Od zera do milionera (Arcydzieło na śmietniku)

Od zera do milionera (Arcydzieło na śmietniku)

Czym jest sztuka i kto decyduje o jej wartości? Pytanie to nie musi być wypowiedziane wprost, by nieprzerwanie zaprzątać umysł widza Teatru Powszechnego podczas spektaklu Arcydzieło na śmietniku. Inspirowane prawdziwymi wydarzeniami przedstawienie nie skupia się jednak wyłącznie na tematyce związanej ze sztuką, a ukazuje życie człowieka z wszelkimi jego zawiłościami.

Mieszkająca w przyczepie kempingowej była barmanka Maude Gutman (Milena Lisiecka) dostrzega w second handzie obraz. Postanawia go kupić nie ze względu na jego walony artystyczne – dla niej jest zwykłym bohomazem – lecz dla żartu, na prezent dla koleżanki. Późniejsza kłótnia ze znajomą sprawia jednak, że Gutman zostaje skazana na towarzystwo nowego nabytku. Gdy na wyprzedaży garażowej kobieta stara się pozbyć obrazu, słyszy opinię nauczyciela plastyki, że dzieło to może być tworem Jacksona Pollocka. Ta opinia całkowicie zmienia jej życie.

Maude Gutman jest zwyczajną kobietą. Brak jej wykształcenia, sukcesów, pieniędzy – w zamian dostała nadmiernie ciężki bagaż doświadczeń życiowych i smutków. Przed zakupem obrazu nie słyszała nawet nazwiska Pollock, a tym bardziej terminów: abstrakcjonizm, ekspresjonizm, action painting. Zachodzi w niej jednak przemiana, która budzi chęć udowodnienia opinii plastyka. Zaciąga zatem ocen wśród ekspertów w świecie sztuki, towarzyszy jej jednak wieczne rozczarowanie. Ostatnią deską ratunku ma być ekspertyza wybitnego znawcy Lionela Percy’ego. To właśnie spotkanie z mężczyzną stanowi oś scenariusza spektaklu.

Gutman i Percy występują na scenie jako przedstawiciele dwóch przeciwstawnych sobie żywiołów. Mężczyzna nosi elegancki garnitur z krawatem, cechuje się elokwencją, zdystansowaniem, profesjonalizmem. Dla niego wejście do niewielkiej przyczepy jest jak wkroczenie do zupełnie innego świata. Mężczyzna czuje się tam obco, chce jak najszybciej wykonać swą pracę i opuścić ten pożałowania godny przybytek. Niezdecydowanie kroczy poprzez wielofunkcyjny pokój, będący zarówno kuchnią i salonem, a zapewne także sypialnią gospodyni. Kobieta jednak z dumą obwieszcza, że sama urządziła swe mieszkanie. I mimo że nic tu do siebie nie pasuje, to zdołało się ono uchronić przed efektem tandety. Wszystkie (zakupione zapewne z drugiej ręki) meble: kanapa w kwiaty, niski stół, fotel, niewielka lodówka, na której stoi zdjęcie syna czy staromodna lampka z abażurem – to historia niewielkich zdobyczy, które nadają malutkiej przyczepie mieszkalnej duszę. Kobieta żyjąca w tym miejscu to osoba niewykształcona, wysławiająca się w prosty, często wulgarny sposób. Pozbawiona pracy i rodziny, zatapia swe smutki w niemałych dawkach alkoholu. Jest bezpośrednia, zdesperowana i zdolna zrobić naprawdę wiele, by osiągnąć cel, którym jest otrzymanie na dokumentach pieczątki potwierdzającej autentyczność posiadanego przez nią obrazu. Dwie tak kontrastowe kreacje tworzą na scenie iście komiczną i wybuchową mieszankę.

Zarówno Milena Lisiecka, jak i Jakub Kotyński ukazują swych bohaterów w całej ich złożoności. Doświadczona aktorka Teatru Jaracza idealnie oddaje charakter granej przez siebie postaci, wszelkie jej wzloty i upadki oraz zaskakujące sprzeczności. Gutman głosi bowiem chęć ukazania światu prawdy, jednocześnie namawiając swego gościa do jej nagięcia. Nie chce przyjąć dwóch milionów, które oferuje jej zagraniczny kolekcjoner, mieszka zaś niemal w ubóstwie. Nazywa zakupiony przez siebie obraz bohomazem, by chwilę później mówić, że jest w posiadaniu arcydzieła. Zupełnie inaczej prezentuje się Lionel Percy Kotyńskiego. Aktor ukazuje klasę i twarde zasady swej postaci, które jednak z biegiem rozwoju akcji nieco słabną. Sceną, w której Kotyński ma możliwość popisu aktorskiego, jest niewątpliwie moment zachwytu nad malarstwem Pollocka, przemieniający się niemal w ekstazę.

Arcydzieło na śmietniku zostało przygotowane w ramach XXIII Międzynarodowego Festiwalu Sztuk Przyjemnych i Nieprzyjemnych i zdecydowanie wpasowuje się w hasło tegorocznej edycji: „Awangarda jako stan umysłu”. Co więcej, spektakl poszerza tematykę festiwalu, pytając nie tylko o to, czym jest awangarda, ale także o to, czym jest sama sztuka. Czy „zwykli zjadacze chleba” nie mają pojęcia o prawdziwej sztuce, gdyż dla nich powinna ona przedstawiać konkretne zjawiska (jak obraz klauna na ścianie w mieszkaniu Gutman) i tylko jednostki wyedukowane potrafią ją rozpoznać? A może rzekomi znawcy są zbyt egzaltowani w stosunku do rozpopularyzowanych twórców i powinni czasem patrzeć na sztukę okiem prostego człowieka? Czy zatem można jednogłośnie nazwać coś arcydziełem, jeśli dla niektórych osób jego miejsce jest na śmietniku, a nie na muzealnych ścianach? I jaka jest faktyczna wartość niektórych dzieł, skoro jedna osoba wyraża chęć zapłaty za obraz kilkudziesięciu milionów dolarów, podczas gdy dla innej nie jest on wart nawet pięciu (bo jeszcze się targuje!). Te i wiele innych pytań, pozostają po spektaklu Arcydzieło na śmietniku. Na wiele z nich nie ma zapewne żadnej odpowiedzi lub jest ich bardzo wiele. Rzeczywistość, w której żyjemy, przepełniają jednak różne światy, kontrasty i sprzeczności, które istnieją ze sobą równolegle, nie wykluczając się. Zatem o ile Arcydzieło na śmietniku nie podaje nam na tacy gotowych odpowiedzi, o tyle warto ten spektakl obejrzeć chociażby po to, by znaleźć swą własną i unikatową odpowiedź na rozbrzmiewające ze sceny wątpliwości.

 

Natalia Chuszcz, Teatralia Łódź


Internetowy Magazyn „Teatralia”, numer 204/2017

 

Teatr Powszechny w Łodzi

Stephen Sachs

Arcydzieło na śmietniku

reżyseria: Justyna Celeda

przekład: Bogusława Plisz-Góral

scenografia: Grzegorz Małecki

obsada: Milena Lisiecka (Maude Gutman), Jakub Kotyński (Lionel Percy)

premiera: 20 maja 2017

fot. Kasia Chmura-Cegiełkowska

Natalia Chuszcz – w teatrze pociągają ją niekonwencjonalne rozwiązania, mowa ciała i muzyka. Nałogowo czyta książki oraz tańczy.