Makbet postmodernizmu (Ślub)

Makbet postmodernizmu (Ślub)

Witold Gombrowicz nigdy nie wyjechał z Polski. Przeżył sześć wojennych lat w ukryciu, publikował pod pseudonimem, unikając niebezpieczeństwa nie tylko ze strony Niemców, ale też egzekutorów Polski Podziemnej. Po wojnie napisał Ślub i kilka lat później przedstawił tekst dużo młodszemu dyrektorowi warszawskiego Ośrodka Kultury Francuskiej – błyskotliwemu Michelowi Foucaultowi, z którym szybko nawiązał romans. Oczarowany pisarzem Francuz pozostawał pod jego dużym wpływem aż do swojego przymusowego wyjazdu z Polski na skutek prowokacji Służby Bezpieczeństwa.

 Choć takie spotkanie rzecz jasna nie miało nigdy miejsca, pomyślane – już w pewien sposób zaistniało. Gombrowicz pisze w Dzienniku „zastąpcie <<formę>> <<strukturalizmem>>, a ujrzycie mnie w centrum dzisiejszej francuskiej problematyki intelektualnej. […] A w Ślubie czarno na białym wypisano: <<Nie my mówimy słowa, to słowa nas mówią>>”. Warto więc spojrzeć na wystawiony w warszawskim Teatrze Narodowym Ślub w inscenizacji Eimuntasa Nekrošiusa nie jako na podjęcie tematu gombrowiczowskiej krytyki narodowego romantyzmu, lecz zabranie głosu w debacie intelektualnej trwającej od przeszło pół wieku, której jednym z węzłowych punktów są właśnie pisma francuskiego poststrukturalisty. Henryk (Mateusz Rusin) po powrocie do domu próbuje odtworzyć dawną rzeczywistość, a raczej nowej nadać pewną strukturę, porządek, zracjonalizować ją. Rodzice (Danuta Stenka oraz Jerzy Radziwiłłowicz) najprawdopodobniej oszaleli, ich służąca (również Danuta Stenka) – nowa postać w domu – obsługuje seksualnie przybywających do karczmy gości, a do tego szybko okazuje się, że jej podobieństwo do narzeczonej Henryka bynajmniej nie jest przypadkowe, bo to po prostu właśnie ona – Mańka. W skutek działań spiritus movens spektaklu – pijaka (Grzegorz Małecki), ojciec wywyższony zostaje do godności króla, ale na krótko, bo szybko władzę zdobywa dzięki pałacowemu przewrotowi jego syn. Wszelkie starania przez niego podejmowane zmierzają w stronę zawarcia tytułowego ślubu z Mańką: tylko ten tajemniczy akt może w pewien niezrozumiały sposób nadać sens dziwnym losom bohaterów. By zrealizować swój zamiar Henryk nie waha się sięgnąć po dyktatorską wręcz władzę.

Dążenia te nabierają żywego kształtu również dzięki ciekawie dobranej scenografii i światłu. Początkowe pantomimiczne interakcje pomiędzy ojcem a matką, odbywające się w ascetycznej, przesyconej rudym światłem scenerii, pozwalają zbudować ponury i zarazem absurdalny, na poły beckettowski nastrój. Z kolei prawie że monumentalne sceny zbiorowe, mające miejsce od połowy spektaklu, swoją niepokojącą wzniosłością przypominają do pewnego stopnia szekspirowskie tragedie. Po drodze akcja ociera się wielokrotnie o groteskę, co jest dużą zasługą sprawnie posługujących się niecodziennymi rekwizytami aktorów (świetliste szarfy, szklanki wykorzystywane do różnych celów, ale nie do picia etc.), zaś na koniec Nekrošius pozostawia widzów z poczuciem tragicznej bezradności, znów w czarno-rudej grze barw.

Bohaterami Gombrowicza i Nekrošiusa rządzi, nieprzypadkowo, słowo lub – posługując się poststrukturalistyczną terminologią – dyskurs. Najlepiej zdaje sobie sprawę z tego pijacka postać Grzegorza Małeckiego. Choć brutalność, często charakteryzująca bohaterów kreowanych przez tego aktora, jest obecna także i tutaj, to jednak najgroźniejszą bronią pijaka jest właśnie język. W jego mętnym, nietrzeźwym, szalonym dyskursie tkwi niebezpieczna moc stwarzania rzeczywistości. Wystarczy, by beknął do widzów słowo „świnia” i momentalnie okazuje się, że dźwiękiem tym już odmienił myślaną przez inne postaci rzeczywistość i tym samym zdeterminował ich dalsze działania. Henryk i ojciec próbują podjąć z nim grę, jednak od początku musi to być gra na jego zasadach. Jest to sytuacja bez wyjścia, bo niepodjęcie jej również byłoby pewnym w niej ruchem.

Pijak uświadamia Henrykowi, że ceremonia ślubu sama nie pełni żadnej funkcji, a sens nadają jej dopiero działania uczestników. Swoją bezceremonialnością (nomen omen) odczarowuje świat, a raczej ściąga zasłaniającą ruiny dawnego porządku zasłonę. Henryk jednak nie ustaje w swoim dążeniu, by poślubić Mańkę i tym samym nadać temu, co zewnętrzne i nieuporządkowane środek i strukturę, czego skutkiem ostatecznie jest katastrofa. Tragizm ten podkreślony zostaje dzięki pomysłowi Nekrošiusa by obsadzić Danutę Stankę w roli zarówno Mani, jak i matki Henryka. Aktorka nie tylko bezbłędnie radzi sobie z obiema rolami, ale, co więcej, umiejętnie wprowadza widza w mroczne meandry spektaklu. Przy płynnych, często prawie niewidocznych przejściach między odgrywaniem Matki a narzeczonej, można utracić na moment świadomość tego kto jest kim. Czy Henryk kocha Manię czy matkę? Kto sprzedawał się gościom w karczmie? Czy Henryk jest Edypem czy raczej wrzuconym w pozbawiony sensu świat znaków i post-struktury krwawym Makbetem? Jedyne co mu pozostaje, i wszystkim razem z nim, to już tylko odgrywać cyniczny spektakl pustych gestów, stwarzać pozorny, symulakryczny świat albo pogrążyć się w głupim szaleństwie agresji. Do ślubu dojść nie może, zresztą on nic nie zmieni.

Tym, który zrozumiał istotę władzy, jest nie staroświecki Henryk czy jego śmieszny ojciec. To pijak, wprowadzając kilka prostackich wyrazów do języka postaci Ślubu, uzyskał nad nimi panowanie. Choć zamknięty w lochu, wypchnięty poza margines normalności, to on – pozornie mimo swego pozostawania na zewnątrz, w rzeczywistości zaś właśnie dzięki niemu – określił i to, co definiowalne.  W konsekwencji jako jedyny przekroczył rozpad struktur znaczenia w Ślubie.



Michał A. Pawłowski, Teatralia Warszawa 

Internetowy Magazyn „Teatralia”, numer 262/2018

 

Teatr Narodowy

Ślub

Witold Gombrowicz

reżyseria: Eimuntas Nekrošius

scenografia: Marius Nekrošius
kostiumy: Nadežda Gultiajeva
muzyka: Algirdas Martinaitis
reżyseria światła: Audrius Jankauskas

asystentka reżysera: Anna Turowiec

staż asystencki: Jan Hussakowski

realizatorzy dźwięku: Mariusz Maszewski, Rafał Barański

realizatorzy światła: Zbigniew Szulim, Bartłomiej Kaczalski

inspicjentka: Ewa Dworecka

suflerka: Jolanta Szydłowska / Katarzyna Hendzel

obsada: Jerzy Radziwiłłowicz (Ojciec (Ignacy)), Danuta Stenka (Matka (Katarzyna)/Mania), Mateusz Rusin (Henryk (Syn)), Karol Dziuba (Władzio (Przyjaciel)), Grzegorz Małecki (Pijak), Marcin Przybylski (Kanclerz), Robert Jarociński (Szef Policji), Magdalena Warzecha (Biskup Pandulf), Arkadiusz Janiczek (Zdrajca), Anna Grycewicz (Gimnazjalistka – Pijaczka, Druhna), Joanna Gryga (Gimnazjalistka – Pijaczka, Druhna), Paulina Korthals (Gimnazjalistka – Pijaczka, Druhna), Kacper Matula (Młody (Pijaczek)), Kamil Mrożek (Młody (Pijaczek)), Paweł Paprocki (Nosił (Pijaczek), Przechodzień), Piotr Piksa (Lody (Pijaczek))

premiera: 15 czerwca 2018

fot. Krzysztof Bieliński

 

Michał A. Pawłowski – urodzony w 1996 roku, student Kolegium Międzyobszarowych

Indywidualnych Studiów Humanistycznych i Społecznych UW, współpracownik „Teatraliów”.