NIEMODNE W TYM SEZONIE (PIBLOKTOQ. PIOSENKI MARII PESZEK)

NIEMODNE W TYM SEZONIE (PIBLOKTOQ. PIOSENKI MARII PESZEK)

Podczas 35. Festiwalu Szkól Teatralnych w Łodzi jednym z prezentowanych dyplomów było przedstawienie w reżyserii Wojciecha Kościelniaka PIBLOKTOQ. Piosenki Marii Peszek Akademii Teatralnej w Warszawie. Obiecujący tytuł i górnolotny – przypominający manifest – opis przedstawienia niestety wywołały większe emocje niż sam spektakl.

PIBLOKTOQ trudno  w ogóle nazwać spektaklem. Trafniejszym terminem byłby raczej koncert z elementami widowiska teatralno-muzycznego. Na pewno pochwalić w nim można oszczędną scenografię, kolorystykę zarówno sceny, jak i kostiumów oraz rekwizytów (Bożena Ślaga), utrzymaną w bieli i szarości czy kolorowe projekcje (Agata Rucińska). Dzięki tym elementom warszawski dyplom wydaje się spójny wizualnie i po prostu dobrze się go ogląda. Aktorsko studenci nawet nie bardzo mieli jak się popisać, za to wokalnie jest całkiem nieźle – śpiewają solo, ale również razem, prezentując wraz z zespołem muzycznym interesujące, nowe aranżacje utworów Peszek. Choreografia z kolei opiera się głównie na nieopanowanych, drgawkowych ruchach i tu właśnie zaczynają się schody…

Każdej ze śpiewanych piosenek Marii Peszek towarzyszy krótka scenka, a całość składa się z kilkunastu niepowiązanych ze sobą epizodów, które bardziej przypominają wtrącenia, jakimi artyści na scenie zabawiają publiczność między śpiewanymi utworami, niż – jak sugeruje opis – godne uwagi komentarze do otaczającej nas rzeczywistości. Mamy więc przerobioną na wszystkie sposoby, od dłuższego czasu dobrze znaną teatrowi polskiemu, galę problemów pierwszego świata. Twórcy poruszają bowiem kwestię instytucji kościoła, przemocy, uchodźców, społeczeństwa informacyjnego, mediów społecznościowych, wolności czy feminizmu. Na dobry początek zakonnica śpiewa Moje miasto wraz z innymi umęczonymi jego mieszkańcami. Wszyscy wykonują konwulsyjne ruchy i dziwne miny, a każdemu obywatelowi towarzyszy dodatkowo jakieś natręctwo czy tik nerwowy, co ma stanowić metaforą życia we współczesnym świecie. Nie mogło się więc obejść bez aktorki narzekającej na środowisko artystyczne i biedny los w zawodzie (swoją drogą naprawdę niezła rola Marty Wągrockiej). Cały pokaz zamyka dręczona przez koleżanki i ciotki dziewczyna, która twierdzi, że pan nie jest jej pasterzem i nie chce klęknąć.

Szkoda tylko, że reżyser nie zauważył, iż mówienie o tego typu problemach hasłowo i naiwnie jest w tym sezonie już passé. Bohaterowie, wypowiadając swoje kwestie i wyśmiewając pewne zachowania, jasno opowiadają się po stronie jednej opcji politycznej. Ten dosłowny sposób komunikacji staje się przez to nie dość, że nachalny, to jeszcze ogłupiający. W efekcie spektakl reprezentuje sobą to, co pozornie sam kwestionuje – narzuca widzom tylko jedną, poprawną wizję rzeczywistości.

Kościelniak pisze o bezradności i „dreszczu sprzeciwu” wobec fanatyzmu, nietolerancji czy samotności jednostki w XXI wieku. Stwierdza też, że Pibloktoq oznacza „histerię arktyczną”, chorobę, która przeminie i – czego się obawia – o której zapomnimy, gdy „odnajdziemy trochę ciepła”. Ja natomiast mam nadzieję, że nie będę pamiętać o chorobie, która dolega temu przedstawieniu i w poszukiwaniu ciepła zmierzam na kolejny spektakl dyplomowy.

 

Patrycja Chuszcz, Teatralia Łódź

Internetowy Magazyn „Teatralia”, numer 204/2017

 

  1. Festiwalu Szkól Teatralnych

Akademia Teatralna im. Aleksandra Zelwerowicza w Warszawie

PIBLOKTOQ. Piosenki Marii Peszek

reżyseria i scenariusz:  Wojciech Kościelniak

teksty piosenek: Maria Peszek / Piotr Lachmann

muzyka: Maria Peszek / Andrzej Smolik / Michał Król / Wojciech Waglewski / Fisz / Emade / Maciej Goliński

aranżacja: Jacek Kita

choreografia: Liwia Bargieł

przygotowanie wokalne: Anna Serafińska

asystent reżysera: Marta Wągrocka

opieka scenograficzna i kostiumograficzna: Bożena Ślaga

projekcje: Agata Rucińska

obsada: Milena Olchowska – Zakonnica, Dominika Kachlik – Anka, Joanna Balas – Karolina, Piotr Kruszewski – Samotny tata, Olga Kalicka / Marta Wągrocka – Panna młoda, Lidia Pronobis – Indianka, Kamil Studnicki – Uchodźca, Marta Wągrocka – Aktorka, Ewa Prus – Pacjentka, Ewelina Bator – Natala, Maria Sobocińska – Eskimoska

zespół pod kierownictwem Jacka Kity w składzie: Jacek Kita – instrumenty klawiszowe, Tomasz Boruch – gitary, Piotr Domagalski – gitara basowa, Jakub Szydło – perkusja, Sebastian Feliciak – saksofony

 

W przedstawieniu wykorzystano piosenki Marii Peszek: „Moje miasto”, „Muchomory”, „Wyścigówka”, „Pibloktoq”, „Miłość w systemie dolby surround”, „Mam kota”, „Samotny tata”, „Lali lali”, „Sms”, „Rosół”, „Ciało”, „Jak pistolet”, „Brzydkie słowa to”, „Polska a, b, c i d”, „Miś”, „Marznę bez ciebie”, „Sorry polsko”, „Żwir”, „Pan nie prowadzi mnie”, „Ballada nie lada”, „Zejście awaryjne” z płyt „MiastoMania”, „Maria Awaria”, „JezusMariaPeszek” i „Karabin”.

fot. Bartek Warzecha

 

Patrycja Chuszcz – studentka kulturoznawstwa. Wielbicielka kina, teatru oraz sztuk wizualnych, a w szczególności wzruszeń i realizmu magicznego.