Ona przeczekuje (Stara kobieta wysiaduje)

Ona przeczekuje (Stara kobieta wysiaduje)

Dramaty Tadeusza Różewicza należą do grona tych utworów, które wymagają od twórców teatralnych wiele pokory i intuicji, pozwalających na złożenie w sceniczną całość na wskroś groteskowego świata autora. Stara kobieta wysiaduje w Starym Teatrze, w reżyserii Marcina Libera, jest spektaklem podejmującym grę z historyczno-literackim bogactwem interpretacji tego tekstu. To jednocześnie prawdziwy początek sezonu pod znakiem Jerzego Jarockiego (bo trudno za takowy uznać jarmarczno-klozetowy wybryk Ubu król).

W najnowszej inscenizacji Starej kobiety… tony wysypujących się zewsząd śmieci zostały zastąpione ich lżejszą wersją (dosłownie i symbolicznie). Aktorzy brodzą w czymś przypominającym chrupki kukurydziane albo trociny – zdegradowaną cywilizację skrzętnie zutylizowano i ugładzono, by nie powiedzieć „udomowiono”. To straszne uczucie, gdy coś, co powinno uwierać, przeszkadzać, unieruchamiać człowieka, staje się komplementarną częścią rzeczywistości, współtworzy ją. Nie tylko kelnerzy, lecz także Mojry czują się na scenie dosłownie jak ryby w wodzie – przerzucają łopatami stosy chrupek, pływają w nich. Wszystkie osoby rozgrywanego dramatu (poza tytułową) nie stanowią osobnych bytów w opozycji do góry śmieci – są jej częścią od zawsze, urodzili się w niej. Różewiczowskie wieszczenie końca znanego nam świata w realizacji Marcina Libera nabiera charakteru spełnionej apokalipsy, narośli, nowotworu, z którym trzeba po prostu żyć.

Pomyli się ten, kto pomyśli o tym spektaklu jako o ostrzeżeniu przed toksycznym, nienaturalnym związku „nowego” człowieka, niepodlegającego biodegradacji i uciemiężonej natury. Kolorowe, puchowe kurtki pełniące role przeciwepidemiologicznych skafandrów ciekawie kontrastują ze sztucznym, jałowym gadaniem o polityce, pogodzie i możliwej wojnie. Wszystkie mechanizmy, zabiegi aktorskie i sceniczne (jak artyleria wentylatorów, dzięki którym kilkukrotnie jesteśmy świadkami prawdziwego śmieciowego sztormu) ustępują miejsca tej, która nie podnosząc się przez cały spektakl z krzesła, rozdaje wszystkie karty.

Stara kobieta w wykonaniu Anny Dymnej nie musi mieć na sobie kilkunastu sukienek i bibelotów wszelkiej maści. Wystarczy jedna i śpiwór (kokon), w którym można znaleźć tymczasowy azyl. Jej sentymentalne nawoływania do tego, co było „kiedyś” – spokoju, harmonii i prawdziwej miłości – nie brzmią jak głodne kawały, puste formułki ekscentrycznej babci. Dzięki projektorowi nad sceną przez cały spektakl można z bliska oglądać twarz tytułowej bohaterki. Jej mimika, spojrzenie, drganie warg przy intymnym wypowiadaniu kolejnych pragnień pozwalają w pełni uwierzyć jej słowom. Upór starej kobiety, jej usilne dążenia do zachowania własnej tożsamości poprzez absurdalne żądania zajścia w ciążę są niczym innym, jak głosem wszechświata – Matki Ziemi czekającej aż wszystko, co złe (czyli przede wszystkim człowiek) przeminie, dzięki czemu naturalna, życiodajna energia wyrówna swój odwieczny poziom.

Byłby to więc spektakl o walce natury z człowiekiem? Być może, choć wplecenie w tekst przedstawienia prologu z Matka odchodzi sugeruje zgoła coś innego – nie o konflikt tu chodzi, a o spokojne przeczekanie sztormu na śmieciowym morzu ponowoczesnego świata. Mądrość życiowa podpowiada starej kobiecie, że po każdej burzy przychodzi upragnione słońce.

Piotr Gaszczyński, Teatralia Kraków
Internetowy Magazyn „Teatralia” 114/2013

Narodowy Stary Teatr im. Heleny Modrzejewskiej w Krakowie

Stara kobieta wysiaduje

Tadeusz Różewicz

reżyseria: Marcin Liber

scenografia: Mirek Kaczmarek

choreografia: Maćko Prusak

kostiumy: Grupa MIXER

muzyka: Aleksandra Gryka

obsada: Adam Nawojczyk, Mieczysław Grąbka, Michał Majnicz, Marcin Czarnik, Jacek Romanowski (Pan), Jaśmina Polak, Aleksandra Adamska (PWST), Anna Paruszyńska (PWST), Roman Gancarczyk, Anna Dymna

premiera: 25 października 2014

fot. materiały teatru

Piotr Gaszczyński – absolwent filologii polskiej oraz teatrologii na Uniwersytecie Jagiellońskim. W „Teatraliach” publikuje od 2010 roku. Miłośnik groteski pod każdą postacią, fan Manchesteru United i czarnej kawy.