A to nieborak! (Tartuffe albo Szalbierz )

A to nieborak! (Tartuffe albo Szalbierz )

Chaos – to moje pierwsze skojarzenie ze spektaklem Tartuffe albo Szalbierz Tomáša Svobody w krakowskim Teatrze Ludowym. Nadmierna kreatywność twórców oraz brak przemyślanego doboru pomysłów sprawiają, że bogata w środki przekazu inscenizacja słynnej komedii może przyprawiać widzów o zawrót głowy.

Już w pierwszej scenie reżyser bombarduje publiczność sceną szalonej imprezy. W rytm piosenki Mamma mia Abby bohaterowie ubrani w kolorowe stroje tańczą i pozują do selfie. Wśród beztroskich imprezowiczów siedzi drzemiąca babcia – i tu mamy niespodziankę: okazuję się, że w rolę seniorki rodu wciela się aktor (Andrzej Franczyk)! Po takim rozpoczęciu komedii nietrudno domyślić się, jaki będzie ciąg dalszy.

Fabuła tekstu Moliera jest prosta. Bogobojny Orgon (Jacek Strama) przygarnia pod swój dach nieprzeciętnie uduchowionego Tarfuffe’a (Cezary Kołacz). Gość szybko zadomawia się na salonach bogacza i dyktuje wszystkim wkoło swoje warunki. Zachwycony Orgon pieszczotliwie nazywa Tartuffe’a nieborakiem, potrafi usprawiedliwić każdy jego występek. Ba, bardziej interesuje się stanem zdrowia przybysza niż własnej żony! Pozostaje głuchy na ostrzeżenia ze strony bliskich, ufa jedynie swojemu przewodnikowi duchowemu. Jest gotów oddać mu za żonę własną córkę! Niestety nie wie, że bardziej od młodziutkiej Marianny (Wiktoria Węgrzyn) Świętoszka interesuje atrakcyjna Elmira (Patrycja Durska), żona gospodarza domu. Zanim Orgon przekona się, że religijność i skromność Tartuffe’a to jedynie maska, za którą kryje się zimne wyrachowanie, wydarzy się jeszcze kilka przykrych (ale i komicznych) wydarzeń…

Uwagę przykuwa wyjaskrawiona kreacja służącej – daleko jej go typowej gosposi. Doryna (Iwona Sitkowska) zachowuje się niemal tak pewnie, jak Tartuffe; bez najmniejszego skrępowania wygłasza uszczypliwe komentarze, wyśmiewa decyzje swojego chlebodawcy oraz pozwala, by klepał ją w pośladki… Mało tego, wyzwolona bohaterka śmiało przebiera się na scenie! Zresztą nie ona jedna wyłamuje się ze standardowego kanonu tradycji. Córka Orgona jest wulgarna, zażywa podejrzane substancje, po których wymiotuje. Z kolei syn bohatera biega po scenie z piłą mechaniczną. Tu trzeba dodać, że bohaterowie Svobody (bo trudno ich nazwać postaciami molierowskimi) ulegają powszechnej modzie na internetowy ekshibicjonizm. Co ważniejsze, momenty utrwalają na zdjęciach i publikują w mediach społecznościowych.

Na scenie dzieje się wszystko: zakochana para obrzuca się kawałkami ciasta (z kremem rzecz jasna), Doryna przechadza się po scenie w koronkowym staniku, a Orgon chowa się w lodówce. Nie brakuje też auta, myjni samochodowej, nagiego aktora jadącego na rowerze… ani piosenki disco-polo Ja uwielbiam ją. Nadmiar „efektów specjalnych” może wywołać oczopląs. Gdzie w tym wszystkim miejsce dla starego, poczciwego Moliera? Zastanawiam się, czy aktorka siadająca gołymi pośladkami na kserokopiarce jest niezbędna, aby zainteresować widzów XXI wieku. Inscenizacja Svobody została nafaszerowana zbyt dużą liczbą ozdobników, przez co w powstałym chaosie najsłabiej wybrzmiał tekst Moliera. Dało się odnieść wrażenie, że publiczność śmiała się z dosadnych żartów inscenizacyjnych, a zabawne dialogi przechodziły bez echa.

W gąszczu osobliwych (?) zabiegów interesująco wybrzmiała muzyka grana na żywo przez jedną z aktorek na fortepianie. Narzeczona Damisa (Gabriela Oberbek) niemal cały czas jest obecna na deskach teatralnych i akompaniuje do wydarzeń odgrywanych na scenie. Z pozoru banalny pomysł okazał się strzałem w dziesiątkę. Warto pamiętać o starej zasadzie: mniej znaczy więcej!

Marta Kąsiel, Teatralia Kraków

Internetowy Magazyn "Teatralia", numer 222/2018

Teatr Ludowy

Molier

„Tartuffe albo Szalbierz”

Aleksander Fredro

reżyseria i opracowanie tekstu: Tomáš Svoboda

tłumaczenie: Jerzy Radziwiłowicz

scenografia i kostiumy: Nikola Tempir

muzyka: Jiří Hájek

obsada: Andrzej Franczyk, Jacek Strama, Patrycja Durska, Piotr Franasowicz, Wiktoria Węgrzyn (gościnnie)/Roksana Lewak (gościnnie), Karol Polak, Tadeusz Łomnicki, Cezary Kołacz, Iwona Sitkowska, Krzysztof Górecki, Paweł Kumięga, Gabriela Oberbek

premiera: 27 lutego 2016

fot. materiały Teatru Ludowego

Marta Kąsiel – absolwentka wiedzy o teatrze na Uniwersytecie Gdańskim, studentka Uniwersytetu Jagiellońskiego.