Opowiesz mi o czym śnisz? (Alicja w Krainie Czarów)

Opowiesz mi o czym śnisz? (Alicja w Krainie Czarów)

Alicja w Krainie Czarów jest opowieścią, którą można rozumieć na wiele sposobów. Dla jednych to opowiastka magiczna, pełna stworów i czarów, które mogą zawładnąć wyobraźnią. Dla innych to przyziemna historia o ludzkich lękach czy próbie konfrontacji z samym sobą. W interpretacjach opowieści Lewisa można przeczytać, że niezwykłość jego dzieła wynika z bardzo dobrze opisanego stanu obłędu, który autor zamknął w każdej z postaci. Alicja… ma potencjał kulturowy i sceniczny – może zadowolić zarówno mniejszych, jak i większych odbiorców, czego świadectwem są niezliczone obrazy, filmy, przedstawienia czy grafiki, które powstały w oparciu o tę kultową książkę. Czym w takim razie może zaskoczyć dyplom Wydziału Lalkarskiego we wrocławskim oddziale Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej, którego twórcy biorą na warsztat teksty Przygody Alicji w Krainie Czarów i O tym, co Alicja odkryła po drugiej stronie lustra?

Alicja w Krainie Czarów w reżyserii Jerzego Bielunasa to barwne, wielowątkowe, a przede wszystkim dynamiczne widowisko. Jego unikatowość wynika przede wszystkim z bardzo dobrze dobranych fragmentów powieści. Reżyser nie próbuje streścić nam całych utworów, pokazać, jak krok po kroku Alicja odkrywa niezwykły świat. Jego opowieść może wydawać się fragmentaryczna – stworzona jest bowiem z licznych etiud, w których dziewczynka konfrontuje się z nowymi postaciami.

Wspaniale stworzone formy plastyczne odsłaniają na scenie świat sennych marzeń. Zaprezentowanie historii dziewczynki jako kolejnych scen snu nie pozbawia widowiska spójnej konstrukcji. Mogłoby się wydawać, że skoro jesteśmy świadkami śnienia, wszystko będzie bardziej chaotyczne, mniej wynikowe – zupełnie jak to snach bywa. Tutaj jednak każda scena jest kompletna. Zaproponowana przez Bielunasa aranżacja sprawia, że kolejne elementy tego dziwacznego świata niejako wyłaniają się z ciemności. Mamy więc sławetną pogoń za królikiem, aby po chwili oglądać na wyciemnionej scenie Alicję spadającą do króliczej nory. Po chwili – ponownie w ciemnej aurze – pojawiają się następne postaci, które są zawsze wprowadzane pojedynczo. Nie dziwi więc, że Alicję gra pięć aktorek (Julia Rzepecka, Agata Jakoniuk, Iga Bancewicz, Maja Bartlewska i Helena Hajkowicz). Aktorki wymieniają się w dynamicznych scenach. Przeskakują z miejsca na miejsce, zmieniają perspektywę zupełnie jak w gwałtownie uciętych marzeniach sennych. Kiedy jedna Alicja spada, druga wyskakuje zza kurtyny po drugiej stronie sceny – podczas snu nie obowiązują prawa fizyki i Bielunas bardzo dobrze to wykorzystał. Oglądamy więc zbiór spotkań, anegdot i żartów z Krainy Czarów, aby w finale spotkać wszystkie przedstawione postaci na procesie, który Królowa Kier organizuje przeciw jednemu ze swoich podwładnych. Ten zabieg stwarzał niezwykle komfortową sytuację dla najmłodszych widzów. Nie są oni rzuceni na przysłowiową głęboką wodę, nie są też bombardowani bodźcami i barwnymi przerysowanymi postaciami – Bielunas obrał bardzo dobre tempo dla swojego spektaklu. Natomiast młodzi aktorzy umiejętnie radzą sobie z animowaniem wielowymiarowych form – ogromnych kostiumów, gigantycznych chochli do zupy czy materiałowych ścianek maskujących. Ich sprawność lalkarska jest godna podziwu, oprócz tego nie dają się swoim lalkom przyćmić – wchodzą z nimi w partnerską relację, dzięki czemu dla każdego znajduje się czas na prezentację. Największe uznanie należy przyznać wszystkim pięciu Alicjom. Każda z aktorek mimo tego, że ubrana w taki sam kostium – biało-niebieska sukienka niczym z pierwszych ilustracji do tekstu Lewisa – skupia się w swojej grze na innej wyrazistej cesze wspólnej wszystkim postaciom. Jest więc Alicja-odważna, która konfrontowała się ze smokiem, Alicja lekkomyślna, która bez zastanowienia zjada powiększające ciasteczko, również Alicja buntowniczka, która nie zgadza się na bezsensowność procesu. Żadna z pięciu kreacji nie jest przerysowana, wszystkie ze sobą dobrze korespondują pokazując barwność lewinowskiej postaci.

Jak to jest z tym zaskoczeniem? Finałowa zbiorowa scena nie zaburza tworzonej przez cały spektakl fragmentarycznej konstrukcji, a przede wszystkim nie jest zbyt statyczna w porównaniu do reszty dzieła. Stanowi zręczną prezentację wszystkich pojawiających się w przedstawieniu wątków. To dobrze zaprojektowana klamra, która spaja wielowymiarowość Alicji w Kranie Czarów.

Mimo tego, że Alicja w Krainie Czarów to powszechnie znana historia, dyplom Wydziału Lalkarskiego odsłania jej dynamiczny potencjał. Przed najmłodszymi widzami odkrywa bajeczny świat pełen stworów i przygód, natomiast dorosłych zabiera na wycieczkę do snu na jawie.

 

Agata Iżykowska, Teatralia Wrocław

Internetowy Magazyn „Teatralia”, numer 200/2017

Państwowa Wyższa Szkoła Teatralna im. L. Solskiego, oddział we Wrocławiu

Alicja w Krainie Czarów

reżyseria i adaptacja: Jerzy Bielunas
muzyka: Szczepan Pospieszalski
kostiumy: Elżbieta Terlikowska
ruch sceniczny: Ewelina Ciszewska
przygotowanie wokalne: Małgorzata Jaworska-Kaczmarek
breakdance (konsultacje): Jacek Skoczeń
asystent reżysera: Dominik Gostomski 

występują: Iga Bancewicz, Maja Bartlewska, Helena Hajkowicz, Agata Jakoniuk, Joanna Kowalska, Agnieszka Nowakowska, Julia Rzepecka, Anna-Maria Sieklucka, Monika Stanek, Mikołaj Bańdo, Dominik Gostomski, Wojciech Grzywa, Kornel Sadowski, Tomasz Tywoniuk, Hubert Waljewski.

premiera: 8 kwietnia 2017

fot. Magdalena Krynicka

Agata Iżykowska (rocznik 1992) – studiuje MISH na UWr. Uczy dzieci, że czytanie literatury klasycznej jest fajne. Uwielbia brytyjski teatr, szczególnie średniowieczną i współczesną dramaturgię. Nie lubi zabijania zwierząt w imię sztuki.