Puszysty wyrób cukierniczy (Ziemia, planeta ludzi)

Puszysty wyrób cukierniczy (Ziemia, planeta ludzi)

Wyprawy na Marsa są nie lada gratką dla kolejnych pokoleń, pozostając wciąż w sferze niezrealizowanych marzeń. „Polska Times” już w 2004 roku informowała o planach bezzałogowych lotów na czerwoną planetę. Chętnych do podróży w jedną stronę trudno było zliczyć. Zapytani o to, co nimi kieruje, odpowiadali krótko: ciekawość bądź chęć zrobienia czegoś dla ludzkości. Spektakl Ziemia, planeta ludzi jest pewnego rodzaju metaforą tych gwiezdnych eskapad, luźną trawestacją oryginalnego utworu Antoine’a de Saint-Exupéry’ego o tożsamym tytule (Terre des hommes).

Całość przedstawienia niesie w przekazie najważniejsze moralitety z książki Exupéry’ego, zarówno te sztampowe o życiu i śmierci, odwadze i strachu, relacjach międzyludzkich, a także (przede wszystkim) o ludzkiej samotności. Reżyserka, usiłując sprostać uniwersalności dzieła, starała się w kolejnych scenach podkreślać wymienione wyżej treści. Aż zanadto. Kopiec dość dużym krokiem przekroczyła granicę tekstu, zahaczając o groteskę. Z początku dobrze budowane poszczególnymi scenami, napięcie i magia uległy unicestwieniu poprzez nadmierną górnolotność niektórych etiud (zajście w ciążę głównej bohaterki, lot na Marsa z mainstreamową muzyką w tle).

Relacje międzyludzkie wiodły prym wśród wątków poruszanych w spektaklu. Przeciążenia związane z pokonywaniem bariery grawitacyjnej były adekwatne do natężeń i ilości konotacji między bohaterami. „Orbity, po których poruszała się ” czwórka aktorów, miały niewiele punktów stycznych. Kolejny raz podkreślono indywidualność i samotność jednostki. Nici powiązań i ich mnogość można pleść bez końca, począwszy od pierwszego rozbłysku reflektora, aż do ukłonów. Reżyserka poprzestała jednak na bezpośrednim przedstawieniu więzi międzyludzkich, upraszczając je tak, by nawet najmniej uważny widz był na bieżąco z kolejnymi pojawiającymi się wątkami. Zabrakło odrobiny metafor, które można by ze smakiem odkrywać po obejrzeniu całości. Większość podano na tacy pod podbródki widowni.

Szczególnym atutem Ziemi, planety ludzi jest różnorodna i funkcjonalna scenografia. Czerń pudełkowej sceny, rozświetlana punktowymi światłami, kameralną poświatą nocnych lampek, stała się idealną przestrzenią do aranżacji. Kopiec wynagrodziła niedoskonałości w warstwie dramatycznej minimalistyczną, acz widowiskową warstwą scenograficzną. Lot na Marsa pod względem wizualnym mógł konkurować z kadrami z filmów, a stworzenie gwiazdozbiorów za pomocą rozszczepionego światła było wisienką na torcie.

Zabieg zmiany miejsca akcji i przeniesienie jej o jedną planetę dalej w Układzie Słonecznym (Mars), podkreślał rangę wyprawy i potęgował odczuwaną przez Antoine’a de Saint-Exupéry’ego (Grzegorz Łukawski) samotność. Odległość stała się z jednej strony symbolem ludzkiego egoizmu i odtrącenia, z drugiej – dała iluzję wspólnoty z innymi ludźmi. Najważniejszy fragment zaadaptowanej książki, poświęcony przymusowemu lądowaniu i pobytowi na pustyni (w spektaklu na Marsie), podczas którego dwaj rozbitkowie bohatersko walczą o życie, reżyserka umieściła w dość niefortunnym momencie. Po groteskowym, pełnym gagów i niekompatybilnej muzyki klasycznej starcie/locie promu kosmicznego, tak ważna scena została wchłonięta przez widza właściwie mimochodem.

Spektakl Ziemia, planeta ludzi jest dziełem o bogatej warstwie wizualnej, która przytłoczyła dramaturgię i grę aktorską. Stworzono puszysty wyrób cukierniczy w formie przypominającej watę cukrową, składający się z lepkich (lekkich) nitek zwiniętych w kłębek. Skonsumowany w trakcie trwania spektaklu, pozostawia nam zbyt mało refleksji, do których moglibyśmy wracać. Smaczny, choć zbyt kaloryczny, by sięgać po niego ponownie.

 

Paweł Wrona, Teatralia Kraków
Internetowy Magazyn „Teatralia”, numer 152/2015

 

 

Ziemia, planeta ludzi

na motywach książki Ziemia, planeta ludzi Antoine Saint-Exupéry

adaptacja, reżyseria, scenografia, projekcje: Daria Kopiec

projekcje: Jacek Mazur

adaptacja sceniczna: Elżbieta Chowaniec

dramaturgia: Elżbieta Chowaniec

choreografia: Jacek Owczarek

kostiumy: Patrycja Fitzet

muzyka: Ola Bilińska

premiera: 9 października 2015

fot. P. Kubic

 

Paweł Wrona – rocznik 1989, lekarz, reżyser teatru alternatywnego z Krosna, od teatru oczekuje intensywnych bodźców do przemyśleń, rytmu, energii i prawdy przekazu.