Męska gra (Bolesław Śmiały)

Męska gra (Bolesław Śmiały)

Paweł Świątek w centrum swojej inscenizacji tekstu Stanisława Wyspiańskiego postawił konflikt władzy państwowej i kościelnej. Bolesław Śmiały i Biskup Stanisław, przedstawieni w poetyce horroru, są jednak raczej bezwzględnymi performerami walczącymi o rząd dusz, niż politykami o odmiennej wizji tego, jakim krajem ma być Polska.

W krakowskiej inscenizacji Bolesława Śmiałego pycha nie jest jedynie słabością zaślepionego króla (Michał Majnicz), ale także i biskupa (Rafał Dziwisz), który najważniejszy ze swoich monologów wykonuje w formie muzycznego numeru, na ustawionym na środku sceny podwyższeniu zbudowanym z kaset wideo. Wyciąga ramiona ponad widzów, chce znaleźć wśród nich posłuch i w ten sposób przejąć władzę. Broń duchownego to religijny ceremoniał, krwistoczerwony ornat, czyniący go zawsze najbardziej widoczną postacią w przestrzeni sceny, szerokie gesty i towarzyszący mu wierny orszak. Bolesław, ubrany w kolorowy strój wrestlera, po scenie porusza się raczej jak gracz przewidujący ciosy przeciwnika niż majestatyczny monarcha. Bohaterowie posługują się odmiennymi strategiami budowania własnego wizerunku; pewne jest jednak, że rozgrywany przez nich pojedynek to przede wszystkim męska gra, w której kobiety mogą występować jedynie jako rekwizyty.

Pojawiające się w spektaklu bohaterki to albo panna młoda z dzieckiem-lalką przy piersi, albo wampiryczna nimfa, albo wierna i powściągliwa towarzyszka biskupa. Choć reżyser i dramaturg spektaklu, Mateusz Pakuła, zdecydowali się na zmianę zwyczajowego rozmieszczenia akcentów w interpretacji sporu między biskupem Stanisławem a Bolesławem Śmiałym, w konstruowaniu postaci kobiecych poprzestali na wykorzystaniu w formie klisz bohaterek znanych z kultury popularnej, wszczepionych do polskiej legendy. Nie posiadając żadnej sprawczości w obrębie fabuły, bohaterki są jedynie reprezentantkami ograniczonego zasobu kobiecych typów: matki, kochanki-wampirzycy, wiernej służącej pozostającej zawsze w cieniu.

Stylistyka horroru nie służy twórcom jedynie jako sposób wprowadzenia na scenę bohaterów amerykańskich filmów grozy: gnijącej panny młodej, zombie i wampirów, ale też staje się pomostem między znajomym kodem popkulturowym a dziełami plastycznymi autora Bolesława Śmiałego. Sposób, w jaki Wyspiański obrazował polskich królów chociażby na projektach swoich witraży: jako rozkładające się ciała, kościotrupy wyposażone w insygnia, majestatyczne ożywione zwłoki, został przez reżysera i autorów kostiumów i charakteryzacji przetransponowany na współczesne wizje „nieumarłych”. Umiejętne posługiwanie się obrazem i wizerunkiem dominuje w spektaklu nad precyzyjnym użyciem słowa. Najbardziej efektowną sceną spektaklu jest mordowanie biskupa Stanisława przez króla, przedstawione za pomocą podpalanej przez oprawcę kukiełki umieszczonej na kijku. Rafał Dziwisz, stojący w tym czasie na kasetowym podwyższeniu, zwija się z bólu. Między jego ciałem a kukiełką podpalaną przez Bolesława istnieje taka relacja, jak w przypadku laleczki voodoo i osoby przez nią reprezentowanej.

Postaci pojawiają się w przestrzeni budzącej niejednoznaczne skojarzenia. Złote grudki, którymi wysypana jest podłoga między ustawionymi naprzeciwko siebie po dwóch stronach sceny miejscami dla publiczności, przywodzą na myśl królewski skarbiec, podobnie szable zawieszone nad sceną ostrzami w dół. W centrum sceny ustawiono klasyczne wyposażenie placu zabaw: zjeżdżalnię, huśtawkę i karuzelę, a na jej boku umieszczono kościelne ławy. Mieszają się tutaj elementy konotujące przestrzenie związane z władzą państwową, miejscami kultu religijnego i codziennej rozrywki. Postument zbudowany z kaset jest jednocześnie ołtarzem i sceną.

Stworzenie przestrzeni łączącej różne porządki znaczeniowe i dodatkowo zasugerowanie stałej odnawialności konfliktu między władzą duchową i państwową poprzez użycie tej samej frazy w rozpoczęciu i zakończeniu spektaklu, wskazuje na to, że twórcom zależało na zawieszeniu kategorii racji w osądzaniu działań bohaterów. Dynamiczna relacja walki, w jakiej istnieją, dopuszcza przechylanie się szali zwycięstwa to na jedną, to znowu na drugą stronę. Wizja władzy kościelnej i państwowej stających do wyrównanej walki w ciekawy sposób prowokuje do przemyślenia tekstu Wyspiańskiego, w którym racja leży raczej po stronie ludu, cudu i biskupa, niż króla. Trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że w obecnej sytuacji politycznej, bardziej frapujące byłoby przyjrzenie się nie niebezpieczeństwom sporu między kościołem i państwem, a raczej zgubnym skutkom ich przymierza.

Zuzanna Berendt, Teatralia Kraków

Internetowy Magazyn „Teatralia”, numer 213/2017

Teatr im. Juliusza Słowackiego w Krakowie

Stanisław Wyspiański

Bolesław Śmiały

reżyseria: Paweł Świątek

dramaturgia: Mateusz Pakuła

scenografia i światło: Marcin Chlanda

muzyka: Dominik Strycharski

kostiumy, charakteryzacja: Marta Wieczorek, Maciej Czuchryta

Obsada: Pola Błasik, Dorota Godzic, Marta Konarska, Katarzyna Zawiślak-Dolny, Rafał Dziwisz, Michał Majnicz, Sławomir Rokita, Rafał Szumera

premiera: 9 listopada 2017

fot. materiały Teatru im. Juliusza Słowackiego

Zuzanna Berendt – absolwentka wiedzy o teatrze UJ, studentka MISH. W "Teatraliach" od 2014 roku.