Ryby głosu nie mają (Hydrokosmos)

Ryby głosu nie mają (Hydrokosmos)

Dzięki aktorom Wrocławskiego Teatru Pantomimy Scena na Świebodzkim zostaje na chwilę jakby oderwana od otaczającego ją środowiska i wypełnia się wodą. Wszystkie fizyczne właściwości powietrza na naszej planecie zostają zawieszone i oto widz patrzy na ruch i dźwięk podwodny. A przecież tak naprawdę na scenie wody znajdziemy może odrobinę.

Z adaptacjami Małej Syrenki na środki  filmowe, teatralne czy literackie (tzw. przerabianie baśni na „bardziej dla dzieci”) wiąże się pewien znaczący problem, który trudno mi zrozumieć. W obiegowym, najpopularniejszym  wydaniu  z kolorowych książeczek z kiosków, sklepów papierniczych czy popularnych księgarni  Mała Syrenka kończy się dobrze i bajkowo: ślubem Syrenki z wymarzonym księciem. Części odbiorców świta w głowie wersja druga, w której tytułowej bohaterce nie udaje się przekonać księcia do ślubu i miłości (bo w końcu jakiej dziewczynie, nagle pozbawionej  głosu, pozostawionej w zupełnie nowym otoczeniu, udałoby się przekonać kogokolwiek, co dopiero następcę tronu, do zamążpójścia). Z powodu porażki dziewczyna zamienia się w pianę morską; mówiąc brutalnie –  umiera. Tę właśnie wersję mgliście pamiętam z własnego dzieciństwa i to ją realizuje Wrocławski Teatr Pantomimy. Z całego serca jednak zachęcam wszystkich, wliczając twórców  Hydrokosmosu, do wnikliwego zapoznania się z zakończeniem oryginalnej wersji baśni, które nic wspólnego nie ma ani z zakończeniem szczęśliwym, ani z tragiczną śmiercią Syrenki. Hans Christian Andersen,  pomimo niekiedy okrutnego rozprawiania się z uczuciami swoich bohaterów, pozostawiał im nieoczywistą, ale wyraźną nadzieję na lepszą przyszłość: Syrenka nie umiera, a zyskuje nieśmiertelną duszę i żyje wiecznie. Wybierając się na spektakl inspirowany Małą Syrenką, wbrew pozorom, tego właśnie oryginalnego zakończenia nie zobaczymy, przez co przedstawienie dużo traci, bo pomimo swojej baśniowej estetyki jego wydźwięk zdecydowanie nie jest bajkowy.

Świat Hydrokosmosu jest światem podzielonym, ale nie jak mogłoby się wydawać przypatrując się programowi spektaklu na „hydro”: wodę i „kosmos”: ląd. Dużo wyraźniejszy i jaskrawszy podział panuje między światem Małej Syrenki i Księcia a tym reprezentowanym przez resztę bohaterów.  Opowiadana ze sceny historia zdaje siędotyczyć dwójki ludzi, których uczucie i poświęcenie giną gdzieś w świecie kiczu, przesadnych gestów i dworskiej obłudy: tak bowiem przedstawiają się sceny zbiorowe królestwa pod i nad wodą. Kontrast widać wyraźnie w realizacji: fragmenty poświęcone życiu dworskiemu czy to syren i ryb, czy ludzi są  kiczowate, (również estetycznie) i pozbawione delikatności. Kontrastują z nimi wspaniałe sceny duetów: Syrenki (Paula Krawczyk-Ivanov) i Księcia (Piotr Sabat) czy Księcia i Królewny(Agnieszka Dziewa), które prezentują nie tylko doskonałą technikę i warsztat aktorów, ale również przekazują poetycki, refleksyjny nastrój i lekkość. Spektakl traci niestety na tej rozbieżności: dostajemy na przemian sceny świetne i klimatyczne i nużąco zwyczajnie brzydkie. Scenografia służy tej konwencji, dzieląc niejako kostiumy na te kiczowate i przesadnie ozdobne (broda morskiego Króla wydaje się  ukradziona jakiemuś Mikołajowi z przedświątecznego centrum handlowego) i proste, białe stroje głównych bohaterów. Fragmentami scena jest fascynująco piękna: moment otwarcia spektaklu, wejścia w świat wody – grupa aktorów-ryb czy zbiorowe sceny pokazujące podróże statków – same w sobie zasługują na owacje na stojąco. Podobnie kreacja Pauli Kravczyk-Ivanow zachwyca widzów dopracowaniem najdrobniejszych szczegółów i prawdziwym, widocznym przejęciem postacią. Nie można tego jednak powiedzieć o wszystkich aktorach obecnych na scenie. Doskonałego warsztatu artystom Wrocławskiego Teatru Pantomimy nie można oczywiście odmówić, postacie były jednak dużo bardziej schematyczne niż „pełne” i przemyślane. Oryginalność ludzi-ryb z pierwszej sceny, gdy obserwujemy z zaskoczeniem aktorów poruszających się (bardzo dosłownie) jak ryby w wodzie, ginie gdzieś po drodze zastąpiona poprowadzonymi za pomocą prostszych gestów –schematów: próżnej syreny czy królowej-damulki.

Twórcy Hydrokosmosu podjęli się karkołomnego zadania przekazania dzieciom (wszakże w repertuarze spektakl figuruje jako bajka dla dzieci) za pomocą jedynie gestu i muzyki skomplikowanej, wieloznacznej historii, do tego ze smutnym, można powiedzieć kontrowersyjnym jak na dzisiejsze czasy, zakończeniem. Stoi za tym oczywiście ciekawa refleksja nad sensem miłości i odwagi, powiniśmy się jednak liczyć z faktem, że jeśli zabieramy do Teatru Pantomimy dziecko, prawdopodobnie będziemy musieli mu po wyjściu wyjaśnić dlaczego „Arielka” na końcu przedstawienia leży bez życia na kolanach opłakującego ją ojca.

 

Zuzanna Zajt, Teatralia Wrocław
Internetowy Magazyn „Teatralia”, numer 154/2015

 

Wrocławski Teatr Pantomimy

Hydrokosmos

na podstawie Małej syrenki H. CH. Andersena

reżyseria: Konrad Dworakowski

scenografia i kostiumy: Maria Balcerek

muzyka: Tomasz Krzyżanowski

obsada: Paula Krawczyk-Ivanov (Mała Syrenka),  Agnieszka Charkot (Siostra Małej Syrenki) Monika Rostecka (Siostra Małej Syrenki), Agnieszka Kulińska(Czarownica), Izabela Cześniewicz (Czarownica), Paulina Jóźwin (Czarownica) Mariusz Sikorski (Król), Mateusz Kowalski (Błazen) Piotr Sabat (Książę) Agnieszka Dziewa (Królewna), Artur Borkowski (Król), Anna Nabiałkowska (Królowa), Jan Kochanowski (Błazen),  Artur Borkowski, Agnieszka Charkot, Izabela Cześniewicz, Agnieszka Dziewa, Anatoliy Ivanov, Paulina Jóźwin, Jan Kochanowski, Mateusz Kowalski, Zbigniew Koźmiński, Agnieszka Kulińska, Sandra Kromer (gościnnie), Anna Nabiałkowska, Monika Rostecka, Krzysztof Roszko, Mariusz Sikorski, Piotr Sabat, Krzysztof Szczepańczyk

premiera 27 listopada 2015