Na ostrzach siekier (Bachantki)

Na ostrzach siekier (Bachantki)

Założeniem Bachantek Maćko Prusaka wydaje się przeniesienie problematyki duchowego i obyczajowego  wyzwolenia w realia bliższe współczesnemu widzowi. Reżyser pobudza w ten sposób ciekawość oglądającego, jednak pozostawia delikatne poczucie niedosytu. Chciałoby się bowiem, aby potępienie głównego bohatera-tyrana wybrzmiało w spektaklu, właśnie dzięki uwspółcześnieniu, dobitniej.

Wśród zalet Bachantek króluje aktorstwo. Od drobnych ekspresji twarzy, do szerokich ruchów obejmujących całe ciało –  wszystko jest wypracowane i znaczące. Każdy, najmniejszy gest oznacza jakieś uczycie. To nagromadzenie emocji w bohaterach stanowi atut przedstawienia i  ma niebagatelne znaczenie dla wydźwięku całości. Poprzez tak intensywną ekspresję problemy przedstawiane na scenie eskalują do ogromnych rozmiarów. Jan Kochanowski nie gra po prostu głowy rodziny uwikłanej w patriarchalne schematy wychowania.  Jego bohater jest ojcem i mężem patologicznym, tyranem doprowadzającym córkę i żonę do skraju obłędu. Budzi przerażenie tak w widzu, jak i w  całej rodzinie. Żona (Anna Nabiałkowska) sprawia wrażenie kogoś w tak silnej depresji, że tylko centymetry dzielą ją od rzucenia się z mostu – skrajne napięcie nie opuszcza jej twarzy ani na chwilę. Córka (Paula Krawczyk-Ivanov) jest zamknięta w sobie i wycofana. Towarzyszą im służąca o kamiennej twarzy  (Agnieszka Dziewa) oraz młody współpracownik ojca (Anatoliy Ivano), z własnego wyboru będący pod butem szefa. Relacje rodzinne – poprzez świetną grę pantomimiczną – zaskakują swoim tragizmem.

Sytuacja, w jakiej znajdują się kobiety jest jeszcze dobitniej zaakcentowana poprzez rozwiązania scenograficzne. „Dom rodzinny” to parkiet, na którego środku stoi stół, nad nim –  nad miejscem Pana Domu – wisi głowa upolowanego jelenia. Podłoga wokół stołu jest najeżona wbitymi w parkiet siekierami. Jest to element o tyle ciekawy, że siekiery pozostają przedmiotami w pełni symbolicznymi: nikt nie używa ich, aby cokolwiek odrąbać, ba, nikt nawet ich na podłodze nie zauważa (aktorzy perfekcyjnie omijają je, nawet nie patrząc pod nogi). W czasie spektaklu siekier przybywa, są przynoszone przez domowników  i wbijane w parkiet, pełnymi frustracji ruchami. Rodzina w końcu dosłownie stąpa po lesie ostrzy – pamiątek po tłumionej rodzinnej nienawiści.

Zaplątanym w ziemski tragizm śmiertelnikom towarzyszy Dionizos. Mariusz Sikorski tworzy postać z zupełnie innego świata: boga-śmieszka,  obserwującego i kierującego ludźmi dla swojej uciechy. Nie wypada w tym jednak ani zabawnie, ani błazeńsko, a właśnie przerażająco. Jest okrutną siłą, która bierze we władanie kobiety, mężczyzn, a w końcu i największych tyranów. Robi to z przebiegłym, lekkim uśmiechem. Wydaje się zimny i wyrachowany. W jego demonicznej twarzy i czasem skomplikowanych, nienaturalnych ruchach przebija się obecność czegoś „nie z tego świata”.

Pomimo doskonałej gry aktorskiej spektakl ma drobne  mankamenty. Reżyser nie potrafi znaleźć odpowiedniej proporcji pomiędzy scenami cichymi i biernymi a aktywnymi i pełnymi ekspresji. Te pierwsze są zdecydowanie wydłużone i ciągną się aż do zupełnego znudzenia, te drugie, pozwalające aktorom na pantomimiczne szaleństwo, wydają się za krótkie. Brakuje również mocno zaakcentowanego zakończenia. Ojciec-tyran zostaje co prawda  ukarany poprzez upokorzenie –  jest pijany i przebrany w „damskie ciuszki”, a rodzina w końcu może go wyśmiać i wykpić. Odnoszę jednak wrażenie, że problemy pokazywane przez cały spektakl – zniewolonych w patologicznie patriarchalnej strukturze kobiet, które próbują jakoś się z tego schematu wyrwać – dużo tracą na przedstawionym w spektaklu podsumowaniu. Kobiety nie zyskują zasłużonego wyzwolenia, jedynie mszczą się na swoim oprawcy.  Cała sprawa pozostaje igraszką bogów – tym, czym była od początku, co niektórym może odpowiadać, ale innych razić niepoważnym potraktowaniem problemu.

 

Zuzanna Zajt, Teatralia Wrocław

Internetowy Magazyn „Teatralia”, numer 177/2016

 

Wrocławski Teatr Pantomimy im. Henryka Tomaszewskiego

Bachantki

reżyseria: Maćko Prusak

dramaturgia: Marta Giergielewicz

scenografia: Mirek Kaczmarek

światła: Mirek Kaczmarek, Bartłomiej Jan Sowa

obsada: Agnieszka Dziewa, Paula Krawczyk-Ivanov, Anna Nabiałkowska, Artur Borkowski/Zbigniew Szymczyk, Anatoliy Ivanov, Radosław Kasiukiewicz (gościnnie), Jan Kochanowski, Mariusz Sikorski

premiera: 10 czerwca 2016

fot. Natalia Kabanow

 

Zuzanna Zajt – absolwentka teatrologii na UJ. Zawodowo uczy dzieci, ze teatr to coś zupełnie innego niż „takie kino, tylko gorsze”