Niżyński przy pracy (Niżyński. Święto snów)

Niżyński przy pracy (Niżyński. Święto snów)

Na setną rocznicę odtańczenia przez Wacława Niżyńskiego Święta Wiosny poznański Stary Browar Nowy Taniec przygotował premierę pod znamiennym tytułem Niżyński. Święto snów. Ta dogłębna analiza oparta zarówno na Dzienniku choreografa, jak i na najsłynniejszym jego wykonaniu, była jednocześnie inauguracją sezonu spotkań z tańcem współczesnym w ramach cyklu spotkań pod hasłem Co z tym tańcem? i od razu wysoko ustawiła poprzeczkę.

Odtworzenie procesu powstawania choreografii, która znacząco zaważyła na takim, a nie innym obrazie tańca współczesnego, stanowi dziś ogromne wyzwanie, jakiego podjęła się trójka artystów: Sławek Krawczyński, Tomasz Wygoda i Anna Godowska. Pomysłem choreograficznym na reinterpretację utworu Strawińskiego jest przedstawienie Wacława Niżyńskiego w trakcie twórczego procesu. Kiełkujące w umyśle tancerza ruchy do baletu Igora Strawińskiego, które wkrótce miały zbulwersować paryską publiczność, zostały przeniesione przez Wygodę na scenę właśnie w tej niedoskonałej, nierozwiniętej jeszcze formie. Doskonale znane, charakterystyczne podskoki i przegięcia tułowia w tył akcentowane są w pierwszej części spektaklu raczej jako punkty orientacyjne na mapie parkietu niż wyrażające w pełni rozkwit pomysłu. Właśnie ten fragment, tańczony jakby od niechcenia przez Wygodę ubranego w czarny garnitur, przyrównać można do zaczynu legendarnej choreografii Niżyńskiego. Tancerz porusza się po białej scenie, jakby szukając odpowiedniego gestu, układu ruchów i równocześnie wizualizuje sobie to, co powinien wytańczyć. Utrzymująca swoją dynamikę opowieść, która na tym etapie pozostaje w zasadzie czymś na kształt strumienia świadomości ciała dotyczącego Święta Wiosny, mimo umyślnie akcentowanego stadium sprzed choreograficznego kwitnienia przykuwa uwagę publiczności. Kiedy utwór kończy się, a cały układ zostaje „rozmieszczony” w przestrzeni, tancerz opuszcza pole gry i zdejmuje ubranie, pozostając tylko w bieliźnie i podkolanówkach. Po chwili wraca i rozpoczyna swój taniec niejako w pełnym wymiarze.

Pomysł, który stał się podstawą dla Niżyńskiego… jest prosty; twórcy, czerpiąc z onirycznych, choć równie entuzjastycznych fragmentów Dziennika, postanowili zrekonstruować przybliżony obraz tancerza w trakcie pracy. Druga część spektaklu – znacznie już bliższa ekspresją temu, co ze Świętem Wiosny Popołudniem Fauna zwykło się kojarzyć – przedzielona została najsłabszym chyba momentem spektaklu, kiedy Wygoda zwraca się do publiczności, wskazując niemal na każdego i wyznając mu miłość. Zapewniając, że była ona pierwotna wobec wszystkiego innego i deklarując, że chciałby założyć teatr, w którym tańczyłby za darmo – właśnie przez nią. Ta wyrwa w strukturze spektaklu, zaprzestanie ruchu i powierzenie emocji słowom zdaje się dojmującą właśnie dlatego, że zmienia się medium. Niewypowiadane dotychczas uczucia i historie, były doskonale dekodowane przez publiczność i nie potrzebowały werbalnego komentarza. Można jednak spojrzeć na to zakłócenie także z innej strony – właśnie ten zabieg uświadamia siłę wyrazu ruchu i określa esencję, jaka stanowi o ponadczasowości duetu Niżyński-Strawiński; w końcu po tej kwestii tancerz wraca do choreografii.

Pierwszy w tym roku pokaz w Starym Browarze w Poznaniu daje nadzieje na inspirujący sezon. Tomasz Wygoda, wcielając się w miotającego się po scenie – bo podążającego za marzeniem, ideałem bergsonowskiej élan vital – Niżyńskiego zasiał w publiczności apetyt na podobne mocne taneczne przeżycia.

Joanna Żabnicka, Teatralia Poznań
Magazyn Internetowy „Teatralia”, numer 71/2013

Stary Browar Nowy Taniec (Poznań)

Niżyński. Święto snów

scenariusz, reżyseria, praca z procesem, światło: Sławomir Krawczyński

taniec: Tomasz Wygoda

choreografia: Sławomir Krawczyński, Anna Godowska, Tomasz Wygoda

premiera: 1 września 2013

fot. mat. teatru

Joanna Żabnicka – rocznik  1989, studentka filologii polskiej i wiedzy o teatrze na UAM, publikowała w „Czasie Kultury” i „ProArte”.