Raz, dwa, trzy… bezdomnym zostaniesz Ty (Antygona w Nowym Jorku)

Raz, dwa, trzy… bezdomnym zostaniesz Ty (Antygona w Nowym Jorku)

Blask neonowych napisów mający przyciągać wzrok potencjalnych klientów do sklepików, kawiarni, barów i innych, otwartych niemal całą noc, przybytków oraz jazzowe dźwięki saksofonu. Miasto, które nigdy nie śpi, w ten sposób zostaje zaprezentowane publiczności Teatru Nowego w Łodzi na samym początku spektaklu Antygona w Nowym Jorku. Trochę to kiczowate, nieco oldskulowe, ale w tworzy odpowiedni klimat. Neony gasną, przed sceną pojawia się policjant – przedstawienie czas zacząć.

Antygona w Nowym Jorku doczekała się wielu realizacji teatralnych zarówno w Polsce, jak i poza granicami kraju. Nie jest to także pierwsze spotkanie Andrzeja Szczytki z dramatem Głowackiego, w 2014 roku polski twórca miał styczność z tym tytułem, realizując go w Charkowie na Ukrainie. Co nowego w takim razie wnosi tegoroczna, wrześniowa realizacja Antygony i dlaczego Szczytko ponownie wziął ją na warsztat? Przede wszystkim dzieło Janusza Głowackiego idealnie wpasowuje się w tematykę festiwalu Łódź Czterech Kultur. Porusza problem różnorodności ludzi i ich poczucia wyobcowania. Bohaterami są bowiem trzej imigranci: Portorykanka Anita (Jolanta Jackowska), Polak Pchełka (Krzysztof Pyziak) oraz Rosjanin Sasza (Piotr Seweryński). Wszyscy przybyli do Nowego Jorku z nadzieją na poprawę jakości życia, lecz splot zdarzeń spowodował, że stracili wszystko. Dach nad głową został zastąpiony kartonowym pudłem, a łóżko – ławką w parku. Bohaterowie skazani są na życie z dnia na dzień, stałe poszukiwanie niezbędnych do funkcjonowania produktów czy próby ogrzania się w kotłowni. Trzy (z pozoru) zupełnie różne osoby połączyło miejsce zamieszkania – Tompkins Square Park, wspólna dola oraz pragnienie bliskości. Ich losy zacieśnia intryga, której pomysłodawczynią jest Anita. Kobieta pragnie wykraść ciało zmarłego ukochanego, ponieważ nie godzi się, aby jego miejscem spoczynku było złej sławy Potter’s Field, gdzie grzebią przestępców i nędzarzy, głównie obcego pochodzenia. Johna (Wojciech Droszczyński) nie można przecież nazwać żadnym kryminalistą, co więcej – jako jedyny był „swój” (jak mówi o nim Anita), bo pochodził z Bostonu, a ponadto wywodził się z arystokracji! Kobieta przekupuje zatem Pchełkę i Saszę, którzy za cenę dziewiętnastu pięćdziesiąt oraz dodatkową parę butów, podejmują się przetransportowania ciała przez niemal całe miasto.

Antygona w Nowym Jorku to dramat, którego nazwa nie bez powodu nawiązuje do antycznej tragedii. Pomijając znaczące różnice (osadzenie akcji w dzisiejszym świecie, bohaterowie z nizin społecznych) ma bardzo wiele wspólnego z utworem Sofoklesa. Główną bohaterkę niewątpliwie można nazwać współczesną Antygoną, nie zgadzającą się na śmierć bliskiej osoby w zapomnieniu i wytrwale walczącą o należyty dla niej pochówek. Kobieta oddaje swój wdowi grosz – majątek o wartości kilkunastu dolarów, który mógłby zapewnić jej posiłek na wiele dni, a może nawet miejsce noclegowe w kotłowni – by postąpić w zgodzie z własnymi przekonaniami. Wcielająca się w tę rolę Jolanta Jackowska z ogromną lekkością ukazuje całą złożoność granej postaci: jej prostoduszność, dobroć i miłość. Antygona z Tompkins Square Park, mimo że około czterdziestoletnia, zachowała mentalność młodziutkiej dziewczyny. Nie ośmiesza jej to jednak, a ukazuje całkowity brak interesowności działań. Zabawna historia dotyczącą oskarżenia o uprawianie seksu w miejscu publicznym i chęci Anity do ukazania funkcjonariuszom majtek na znak protestu podkreślają jedynie jej niewinność i czystość. Poza postacią głównej bohaterki sztukę z dramatem Sofoklesa łączy niemal całkowite zachowanie zasady trójjedności – występuje jeden główny wątek, a akcja rozgrywa się w ciągu jednego dnia. Jedynym uchyleniem jest krótkotrwała zmiana miejsca rozgrywających się wydarzeń podczas transportu ciała zmarłego Johna. W spektaklu występuje także postać odgrywająca rolę podobną do chóru w tragediach antycznych. Policjant (Dariusz Kowalski) spowalnia główny bieg wydarzeń poprzez komentarze dotyczące problemu bezdomności, a także pozorny dialog z publicznością. To z jego ust pada przepowiednia, że jedna z osób na widowni zostanie w przyszłości pozbawiona dachu nad głową. Słowa te wypowiadane są przez Dariusza Kowalskiego z psotnym uśmiechem na twarzy, wywołują zatem chichot po przeciwnej stronie sceny, zawierają jednak gorzką prawdę o powszechności problemu, jakim jest bezdomność oraz o bezsilności człowieka w walce o zachowanie dobrobytu. Historie bohaterów stanowią niejako dowód na to, że każdy człowiek może stać się mieszkańcem takiego miejsca jak Tompkins Square Park bez względu na swoją dotychczasową sytuację materialną.

Niezwykle refleksyjną sceną jest reakcja Pchełki na wiadomość o ilości posiadanych przez Anitę pieniędzy. Na przeciętnym człowieku ta kwota nie zrobi najmniejszego wrażenia, jednak dla Pchełki to „kupa forsy”, za którą bez zastanowienia podejmuje się nieprawego czynu (kradzież zwłok). W środowisku bezdomnych widać, że im mniej człowiek posiada, tym więcej jest w stanie docenić oraz tym rozpaczliwiej poszukuje towarzystwa i bliskości drugiego człowieka. Wspólne znoszenie niedoli nie jest wtedy tak bardzo dotkliwe.

Wielkim atutem spektaklu jest jego komediowa strona. Pozwala na odbiór sztuki z lekkim przymrużeniem oka, dzięki czemu całość nie przytłacza nazbyt widza. Spektakl Szczytki jednocześnie zapewnia rozrywkę, ale także zmusza do przemyśleń nad życiowymi priorytetami i niepewnością przyszłości. Za część „rozrywkową” odpowiada na scenie głównie Pchełka, który często mówi i postępuje bez zastanowienia. Krzysztof Pyziak ujmuje jednak prostotą granej postaci, ukazuje, że chociaż pewne jego czyny mogą wydawać się egoistyczne, to jest on po prostu bardzo zagubiony, zawstydzony własnym położeniem i osamotniony. Osobą, która wprowadza w świat przedstawiony nieco powagi, jest niewątpliwie Sasza. Jako jedyny zachowuje się odpowiednio do swojego wieku i wykazuje się dużą dojrzałością (bardzo dobry Piotr Seweryński).

Antygona w Nowym Jorku w reżyserii Andrzeja Szczytki to doskonała propozycja repertuarowa w kontekście festiwalu Łódź Czterech Kultur. Zawiera wątki dotyczące mniejszości narodowych, tak istotnych w historii naszego miasta, ich poczucia obcości i potrzeby życia we wspólnocie. Każdy z trzech bohaterów Antygony pochodzi z innego kraju. Wszyscy różnią się diametralnie, są zbitkami swych własnych problemów i doświadczeń (co podkreślają ich zróżnicowane, niewspółgrające ze sobą stroje), ale żyją razem i razem walczą z osamotnieniem.

Natalia Chuszcz, Teatralia Łódź

Internetowy Magazyn „Teatralia”, numer 207/2017

Festiwal Łódź Czterech Kultur

Teatr Nowy im. Kazimierza Dejmka w Łodzi

Janusz Głowacki

Antygona w Nowym Jorku

reżyseria: Andrzej Szczytko

scenografia i kostiumy: Tomasz Ryszczyński

opracowanie muzyczne: Jakub Raczyński

inspicjentka: Agnieszka Choińska

obsada: Jolanta Jackowska (Anita), Wojciech Droszczyński (John), Dariusz Kowalski (Policjant), Krzysztof Pyziak (Pchełka), Piotr Seweryński (Sasza)

premiera: 13 września 2017

fot. Krzysztof Szymczak

Natalia Chuszcz – w teatrze pociągają ją niekonwencjonalne rozwiązania, mowa ciała i muzyka. Nałogowo czyta książki oraz tańczy.