Nasze ciała (Sideways Rain)

Nasze ciała (Sideways Rain)

Jubileuszowa, bo piętnasta, edycja Festiwalu Kalejdoskop w Białymstoku gościła w tym roku dziewięć spektakli oraz szereg wydarzeń towarzyszących – warsztaty taneczne, spotkania autorskie i lunche z artystami. Naczelną ideą Kalejdoskopu jest propagowanie tańca i wiedzy na jego temat poprzez zrzeszanie pasjonatów, praktyków i krytyków oraz wskazywanie na jego liczne związki z innymi dziedzinami sztuki, zwłaszcza teatrem, fotografią czy muzyką.

Z okazji oficjalnego otwarcia Kalejdoskopu festiwalowa publiczność obejrzała spektakl Sideways Rain szwajcarskiej grupy Alias Cie z choreografią Guilherme’a Botelho, który w 2016 roku został zaadaptowany przez Kielecki Teatr Tańca we współpracy w Fundacją Ciało/Umysł. Hipnotyzujący obraz sceniczny to przede wszystkim zasługa koncentracji i precyzji tancerzy, od których Sideways rain wymaga nie tylko umiejętności improwizacji i wyobraźni przestrzennej, ale i imponującej kondycji fizycznej. Tempo i nastrój transowego widowiska uzupełniają ambientowa muzyka meksykańskiego artysty Murcofa oraz utrzymujące scenę w półmroku i półcieniach świetlne kompozycje autorstwa Jean-Philippe’a Roya. Układ świateł zamyka akcję w ciągu jednego dnia – od delikatnego, rozproszonego błękitno-srebrnego brzasku do pomarańczowego, wydłużającego cienie zachodu słońca.

Koncept Botelho jest prosty – tancerze przemierzają scenę od lewej do prawej. Idą pojedynczo, równolegle do siebie, wzdłuż niewidzialnych chodników, których początek, koniec i ułożenie względem głębokości sceny wyznaczają kulisy. Za nimi zawracają i pojawiają się znów po lewej stronie. Pierwsza sekwencja rozwija się powoli. Występujący suną na czworakach w zwolnionym tempie, jakby wielką trudność sprawiało im wprowadzenie w ruch kołowy tej ludzkiej karuzeli. Z czasem spacer przyspiesza i nabiera większej dynamiki, momentami powodując złudzenie optyczne polegające na wrażeniu, że podłoga przesuwa się pod nogami tancerzy, a nawet, że to tancerze odpychają ją od siebie silnymi, lecz miękkimi ruchami. Widz jest na przemian wprowadzany w senny stan kontemplacji i pobudzany drobnymi zmianami w ramach konwencji, do której zdążył się przyzwyczaić.

Urozmaicany kolejnymi figurami tanecznymi spacer wprowadza naczelny temat spektaklu – drogę. Może być rozumiana zarówno jako dystans do pokonania w przestrzeni – i wtedy zastanawia, ile kilometrów i kółek wokół sceny przebiegają aktorzy w ciągu godzinnego pokazu – jak i metafora, służąca eksploracji pojęcia przemijania. Redukcja niektórych środków teatralnych – czyli scenografii i podkręcającego spektakl aktorstwa – pozwala opowiedzieć historię uniwersalną, bazującą z jednej strony na pokładach wyobraźni odbiorcy, z drugiej na magnetycznej właściwości powtórzenia, odpowiadającego za uczucie przyjemności i bezpieczeństwa. Zapętlenia figur, płynne przejścia między nimi i stały kierunek biegu sprzyjają utrzymaniu widza w komforcie, na pograniczu świadomości i snu, czyli w stanie fizycznego odprężenia, które zachęca do oddania się rozmyślaniom. Mankamentem i jednocześnie walorem, jak się zaraz przekonamy, w pełni relaksacyjnego odbioru Sideways Rain jest pełnometrażowość spektaklu. Utrzymane w transowej monotonii przedstawienie trwa sześćdziesiąt minut, przez co, zamiast zbliżać się do swoistego katharsis, można zacząć przekierowywać uwagę na swoją własną nieruchomą, materialną obecność – ilość miejsca na nogi, twardość zagłówka, temperaturę sali, zapachy, sąsiada. Oznacza to, że w pewnym momencie konwencja transowa zaczyna ustępować teatralnej. Ten sam środek artystyczny, który miał podporządkować sobie emocjonalność i refleksję widza, po upływie czasu może zacząć wywłaszczać go ze spektaklu i przeżycia, uwypuklając naczelną regułę klasycznego widowiska teatralnego – izolację artysty od widowni. Sześćdziesiąt minut wysiłku odbija się również na kondycji tancerzy, których bieg charakteryzuje się zmiennością natężenia dźwięku. Gdy jest to potrzebne, głośny plask nagiej stopy o deski sceny przypomina o zmęczeniu towarzyszącemu drodze i pragnieniu jej zakończenia. Przemijanie nie pojawia się zatem wyłącznie jako metafora organizująca przedstawienie, ale zauważalne i odczuwalne jest także fizycznie.

Warto zauważyć, że egzystencjalny, a momentami sentymentalny charakter spektaklu budowany jest także dzięki nielicznym (przez co bardzo widocznym) odchyleniom od zasady organizującej ruch. Zawirusowanie tego koziołkującego i turlającego się tłumu jest proste. Wystarczy, by wyłoniła się z niego pojedyncza osoba, decydująca się na wyprostowanie, zatrzymanie się i rozejrzenie dokoła lub przemknięcie przez scenę w odwrotnym kierunku. Budująca się w ten sposób opozycja indywidualizm-kolektywizm opowiada kończącą się zawsze tak samo historię. Jej bohaterką jest jednostka, która zyskuje tymczasową samoświadomość i całościowy ogląd na sytuację, w której się znalazła. Po chwili dezorientacji rozpoczyna syzyfowe poszukiwania sposobu na spełnienie swoich nowo odkrytych potrzeb, lecz nie jest zdolna wyjść poza ustalone normy i zachowania, nie potrafi także wpłynąć na innych. Dołącza więc do przetaczającej się fali ciał. Zdiagnozowana w ten sposób rezygnacja i bezradność jednostki wobec systemu nie przynosi ukojenia. Być może jednak nie o pocieszenie chodzi, tylko weryfikację zbyt wysokich wymagań i oderwanych od rzeczywistości wyobrażeń – te z kolei w Sideways Rain znajdują swoje spełnienie w wielkim finale. Wtedy monotonię spektaklu łamie kolejna redukcja środków wyrazu (choć można postrzegać ją także jako ich wzbogacenie), czyli pozbycie się przez tancerzy ubrań; pojawia się także pierwszy i ostatni rekwizyt: szpula białego sznurka. Z każdym kolejnym okrążeniem tańczący przeciągają go wzdłuż sceny, precyzyjnie i w wielkim pędzie rozwieszając na różnych wysokościach i głębokościach, w efekcie tworząc wielokorytarzową zaporę, która oddziela ich jeszcze bardziej nie tylko od widzów, lecz także od siebie nawzajem. To w tym momencie następuje apogeum prędkości, manifestacja atletycznej siły, wyścig o najpiękniejsze ciało i najlepiej wykonaną robotę, ujawniają się zmęczenie i determinacja tancerzy. Słowem, konstruuje się nowe spectrum scenicznych obrazów, te zaś, w odróżnieniu od wcześniejszych, reprezentują już nie tylko treści uniwersalne, lecz odwołują się do konkretnych problemów i nastrojów dzisiejszej rzeczywistości.

Podczas spektaklu nasuwa się szereg wątpliwości i mnożą pytania odnośnie tańca, teatru, strategii odbiorczych i statusu artysty. Zapowiada to obfitującą w dyskusje i osobiste medytacje edycję festiwalu. Jak zresztą zauważa w programie kuratorka Anna Królica: „kalejdoskop pozwala na uzyskanie niezwykle różnorodnych obrazów złożonych z tych samych elementów – wystarczy je wielokrotnie odbić i obracać”. Czy można wyobrazić sobie lepsze rozpoczęcie białostockiego święta tańca?

Agata M. Skrzypek, Teatralia Kraków

Internetowy Magazyn „Teatralia”, numer 241/2018

Cie Alias/ Ciało/Umysł / KTT

Sideways Rain

Choreografia: Giulherme Botehlo

Muzyka: Murcof

Światło: Jean-Philippe Roy

Produkcja: Alias Cie

Produkcja w Polsce: Fundacja Ciało/Umysł

Performerzy: tancerze Alias Cie – Angela Rabaglio, Amaury Reot, Claire-Marie Ricarte, Arnaud Bacharach; tancerze Kieleckiego Teatru Tańca – Marta Starostecka, Arkadia Ślosarska, Joanna Czerwonka, Izabela Zawadzka, Krzysztof Dziarmaga, Tomasz Słomka, Aleksander Staniszewski, Mateusz Wróblewski; tancerze niezależni – Liwia Bargiel, Natalia Dinges, Jasiek Grządziela, Kamil Wawrzuta, Kamil Zdańkowski

Premiera światowa: 3.09.2010, Genewa

Premiera polska: 30.09.2016, Festiwal Ciało/Umysł