Malutki tragizm (Będzie pani zadowolona, czyli rzecz o ostatnim weselu we wsi Kamyk)

Malutki tragizm (Będzie pani zadowolona, czyli rzecz o ostatnim weselu we wsi Kamyk)

Polskie wesele, jako okoliczność sprzyjająca powrotom niebezpiecznych widm przeszłości i katalizator konfliktów, jest motywem o niesłabnącej silne oddziaływania, często powracającym w inscenizacjach oraz dziełach filmowych. Agata Duda-Gracz w swoim spektaklu potraktowała wiejskie wesele jako moment szczególnie istotny dla lokalnej społeczności. Przy stole spotykają się tutaj różne pokolenia, ludzie pochodzący z różnych szczebli wioskowej hierarchii, społeczne wyrzutki – jak Widząca – i nieformalni przywódcy, jak Ładysiowie nazywani Cesarzami. Napięcia między bohaterami można obserwować jeszcze przed właściwym rozpoczęciem spektaklu, kiedy aktorzy chodzą po foyer, zaczepiają przybywających widzów, zapraszają ich do zabawy. Niektórzy zdążyli się już upić, inni wpaść w złość, mimo że jeszcze nie wzniesiono pierwszego toastu.

Na uroczystości położyło się cieniem życzenie matki panny młodej, by podczas wesela została pomszczona śmierć jej syna, zamordowanego w brutalny sposób w niewyjaśnionych okolicznościach. Nabiera ono mocy przepowiedni, a kiedy pani Pecia wspomina zmarłego, okazuje się, że on także zasiada przy weselnym stole. Jego obecność otwiera drzwi dla innych zjaw z przeszłości, które odtąd będą pojawiać się między żywymi bohaterami, zaburzając prostą chronologię zdarzeń. Ciągłość wydarzeń jest rytmicznie przerywana przez nagłe interwencje sił nadprzyrodzonych, sygnalizowane zmianą oświetlenia, muzyki oraz pojawieniem się wiatru poruszającego białymi zasłonami otaczającymi scenę. Powtarzalność scen „nadprzyrodzonych” z czasem staje się nużąca. Spektakl rozwija się jakby na dwóch planach: emocjonalnym i fabularnym i to ten ostatni, zbudowany właściwie na intrydze kryminalnej, był dla mnie, jako widza, ciekawszy. Powolne dochodzenie do prawdy na temat wydarzeń z przeszłości oświetlało historie kolejnych postaci i pozwalało na snucie domysłów oraz stawianie hipotez.Twórcy z jednej strony nieustannie utrzymują bardzo wysoką temperaturę emocjonalną, a z drugiej – poddają publiczność niełatwej próbie obcowania ze strukturą opartą na powtórzeniach, co w przypadku prawie czterogodzinnego spektaklu w miarę upływu czasu zaczyna zawodzić. Brakuje tutaj innych rytmów, pobocznych, które wzbogacałyby główną melodię przedstawienia.

Powrót minionych zdarzeń nieustannie rozbija teraźniejszość mieszkańców wioski, a ich zachowania determinuje pamięć o dawnych przewinieniach, zarówno tych doświadczonych, jak i zadanych innym. Z taką trudnością istnienia w rozdarciu muszą radzić sobie bohaterowie, którzy początkowo wzbudzają w widzach głównie śmiech. Oglądamy zgromadzone ciotki, wujów i sąsiadki i rozpoznajemy w nich znajome weselne typy: ten próbuje poderwać każdą napotkaną dziewczynę, ta nie potrafi się powstrzymać od opowiadania o przepisie na rosół. Duda-Gracz korzysta ze schematów i stereotypów, a powierzchowność charakterów wymyślanych przez nią postaci nie zostaje niczym przełamana. Reżyserka porusza się na poziomie losu, a nie psychologii bohaterów. W powracających motywach winy i kary, zaślepienia pychą i wyłączania „innych” poza wspólnotę, widać rozmach podobny tragediom greckim. Tragizm postaci jest w spektaklach Dudy-Gracz tym większy, im „mniejsze” wydają się one w swoich słabościach, głupocie i prostoduszności. Bohaterowie podejmują działania, kierując się często impulsem emocjonalnym, nie mogą przy tym rozpoznać całego kontekstu sytuacji. Nie zauważają powtarzalności zdarzeń, nie umieją przeciwstawić się złu. Duda-Gracz stwarza w ten sposób bardzo konkretną wizję jednostki i społeczeństwa, której warto byłoby się przyjrzeć w sposób krytyczny, zwłaszcza że twórcy przywołują takie wydarzenia z życia lokalnej społeczności jak mord na Żydzie czy zbiorowe gwałty na kobietach społecznie napiętnowanych. Jeżeli winę sprowadza na człowieka ślepy los, a nie jego własny czyn, nie sposób przecież uznawać karę za sprawiedliwą i nie sposób nikogo osądzać. Spektakle Agaty Dudy-Gracz zawsze zaczynają się, zanim pojawi się widownia i kończą, kiedy widowni nie ma już w teatrze, tak jakby w ruch zostało wprawione wielkie koło, którego nie da się zatrzymać, a które ma porwać również widzów. Warto jednak, moim zdaniem, wsadzić kijek między jego szprychy i zastanowić się nad tym, jakiego rodzaju ekonomia winy i kary skrywa się pod niezwykle malowniczą powierzchnią świata stwarzanego na scenie.

Zuzanna Berendt, Teatralia Kraków

Internetowy Magazyn „Teatralia”, numer 216/2017

10. Międzynarodowy Festiwal Teatralny Boska Komedia

Teatr Nowy w Poznaniu

Będzie pani zadowolona, czyli rzecz o ostatnim weselu we wsi Kamyk

reżyseria, scenografia, kostiumy: Agata Duda-Gracz
muzyka: Jakub Ostaszewski
ruch sceniczny: Tomasz Wesołowski
reżyseria świateł: Katarzyna Łuszczyk

obsada: Dorota Abbe, Bożena Borowska-Kropielnicka, Gabriela Frycz, Karolina Głąb, Małgorzata Łodej-Stachowiak, Edyta Łukaszewska, Anna Mierzwa/Agnieszka Różańska, Julia Rybakowska, Maria Rybarczyk, Marta Szumieł, Łukasz Chrzuszcz/Łukasz Schmidt, Radosław Elis, Michał Kocurek, Mateusz Ławrynowicz, Szymon Mysłakowski (gościnnie), Andrzej Niemyt, Bartosz Nowicki (gościnnie), Ildefons Stachowiak, Mariusz Zaniewski

premiera: 17 marca 2017

fot. materiały Boskiej Komedii

Zuzanna Berendt – absolwentka wiedzy o teatrze UJ, studentka MISH. W „Teatraliach” od 2014 roku.