Pływający antropocentryzm (Delfin, który mnie kochał)

Pływający antropocentryzm (Delfin, który mnie kochał)

Spektakl Delfin, który mnie kochał, w reżyserii Magdy Szpecht, realizowany przez Stowarzyszenie Kolektyw 1a w Poznaniu został wystawiony także podczas Wałbrzyskiego festiwalu XV Fanaberie Teatralne odbywającego się w tym roku pod hasłem „Uratowani”. Jego twórcy opowiadają historię, która wydarzyła się naprawdę – o międzygatunkowej miłości, czyli owocu eksperymentu nad komunikacją człowieka z delfinami. To próba przedstawienia prawdziwej i udokumentowanej historii na deskach teatru.

Spektakl ukazuje proces nauczania delfinów języka angielskiego. Główna bohaterka, bardzo zaangażowana w ten projekt Margaret (Jaśmina Polak), spędza z jednym z nich, Peterem (Jan Sobolewski), każdą wolną chwilę. Wywiązuje się między nimi więź, relacja nie tylko romantyczna, a także erotyczna, silna do tego stopnia, że kobieta sama decyduje się zadzwonić na linię dla samobójców. Prosi o pomoc i pyta, czy zwariowała: „Czy to takie dziwne zakochać się w delfinie?”. Na scenie towarzyszy im także trzecia postać, występująca w roli swego rodzaju działaczki Angelika Kurowska. Poza samym nauczaniem, powtarzaniem prostych, angielskich słów przez zwierzę oraz zobrazowaniem ich spędzanego wspólnie czasu, na scenie możemy zaobserwować też wizje tego, jak wyglądałby delfin mówiący i w pewien sposób funkcjonujący w ludzkim świecie (został przedstawiony jako uczestnik programu rozrywkowego – staje na środku, wita się z publicznością, przedstawia się, zaznacza, że jest delfinem i zapowiada swój występ; ten schemat powtarza się kilka razy, za każdym jednak bohater zmienia swoją postawę – najpierw jest prawdziwym showmanem, zaraz po tym staje się nieśmiały i bez wyrazu. W pewien sposób stawia to zwierzęta na równi z ludźmi – tak, jakby przeżywały wszystko zupełnie, jak my). Reżyserka ukazuje, jak człowiek nadużywa swojej przewagi nad innymi gatunkami, eksperymentując i chcąc nadać im ludzkie cechy, by móc wykorzystać je do własnych celów. Historia ma zakończenie otwarte, nie dowiadujemy się dokładnie, jak potoczyły się losy tej pary, możemy jedynie się tego domyślić z wielu dostępnych źródeł (np. dokument BBC, pt. „The Girl Who Talked to Dolphins”), na podstawie których powstał scenariusz. Spektakl kończy się zaskakującym zaproszeniem publiczności do wspólnej medytacji, którego dokonuje wspomniana już działaczka, zagrana przez Angelikę Kurowską. Medytacja ma być wsparciem dla ,,braci delfinów”, zagrożonych przez kłusowników. Prowadząca namawia odbiorców do powtarzania tej czynności codziennie. Zabieg ten w pewien sposób urzeczywistnia przedstawienie, bowiem takie medytacyjne praktyki, podobnie jak opowiedziana historia, przynależą do porządku realności, czego potwierdzeniem mogą być filmy w serwisie YouTube.

Przedstawieniu towarzyszą zręcznie wykorzystane multimedia. W trakcie medytacji na rzutniku wyświetlane są fale, w tle można usłyszeć szum morza, ale filmy, nagrania głosowe i animacje to także nieodłączna część pozostałych części spektaklu. Elementy multimedialne pozwalają na przywołanie na scenie świata zwierząt, który trudno opowiedzieć tradycyjnymi teatralnymi narzędziami. Aktor, wcielający się w postać delfina stara się oddać swoją grą to, co zwierzęce. Peter jest szybki i zwinny, chwilami wręcz imituje pływanie, od pierwszych chwil spektaklu nie pozostawiając odbiorcy wątpliwości, co do tego, z jakim rodzajem stworzenia ma do czynienia. Cała trójka jest zgrana i wykonuje ruchy równo podczas krótkich układów choreograficznych, które przywodzą na myśl pokazy w delfinariach. Układy te czynią z przedstawienia teatr ruchu, przy tej trudnej tematyce nadają mu nieco rozrywkowego charakteru i powodują, że odbiorca może wczuć się w realia spektaklu. Twórcy, by ukazać proces nauczania zwierząt języka, nie chcąc nazywać wszystkiego po imieniu, postanowili stworzyć coś na kształt własnego języka – ruchu, zdolnego odzwierciedlić ich intencje, a właściwie intencje organizatorów projektu badawczego. Odtwarzają eksperyment sami eksperymentowi się poddając. Niezwykle silnie wpływa to na wyobraźnię publiki, sprawiając, że wystąpienie jest rodzajem performansu – następuje mieszanie porządków (świata ludzi i zwierząt), a także bezpośredni zwrot do i zaangażowanie publiki (wspólna medytacja). To pozostawiający dowolność interpretacji, rodzaj eksperymentu o luźnej kompozycji.

Biorąc pod uwagę omówioną tematykę spektaklu, nie dziwi fakt, że większość z i tak niewielu wypowiedzi, słyszymy w języku angielskim – niestety widzowie nim nie władający mogą poczuć się zawiedzeni (tłumaczenie jest częściowe). Poza językiem na zrozumienie występu wpływa też znajomość kontekstu – osoba, która nigdy nie słyszała o tym eksperymencie może uznać tematykę przedstawienia za absurdalną. Te dwie rzeczy sprawiają, że Delfin, który mnie kochał jest spektaklem wymagającym, ale też niosącym wiele informacji i przesłanie. Opowiada o człowieku, stawiającym siebie w centrum wszechświata i chcącym podporządkować sobie każdy jego aspekt. Autorka zwraca uwagę na fakt, że na siłę chcemy nadawać ludzkie cechy zwierzętom, a tym samym zaburzamy pewien porządek świata i dążymy do wyniszczenia natury. Ponadto to również opowieść romantyczna, o miłości ponad wszystko, nawet ponad różnice międzygatunkowe. Przedstawienie Delfin, który mnie kochał zaskakuje tematyką, porusza swoją innowacyjnością, zwłaszcza ruchową. Jest trudne i z powodów językowych nie dla wszystkich dostępne, jednakże udane, wielowymiarowe i dające do myślenia.

Sonia Bąk, Teatralia Wrocław

Internetowy Magazyn "Teatralia", numer 219/2018

URATOWANI. XV FANABERIE TEATRALNE

Stowarzyszenia Kolektyw 1a w Poznaniu

Delfin, który mnie kochał

Reżyseria: Magda Szpecht

Dramaturgia: Szymon Adamczak

Muzyka/wideo: Karolina Mełnicka

Obsada: Jan Sobolewski, Jaśmina Polak, Angelika Kurowska

Fot. Monika Stolarska

Sonia Bąk (1997) – studentka drugiego roku edytorstwa i pierwszego roku Studium Kultury i Języka Litewskiego na Uniwersytecie Wrocławskim. Pisze także dla portalu Sztukater.pl; żywo zainteresowana kulturą języka, dziennikarstwem oraz prawem prasowym.