Między musicalem a komedią (Kobiety na skraju załamania nerwowego)

Między musicalem a komedią (Kobiety na skraju załamania nerwowego)

W musicalu Kobiety na skraju załamania nerwowego w reżyserii Dominiki Łakomskiej z powodzeniem wykorzystano wszystkie rodzaje komizmu w sztuce. Spektakl wydaje się rodzajem współczesnego hołdu dla komedii charakterów.

Kobiety na skraju załamania nerwowego to musical, który powstał w oparciu o komediodramat Pedra Almodovora z 1988 roku, a na polskiej scenie pojawił się po raz pierwszy właśnie w Teatrze Rampa (na świecie w wersji scenicznej możemy go oglądać dopiero po raz trzeci!).

Akcja sztuki rozgrywa się w gorącym, letnim Madrycie. Hiszpański temperament wyczuwa się już od pierwszej sceny musicalu, przedstawiającego losy kilku kobiet, które w życiu połączyło uczucie do tego samego mężczyzny. Postacią pierwszoplanową jest Pepa (Małgorzata Regent) – aktorka po czterdziestce, ślepo zakochana w Ivanie (Robert Kowalski), który dziewiętnaście lat temu zostawił dla niej żonę, Lucię (Anna Sztejner). Teraz to Pepa zostaje telefonicznie poinformowana o tym, że mężczyzna zmuszony jest zakończyć ich związek (oczywiście dla jej dobra). Jak łatwo się domyślić – w rzeczywistości  bohaterka zostaje porzucona dla młodszej kochanki. Lucia, Pepa i obecna wybranka Ivana spotykają się zupełnie przypadkowo, a ich zabawne losy nie raz zaskakują widzów.

Scenografia autorstwa Alicji Patyniak-Rogozińskiej jest niemal tak samo dynamiczna jak muzyka i choreografia. Geometryczne kształty, żywe kolory oraz minimalna ilość użytych rekwizytów to elementy charakteryzujące spektakl Kobiety na skraju załamania nerwowego. Sztuka ta nie potrzebuje dokładności ani realizmu w obrazowaniu świata przedstawionego – pewna schematyczność i prostota pozwalają na wyobrażenie sobie, że perypetie bohaterów mogły mieć miejsce właściwie wszędzie. Scenograficzny minimalizm skupia uwagę widzów na muzyce i grze aktorskiej, którym w Teatrze Rampa nie sposób niczego zarzucić.

Rekwizytami z pewnością zasługującymi na uwagę są zabawne figurki kaczek, które Ivan podarował wszystkim swoim kobietom. Ten nietypowy prezent  każdej z bohaterek zdaje się czymś wyjątkowym – podobnie jak uczucie wiążące je z Ivanem – stając się tym samym zwielokrotnionym symbolem miłosnych zawodów.

Plusem widowiska są aranżacje muzyczne wyróżniające go na tle innych musicali. Być może nie są one aż tak porywające, by wracając do domu w głowie ciągle nucić zasłyszane melodie czy jeszcze w trakcie spektaklu mieć ochotę wyciągnąć wachlarz i zacząć tańczyć flamenco, ale muzyka jest przyjemna dla ucha i stanowi powiew świeżości na polskiej scenie teatru muzycznego. Przenosi nas ona w latynoski świat i doskonale pasuje do emocji bohaterów, których pomaga lepiej zrozumieć.

Kobiety na skraju załamania nerwowego można uznać za komedię charakterów – bieg historii i przeróżne, nieprzewidziane wypadki nie mają właściwie większego znaczenia – to przejaskrawione postacie, ich podkreślone cechy (pokazujące, że pewne problemy dotyczą bez wyjątku nas wszystkich) stanowią najważniejszy element całego spektaklu.

Jak już wspomniałam, Kobiety na skraju załamania nerwowego opierają się na płynnym przeplataniu różnych rodzajów komizmu – postaci, sytuacyjnego oraz słownego. Jeżeli chodzi o kreacje aktorskie, największe wrażenie zrobiły na mnie Candela, Lucia i Carlos (Paulina Grochowska, Anna Sztejner, Maciej Pawlak). Candela to modelka i najlepsza przyjaciółką Pepy. Jest ona ciągle uwikłana w problematyczne sytuacje. Paulina Grochowska świetnie wciela się w graną przez siebie bohaterkę – doskonale oddaje jej przerysowane cechy charakteru, takie jak naiwność czy głupota. Kolejną bardzo interesującą postacią jest Lucia – pozornie stereotypowa teściowa – wariatka, która narzeczoną swojego syna (w roli Marisy – Natalia Piotrowska) traktuje jak pomoc domową. Pod jej dziwactwem i szaleństwem kryje się jednak potrzeba bycia kochaną i pożądaną czy nawet zwyczajnie zauważoną i wysłuchaną (wszystkie jej wariactwa wynikają z desperackiej potrzeby bycia dla kogoś istotną). Na tle innych wyróżnia się również Maciej Pawlak w roli Carlosa – maminsynka, bojącego się własnych uczuć, który w czasie spektaklu niejako dojrzewa i zdejmuje z siebie płaszcz braku emocji. Pozostali aktorzy także zasługują na docenienie – świetnie ze sobą współpracują, czuć między nimi „sceniczną chemię”.

Bardzo pozytywnie zaskoczyło mnie tłumaczenie, w którym udało się uchwycić językowy komizm oryginału. Niemal w każdej scenie można zaśmiewać się do łez (chociażby, kiedy Lucia życzy Marisie, by była z Carlosem tak szczęśliwa jak ona sama z ojcem chłopaka, z którym rozstała się 19 lat temu).

Musical Łakomskiej ma lekko feministyczny wydźwięk – pokazuje, że życie kobiety nie musi kręcić się tylko wokół mężczyzny. Pod maską komedii można zobaczyć wiele sytuacji z życia wziętych i odnieść je do siebie. W spektaklu postać Ivana pojawia się stosunkowo późno, i mimo że to o nim ciągle jest mowa (mężczyzna zdaje się Słońcem wokół którego – niczym planety – krążą bohaterki), tak naprawdę wcale nie o niego chodzi.

Kobiety na skraju załamania nerwowego to naprawdę ciekawy spektakl. Jego największymi plusami są scenograficzny minimalizm oraz gra aktorska, która dobrze oddaje przerysowanie postaci. Sztuka ta jest wartościowa, ponieważ pokazuje kobiece spojrzenie na wiele życiowych problemów, które mężczyźni uważają za błahe.


Małgorzata Perchel, Teatralia Warszawa

Internetowy Magazyn „Teatralia”, numer 216/2017

Teatr Rampa

Kobiety na skraju załamania nerwowego

scenariusz: Jeffrey Lane

muzyka i słowa na podstawie filmu: David Yazbek

przekład: Jacek Mikołajczyk

reżyseria: Dominika Łakomska

inscenizacja: Jakub Wocial, Santiago Bello

choreografia: Santiago Bello

scenografia, kostiumy: Alicja Patyniak-Rogozińska

kierownictwo muzyczne: Jan Stokłosa

obsada: Pepa (Małgorzata Regent/ Anna Sztejner), Ivan (Dariusz Kordek/Robert Kowalski), Lucia (Anna Sztejner/ Agnieszka Fajlhauer), Carlos (Maciej Pawlak), Marisa (Natalia Piotrowska), Candela (Paulina Grochowska), Paulina (Marta Wardyńska), Taksówkarz (Sebastian Machalski/ Jakub Wocial), Cristina (Michalina Sosna).

prapremiera: 6 października 2017

fot. Artur Konicz

Małgorzata Perchel – studentka drugiego prawa na Uniwersytecie Warszawskim. Jej największymi pasjami są teatr i podróże – wakacje spędziła podróżując busem po Bałkanach. Kocha twórczość Juliana Tuwima. W przyszłości ma nadzieję, że swoją pracą będzie mogła pomagać ludziom.