Opowieści ciemności i światła (Dwugłos o ciszy)

Opowieści ciemności i światła (Dwugłos o ciszy)

Grzegorz Ziółkowski jako naukowiec zajmuje się teatrem Petera Brooka, toteż nie dziwi, że zdanie wypowiedziane przez tego wybitnego reżysera dramatów szekspirowskich  – Potrzebujemy historii, nie historyjek – przyświeca teatralnemu dyptykowi Pracowni Rosa Dwugłos o ciszy. Profesor Ziółkowski pisze także o Jerzym Grotowskim, a we Wrocławiu spektakle poznańskiego twórcy oglądać można w Sali Teatru Laboratorium, w którym pracował mistrz. Atmosfera teatru Grotowskiego w dużej mierze za sprawą scenerii, w jakiej odbywają się prezentowane widowiska, przenika do przedstawień Ziółkowskiego. TAZM Milczenie światła i SERCE Cisza wieloboku to bliźniacze przedstawienia opowiadające historie pełne smutku, bólu, ciemności i czasem światła, a co za tym idzie – nadziei.

Ściany z cegieł, drewniana podłoga – ciemna sala, zupełnie oderwana od Rynku, w którym się znajduje, i do której tylko czasem wpadają jakieś dźwięki z serca miasta. SERCE Cisza wieloboku zaczyna się już wtedy, gdy widzowie wchodzą do mrocznej sali i zajmują miejsca. Zaczyna się od zapachu stopionego wosku albo palonego alkoholu. W głębi stoją drewniane skrzynie, sczerniałe i nadpalone. Pięć filarów wyznacza wierzchołki wieloboku, które będą potem łączone nićmi wyznaczającymi rodzinne relacje TAZM utrzymany będzie w podobnej estetyce: w głębi niewielka bryła, która będzie pełnić funkcję celi, a na końcu zostanie zawieszona i oświetlona punktowymi światełkami – jak wirujący powidok więzienia, o którym wszyscy wolą zapomnieć.

Te wielkie historie, mimo że niekoniecznie globalne, ale zwyczajnie niemożliwe do uniesienia i wysłowienia – tak pełne bólu, cierpienia i łez Pracownia Rosa przedstawia w niezwykle kameralny i skromny sposób. W spektaklu TAZM gra tylko dwoje aktorów Maria Bohdziewicz i Maciej Zakrzewski, w SERCU dołącza do nich Maria Kapała. W obu spektaklach twórcy grają światłem, tym naturalnym, które daje ogień i tym sztucznym, tworząc takie obrazy i światłocienie, że twarze aktorów wyglądają jak z obrazów Rembrandta. Wiele jest tu interesujących rozwiązań inscenizacyjnych: muzyka przeplata się ze słowami, śpiew z ruchem, a aktorzy wypowiadają swoje kwestie na bardzo różne sposoby: jednym ciągiem, ale tak, że każde słowo mówione jest na zmianę raz przez jedną raz przez drugą osobę, albo powtarzają po sobie duże fragmenty tekstu, za każdym razem dodając na końcu kolejne słowo.

TAZM oparty został na prawdziwej historii, którą w książce To oślepiające, nieobecne światło spisał Tahar Ben Jelloun. To relacja więźnia, który przez osiemnaście lat przebywał w całkowitej ciemności w maleńkiej celi więzienia Tazmamart w Maroku. SERCE to fikcyjna, ale prawdopodobna – jeśli pomyśli o wojnie – opowieść o krzywdzie, poszukiwaniu tożsamości i strachu, lęku przed tym poszukiwaniem i docieraniem do przerażającej prawdy. Oba opowiadają nie tylko o ludzkim cierpieniu, ale i o tym, którego doświadczają zwierzęta. Pomost między spektaklem TAZM i SERCEM to początek tego drugiego – preludium poświęcone cierpiącym, przez głupotę i okrucieństwo ludzi, zwierzętom.

Opowieści nie są przedstawiane w sposób linearny, a każda historia gmatwa się, mieszając wątki i bohaterów tak, że można się czasem zgubić. Ale paradoksalnie to tylko zaleta, bowiem narracja jeszcze bardziej w ten sposób wciąga – staramy się nadgonić, złapać jakiegoś pewnika, rozpoznać bohaterów. Wsłuchujemy się w opowieści, które – jak to tragedie – na końcu muszą przynieść katharsis i ukojenie. Przedstawienia zaczynają się też w nieoczywisty sposób, bowiem nikt nie objaśnia toku fabuły, nie przedstawia bohaterów, a początkowe działania aktorów wprowadzają w atmosferę i przypominają operową uwerturę, która zapowiada to, co zobaczymy i usłyszymy za chwilę.

Na koniec tego teatralnego dyptyku bohaterowie zaparzają turecką herbatę w małych szklaneczkach, siadają na podłodze przy skrzyni nakrytej białym obrusem i śpiewają grecką kołysankę Jesteś kwiatem pośród kwiatów. Śpiewają nadzieję. Tylko, że wciąż niepokojąco pachnie ogniem.

 

Karolina Przystupa, Teatralia Wrocław
Internetowy magazyn „Teatralia”, numer 163/2016

 

Pracownia Rosa

Dwugłos o ciszy: SERCE Cisza wieloboku i TAZM Milczenie światła

TAZM Milczenie światła

reżyseria, dramaturgia muzyczna, scenografia, światła: Grzegorz Ziółkowski

Tekst: Grzegorz Ziółkowski na podstawie książki Tahara Ben Jellouna To oślepiające, nieobecne światło, przekład Małgorzata Szczurek, fragmenty Obcego Alberta Camusa w przekładzie Marii Zenowicz-Brandys. Tekst wypracowany został w dużym stopniu na próbach PRACOWNI || ROSA.

Fragmenty muzyczne: The Remote Viewer Coil, Quasi una fantasia Henryka Góreckiego w wykonaniu Kronos Quartet

występują: Maria Bohdziewicz (Tebebt) i Maciej Zakrzewski (Salim)

premiera: grudzień 2012

 

SERCE Cisza wieloboku

reżyseria, dramaturgia muzyczna, scenografia, światła: Grzegorz Ziółkowski

tekst: Grzegorz Ziółkowski, na motywach dramatu Pogorzelisko Wajdi Mouawada (przeł. Tomasz Swoboda; z uwzględnieniem angielskiego przekładu Lindy Gaboriau), z fragmentem wiersza Al-Atlal (Ruiny) i cytatem z Pod wulkanem Malcolma Lowry’ego (przeł. Krystyna Tarnowska), a także fragmentami tekstów piosenek The Logical Song zespołu Supertramp i Silence is Sexy Einstürzende Neubauten. Tekst wypracowany został w dużym stopniu na próbach PRACOWNI || ROSA.

występują: Maria Bohdziewicz (Meriam, Akuszerka, Przewodniczka, Dozorczyni, Kobieta), Maria Kapała (współpraca aktorska; Bliźniaczka, Matka, Babka), Maciej Zakrzewski  (Bliźniak, Ukochany-Ojciec, Nihad), Grzegorz Ziółkowski (Notariusz)

W spektaklu śpiewana jest kołysanka grecka Jesteś kwiatem pośród kwiatów, dzięki Aphrodite Evangelatou.

fot. Marcin Oliva Soto

Karolina Przystupa – rocznik 1993. Studiuje Filologię Polską (specjalność: sztuki widowiskowe), na Uniwersytecie Wrocławskim, trenuje taniec współczesny i biega na koncerty jazzowe. Interesuje się korespondencją sztuk. Kocha teatr. Każdy gatunek, w każdej formie i pod każdą postacią, a najbardziej teatr lalek i teatr animacji.