Nu, pogodi! (Moskwin)

Nu, pogodi! (Moskwin)

Miłośnicy horrorów nareszcie znajdą dla siebie idealną propozycję teatralną, bowiem w repertuarze Wrocławskiego Teatru Lalek pojawił się Moskwin w reżyserii Leny Frankiewicz. Fani gatunku będą mieli dużą frajdę, rozpoznając w zgromadzonych na scenie lalkach postaci z powieści Stephena Kinga (m.in. tytułową bohaterkę z Carrie czy bliźniaczki z Lśnienia). Anatolij Moskwin (Tomasz Maśląkowski) to bohater prawdziwej historii, która ujrzała światło dzienne w 2011 roku. Szanowany profesor i znawca rytuałów okazał się zdominowany przez swoje alter ego, którego misją było „przywracanie do życia” zmarłych dzieci.

Centrum sceny i jednocześnie uwagi widzów stanowi mieszkanie Moskwina, z którym sąsiaduje maleńkie cmentarzysko. Przypomina ono show room służący prezentacji tego, jak w prosty sposób można urządzić swoje m2. Dzięki brakowi jakichkolwiek ścian dobrze widać zarówno salon, jak i kuchnię oraz łazienkę. Wystrój wydaje się raczej niewyszukany, stylistyką nawiązuje do rosyjskich trendów wnętrzarskich, a mimo to trudno pozbyć się wrażenia, że w mieszkaniu panuje podejrzana, niepokojąca atmosfera. Taki wniosek finalnie okazuje się słuszny, bo rzeczywiście mamy do czynienia z miejscem zbrodni. Autor scenografii nie użył co prawda taśmy „Crime Scene Investigation”, ale okazało się to zbędne, bo nastrój jest wystarczająco mroczny.

Przez pierwsze pół godziny poznajemy codzienność opiekuńczego człowieka, który pielęgnuje, karmi i zabawia układane w różnych kątach pomieszczenia lalki. Bohater zagaduje do nich w różnych językach: rosyjskim (ojczystym), niemieckim, polskim i francuskim. Profesor jest bowiem poliglotą. Ruchy, gesty i pogłębiające się zatracenie Moskwina w wykonywaniu codziennych, domowych obowiązków dają się odczytać jako przejaw jego schizofrenicznego stanu. Podkreśla go też psychodeliczny śpiew Barbary Wilińskiej, pojawiający się w krytycznych momentach spektaklu.

Mimo przeszywającej aury śmierci i samotności widzowie zostają zaproszeni na imprezę urodzinową, oglądają dopracowane technicznie tańce oraz towarzyszą traktowanym przez ich opiekuna jak żywe dzieci lalkom w seansie Wilka i zająca. Bohater próbuje na wszelkie sposoby zapewnić podopiecznym rozrywkę, opowiadając o ważnych postaciach z rosyjskiej historii, jak choćby Jurij Gagarin, a swoją narrację uatrakcyjnia, wystawiając tematyczny, kosmiczny teatrzyk cieni.

Nastrój grozy, który przesyca scenę, wywołany jest w dużej mierze przez bohatera. Anatolij Moskwin w wieku 11 lat przeżył poślubienie trupa. Podczas spaceru natknął się na kondukt pogrzebowy nieletniej dziewczynki, a jej matka kazała mu pocałować zwłoki i dokonała symbolicznego aktu zaślubin. To wydarzenie niewątpliwie miało wpływ na jego przyszłe życie. O tym nie dowiemy się jednak ze spektaklu. Po niepozornym, przypominającym czarną komedię wstępie widzowie zostają zaskoczeni przejściem do klimatu celtyckiej mitologii. Kolejne części spektaklu odpowiadają różnym stanom psychiki Moskwina, znacząco zmieniającymi się wraz wydarzeniami, które przeżywa. Podczas przedstawienia widzowie mogą się przemieszczać i poznawać każdą sytuację z wielu perspektyw, dosłownie zmieniać punkt siedzenia i punkt widzenia. Nieraz współczują bohaterowi, rzadziej go oceniają, czasem ich bawi, częściej przeraża.

Tomasz Maśląkowski perfekcyjnie odnajduje się w scenach bazujących na ruchu, na interakcji z lalkami. Dramatycznie jest przekonujący, jednak na premierze wydawał się jeszcze niezbyt pogodzony ze swoim bohaterem. Półtoragodzinny monodram (nawet z udziałem lalek) zawsze jest wyzwaniem dla odbiorców. W tym przypadku trudno mówić o minimalizmie scenografii czy tekstu, mimo wszystko zdarzały się chwile przestoju i nużącej atmosfery. Na koniec otrzymujemy płynące z ekranu telewizora i głośników tłumaczenie i podsumowanie tego, co zostało zaprezentowane. Psuje to efekt zaintrygowania, tajemnicy i dozy niepewności, a bez tych kilku słów komentarza, wszystko byłoby jakby bogatsze.

Katarzyna Pytlos, Teatralia Wrocław

Internetowy magazyn „Teatralia” numer, 263/2018

Wrocławski Teatr Lalek

reżyseria: Lena Frankiewicz

tekst: Jarosław Murawski

scenografia: Mirek Kaczmarek

muzyka: Kamil Pater, Barbara Wilińska

choreografia: Filip Szatarski

obsada: Tomasz Maśląkowski

premiera: 05 października 2018

Katarzyna Pytlos, rocznik 1992, z „Teatraliami” związana od 2013 roku (z dłuższą przerwą). Nie lubi komedii o perypetiach małżeństw i gdy sernik ma spód.