma.

Temat przemijania, nierozerwalnie związany z odczuwaniem szczęścia, często odkrywanego dopiero po utracie, poruszali też ludzie w ulicznej sondzie, której projekcja rozpoczęła monodram. Cierpienie w cichości, zrezygnowanie i patrzenie z perspektywy człowieka, przed którym nie ma już nic, bardzo chwytają za serce, do pewnego momentu są w spektaklu bardzo wiarygodne. Jednak utarte zabiegi, których używa reżyser i zarazem scenarzysta Paweł Wrona, sprawiają, że tęsknota, która jest tematem spektaklu, wydaje się papierowa, a w warstwie tekstowej zbyt wygładzona. Tancerka (widocznie młoda osoba z posrebrzonymi włosami) ściąga z mebli płachty materiału posypane kurzem – kredowym pyłem, a rekwizytem w kontekście rozmowy z kochankiem staje się czerwona róża. Mam wątpliwości, czy takie zbanalizowanie sytuacji było świadomym reżyserskim zabiegiem. Niekiedy scenariusz zdradzał swą niedoskonałość, przerysowanie i braki stylistyczne (wyrażenie „twoje cierpkie dłonie” przywodzi na myśl pisaninę, w której główną wartością są emocje, zastępujące zupełnie kunszt formy). Nie próbuję powiedzieć, że Moje szczęście jest spektaklem nieudanym, wręcz przeciwnie: ma duży potencjał. Wspomniana projekcja, a także fragment teatru cieni, w którym główna bohaterka przeobraża się na powrót w tancerkę i przeprowadza widza przez wszystkie zabiegi mające miejsce przed lustrem, są świetnym pomysłem i sprawiają, że widz nie jest znużony formą monodramu.

Drugą premierą Nocnych Teatraliów był spektakl Spalone skrzydła krakowskiego Teatru Nikoli, nieraz goszczącego już w Krośnie. Zaskakująca formą, mocno osadzona w muzyce pantomima z rekwizytami, korzystająca z słów o tyle, o ile są one immanentną częścią piosenek użytych jako tło spektaklu – tak w skrócie opisać można estetykę tego przedstawienia. Opowieść (lecz na pewno nie można mówić o linearnej fabule) rozpoczyna się od prezentacji garbusa-kataryniarza (w tej roli niesamowita Dominika Jucha), któremu czarownik (Mikołaj Wiepriew – również reżyser spektaklu) odbiera na początku melodię z instrumentu. Bohater udaje się w podróż przez dawne i współczesne motywy muzyczne znanych artystów, którzy na skutek różnych życiowych wydarzeń nie byli w stanie osiągnąć artystycznej pełni (dobrym przykładem jest tutaj Amy Winehouse).

Kim jest postać grana przez – co znamienne – reżysera, który udziela i pozbawia głosu? Niczym wyrodny treser zwierząt zmusza on swoje ofiary do zachowywania się zgodnie z jego wolą. Tyrania, przejmowanie nad kimś władzy bez brania odpowiedzialności za jego życie – są czymś zupełnie niespodziewanym. Zasadna wydaje się w tym miejscu metaforyka cyrkowa: mam na myśli, po pierwsze, żonglowanie cudzym życiem czy talentem, po drugie zaś samą atmosferę cyrkowego artyzmu – skupianie na sobie uwagi za pomocą kuglarskich sztuczek. W konsekwencji artysta nie nawiązuje dialogu z publicznością, ale skazuje ją na swój monolog i zupełnie nie interesuje go, czy to, co robi, jest przez widza należycie zrozumiane. Tak jakby chodziło tylko o to, żeby występ zakończył się oklaskami. Teatr Nikoli proponuje spektakl niesłychanie plastyczny, jednak – z uwagi na powyżej przedstawione argumenty – nie jest propozycją dla dzieci. Może więc trochę przerażać radość, z jaką krakowski teatr przystępuje do konstruowania tak bezwzględnej retoryki. Występujący na cyrkowej arenie muszą wszak lśnić!

Pierwszy dzień zakończyła projekcja Umarłej klasy w reżyserii Andrzeja Wajdy. W ramach drugiej odsłony festiwalu publiczność obejrzeć mogła spektakl pod tytułem Cukier Teatru Matki Pulardy z Wrocławia – nieco surrealistyczną, ale pełną humoru opowieść przygodową łączącą w sobie wszystkie warianty bohaterów-peregrynantów od Pinokia po Odyseusza. Znalazło się też miejsce dla: ciekawego śpiewanego monodramu DAGNY.BRECHT.księżniczka.żebraków w reżyserii i wykonaniu Dagny Cipory, spektaklu Złap mnie wrocławskiego Teatru PWST i popisów Grupy Improwizacji Teatralnej No Potatoes z Lublina. Festiwal zamknął koncert zespołu We Call It A Sound z Wolsztyna.

Program Nocnych Teatraliów zaskakiwał nieraz, widz nie był w stanie nudzić się z uwagi na różnorodność prezentowanych w jego trakcie form. Niezwykle ciekawym (i chyba wcześniej niespotykanym) zabiegiem było wprowadzenie animacji przerw między spektaklami. Każdy z artystów prezentujący się w ramach Nocnych Teatraliów wymyślał także scenariusz dla gości oczekujących na przedstawienie w teatralnej kawiarence. Atmosfera w trakcie festiwalu była więc wyborna, każdy mógł znaleźć tutaj coś dla siebie – jednak nie takie strachy straszne!

Joanna Żabnicka, Teatralia Poznań

Nocne Teatralia Strachy: Festiwal Teatrów Alternatywnych, Regionalne Centrum Kultur Pogranicza w Krośnie, 6-7 września 2012

 Teatr s.tr.a.c.h. (Krosno)

Moje szczęście

scenariusz i reżyseria: Paweł Wrona
światło: Grzegorz Malinowski
obsada: Dagmara Bogacz

premiera: 6 września 2012 roku

Teatr Nikoli (Kraków)

Spalone skrzydła

scenariusz i reżyseria: Mikołaj Wiepriew
dźwięk i światło: Dominika Jucha
obsada: Mikołaj Wiepriew, Dominika Jucha, Sabina Drąg, Paulina Florczak

premiera: 6 września 2012 roku

Umarła klasa.Seans T. Kantora

reżyseria: Andrzej Wajda

nagranie z 1976 roku

Teatr Matki Pulardy (Wrocław)

Cukier

scenariusz i reżyseria: Joanna Gerigk

muzyka: Mikołaj Laskowski
scenografia: Magdalena Nowak
obsada: Łukasz Batko, Alan Bochnak, Jarosław Paczyński, Mateusz Zagórski

premiera: 20 maja 2012 roku

Teatr PWSFTviT (Łódź)

DAGNY.BRECHT.księżniczka.żebraków

reżyseria: Dagny Cipora
muzyka: Marcin Powalski
scenografia: Joanna Wróbel
choreografia: Anna Próchniak
obsada: Dagny Cipora

premiera: 2012 rok

Teatr PWST (Wrocław)

Złap mnie

scenariusz i reżyseria: Angelika Pytel, Jakub Kowalczyk
muzyka i światło: Przemysław Jaszczak
występują: Angelika Pytel, Jakub Kowalczyk

Grupa Improwizacji Teatralnej No Potatoes (Lublin)

muzyka: Łukasz Jemioła

obsada: Magdalena Piekarska, Anna Skorek, Przemysław Buksiński, Kamil Choina, Łukasz Jemioła, Radosław Misztal, Adam Organista