Śmiertelnie dotkliwa wrażliwość (Dotkliwe przestrzenie. Studia o rytmach śmierci)

Śmiertelnie dotkliwa wrażliwość (Dotkliwe przestrzenie. Studia o rytmach śmierci)

Trudność pisania o teatrze wiąże się przede wszystkim z efemerycznością samego zjawiska. Współczesność oferuje, co prawda, nieocenione wsparcie technologiczne, aby choć trochę przyłapać spektakl na gorącym uczynku. Ale przecież dotąd żadna technologia nie jest w stanie oddać choćby przepływu energii między sceną a widownią, tej unikatowej aury. Istnieje jednak pewne narzędzie, które nie tylko pozwala zbliżyć się specyfiki teatru, ale w dodatku mówić o czymś jeszcze bardziej nieuchwytnym – o fenomenie śmierci, tym ostatnim akcie życia.

Tajemnicze narzędzie – choć określenie może niezbyt trafne – to wrażliwość ludzka. Niby każdy takową posiada, ale nieoceniony pożytek czynią z niej nieliczni. Należy do nich niewątpliwie Włodzimierz Szturc ze swoimi esejami w zbiorze Dotkliwe przestrzenie. Studia o rytmach śmierci opublikowanymi przez Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Jak sam autor pisze we wstępie: „Zdałem sobie sprawę, że właściwie wszystkie teksty, które dotąd napisałem jakoś odnoszą się do śmierci lub mają ją za temat. Traktowałem je jako pisemny i rytmiczny przekaz doświadczenia kresu życia lub zjawiska będącego metafizyczną i melodyczną próbą ujęcia istoty fenomenu umierania”.

Książka składa się z trzynastu rozdziałów stanowiących autonomiczne całości. Myśli skończone, wyrażone w pełni. A jednocześnie – otwarte na siebie nawzajem. Trzy pierwsze rozdziały tworzą coś w rodzaju literackiego tryptyku. Wymieniam je chronologicznie: I . Luterańskie pieśni żałoby; II. Dom. Nauka czytania; III. Luter. Apokalipsa. Spoiwem jest tu osoba autora, a przepełnione erudycją teksty nabierają dodatkowego wymiaru przez wspomnienia dzieciństwa Szturca. Intymność, do której dopuszcza nas pisarz, nie przytłacza jednak, ale wytwarza raczej aurę wspólnego doświadczenia czegoś, co w gruncie rzeczy jest właściwie niedoświadczane. Wszystkie te trzy teksty łączy także pasjonująca, choć poczyniona niby mimochodem, analiza kulturoznawcza luteranizmu, religii wyznawanej przez autora.

Zapoznawanie się z kolejnymi esejami pozwala wyczuć ogromną wrażliwość badacza zarówno na muzykę (rozdział IV. Dzieje grzechu. Erotyka muzyczna), jak i sztuki plastyczne (rozdział V. Pożegnanie ikony). Natomiast w centrum książki znajdują się rozważania dotyczące twórczości Stanisława Wyspiańskiego (rozdziały: VII. Akropolis – rytm nocy, rytmy świtu, VIII. Wyspiański. Rytmy mowy). Są to eseje niezwykle przenikliwe, chwilami wręcz zaskakujące. To tutaj Szturc pokazuje na przykładzie Akropolis jak wewnętrzna kompozycja dramatu może przypominać konstrukcję witraży, gdzie „wyrazistemu, ostremu konturowi słów i układów rytmicznych, najczęściej tonicznych, towarzyszą wydobywające się z mroku barwne obrazy o różnych temperaturach i brzmieniach, należące do sfery intuicji, snu, przypomnienia, ale i cytatu literackiego oraz malarskiego”. W innym miejscu, tym razem przywołując Wesele, autor książki podkreśla niesamowitą pamięć Wyspiańskiego do rytmu, intonacji i stylistyki tekstów, gdzie muzyczność organizuje zarówno wypowiedzi postaci, jak i całe sceny. Stąd też podsumowując blok rozważań o Wyspiańskim Szturc określa go mianem „poety brzmień”.

Zbiór zamyka rozdział o Antoninie Artaudzie (rozdział XIII. Artaud. Pisanie jest doszczętne), pisarzu i człowieku teatru. Szturc wnikliwie śledzi tu „ja” artysty, które zawsze, nawet w zapisie słownym, wymyka się literaturze jako wypowiedź żywa: „Ja Artauda jest przeto „mówione”, „krzyczane”, „śpiewane” – rodzi się jako jednoczesne tworzenie i burzenie wypowiedzi”.

Książkę – jak to bywa ze zbiorami esejów – można czytać zarówno w kolejności zaproponowanej przez wydawcę, jak i zupełnie wybiórczo. Jednak pierwsza możliwość pozwala, w moim odczuciu, lepiej podążać za autorem. Wierność układowi chronologicznemu umożliwia dotarcie choćby do takich ujęć komparatystycznych, w których autor z rozdziału poświęconego Dziejom grzechu Żeromskiego płynnie przechodzi do rozważań nad ikoną prawosławną. A wszystko dzięki poszerzonej analizie postaci Ewy Pobratyńskiej i Łukasza Niepołomskiego.

Nie jest to może lektura, którą się połyka na raz. Finezja w komponowaniu wywodu naukowego (dodajmy koniecznie – niezwykle klarownego) oraz niewymuszona erudycja sprawiają raczej wrażenie delektowania się Proustowską magdalenką. Z całą siatką interdyscyplinarnych odniesień i refleksji, które eseje Szturca uruchamiają.

Czytelnik może zapytać dlaczego ta pozycja znalazła się właściwie w serii Teatr/ Konstelacje, skoro wprost do teatru odnosi się raczej dyskretnie, nienachalnie. Ale właśnie propozycja Włodzimierza Szturca idealnie wręcz wpisuje się w założenia serii, w których wyraźnie jest mowa o poszukiwaniu nieoczywistych, zarówno pod względem artystycznym, jak i tematycznym, ujęć zjawisk teatralnych. Szturc dodaje jeszcze: „Jest to droga teatralna w tym sensie, że unaocznia kolejne etapy tej misteryjnej progresywnej sceny, jaką jest życie”.

 

Agnieszka Dziedzic, Teatralia Kraków

Internetowy Magazyn „Teatralia”, numer 207/2017

Włodzimierz Szturc, Dotkliwe przestrzenie. Studia o rytmach śmierci, Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, Kraków 2015