Męskość: work in regress (Męskość. Opowieść o uzależnieniu)

Męskość: work in regress (Męskość. Opowieść o uzależnieniu)

Debiutancka powieść dramaturga Łukasza Chotkowskiego Męskość. Opowieść o uzależnieniu to niepozorna, niewiele ponad stu stronicowa książeczka w formacie mniejszym od zeszytu A5. Jej przewrotność polega na tym, że w słabości autor niejednokrotnie dostrzega potencjał i siłę, bynajmniej nie do walki, ale do akceptacji siebie wraz ze wszelkimi wadami czy ułomnościami.

Akcja utworu zamyka się w kilkunastu godzinach spędzonych przez narratora w indyjskiej pustelni (aśramie). Bohater znajduje się w stanie głębokiej medytacji, która do pewnego stopnia pozbawia go wyuczonej i społecznie pożądanej kontroli, tym samym uwalniając lawinę niekoniecznie chcianych myśli, a także niekomfortowych odczuć somatycznych. Tak jak narrator opisuje łapczywe próby zaczerpnięcia głębokiego oddechu, tak samo natarczywie napływają kolejne tematy, ujęte w różnorodne formy wypowiedzi. Mamy tu do czynienia z czymś na kształt literackiego kolażu, złożonego z refleksji, snów, fantazji, wyobrażeń, rozmów, w tym także telefonicznych i smsowych. Może to nawet budzić skojarzenia ze strumieniem świadomości, ale to błędny trop, bo całość porządkuje i systematyzuje niezmienna struktura, wyznaczana przez każdorazowe rozpoczęcie nowego akapitu od podania dokładnej godziny, temperatury i wilgotności powietrza. Zawsze po tych danych – jakże konkretnych i mierzalnych – następuje opis tego, co tu i teraz doświadcza ciało: jego ograniczeń, kruchości, także wszystkiego, co obrzydliwe, a nierozerwalnie związane z fizycznością.

Książka właściwie nie ma początku, akapity istnieją zupełnie niezależnie od siebie i właściwie można by je wymieszać losowo. Za to koniec jest dosyć wyrazisty – drugi i zarazem ostatni rozdział zamyka się tylko w jednym zdaniu: „Umarli nie mają znaczenia”. Odnosi się zarówno do śmierci ojca, ale jeszcze bardziej do wychodzenia z kręgu wpływów, jakie wywierali dotąd na narratora bliscy (i zarazem toksyczni) ludzie.

Pozostaje jeszcze pytanie o odbiorców. Nie jest to z pewnością stereotypowo męska książka dla stereotypowych mężczyzn. Autor celnie diagnozuje największe lęki i bolączki trzydziestokilkulatków, ale mimo to wątpię, żeby swoją powieścią ciał porwał tłumy. Jego propozycja spotka się raczej z zainteresowaniem konkretnej grupy mężczyzn i kobiet: intelektualistów oraz osób zajmujących się szeroko pojętą sztuką. Potwierdzałoby to popularną tezę, że konsumentami kultury są przede wszystkim jej twórcy. To także pokazuje, że kategoria pokolenia w przypadku osób urodzonych w latach 80. ubiegłego wieku nawet nie tyle wyczerpała się, ile jest jakby zbędna, może nawet nachalna. Mnogość pomysłów na życie (lub ich braku) nie pozwala ustalić wspólnego mianownika, z kolei doświadczenia, które można by nazwać pokoleniowymi, nie są ustalane arbitralnie, jak miało to miejsce przy wcześniejszych rocznikach, ale indywidualnie i zazwyczaj subiektywnie.

W Męskości… odnajdujemy takie zabiegi, jak rozmontowywanie definicji, przełamywanie tabu pisania o męskim ciele jako podmiocie biologicznym, ale niekoniecznie seksualnym czy wreszcie rozklejanie stereotypów. Jeśli ktoś sięgnął po książkę Chotkowskiego w nadziei, że autor podzieli się rzetelną wiedzą o tym, czym jest męskość, zawiedzie się srodze. Pisarz zaprasza wprawdzie do wspólnej wędrówki, ale będzie to podróż wstecz, z uwzględnieniem tych punktów, na które zwykle spuszcza się zasłonę milczenia. Słabość (jako możliwość zrozumienia i akceptacji siebie) zostaje afirmowana, przy czym wcześniej niezbędne jest wyjście ze strefy komfortu, co niejednokrotnie bywa bolesne dla ciała i psychiki. Ostatecznie brakuje tu choćby odrobiny słońca na horyzoncie i najbledszej nawet tęczy po tych wszystkich tożsamościowych burzach, ale to już życzenie wykraczające poza projekt męskości Chotkowskiego.

Agnieszka Dziedzic, Teatralia Kraków

Internetowy Magazyn „Teatralia”, numer 258/2018

Łukasz Chotkowski, Męskość. Opowieść o uzależnieniu, Wydawnictwo ADiT, Warszawa 2018