Konsekwentny koncert grozy (Teresa)

Konsekwentny koncert grozy (Teresa)

Zaczyna się dosyć zwyczajnie, mianowicie oczekiwaniem w znajomej przestrzeni na Kazimierzu, w otoczeniu pozostałych rozmawiających, śmiejących się widzów. Coś jednak jest inaczej niż zwykle. To muzyka. A właściwie delikatnie sączący się z głośników śpiew budzący skojarzenie ze średniowiecznym chórem sakralnym. Brzmi czysto, relaksująco, intrygująco. W kilka minut później widzowie zostają zaproszeni do sali na spektakl o zupełnie innym charakterze.

Na scenie znajduje się czwórka wykonawców. Dwójka muzyków (Anna Wodyńska-Piętka, Rafał Piętka-Wodyński) stoi z boku. Są ubrani na czarno, zapięci pod szyję, z pobielonymi twarzami, podkrążonymi oczami i nienaturalnymi soczewkami oraz z nieco niepokojącym uśmiechem zastygniętym na ustach. Na środku oświetlona stroboskopami dwójka aktorów (Katarzyna Chlebny, Łukasz Szczepanowski) podryguje w hipnotycznym tańcu do mocnych, transowych dźwięków. Poza nimi na scenie znajdują się jeszcze tylko instrumenty. W przerwach pomiędzy kolejnymi wejściami muzycznymi Kobieta i Mężczyzna wygłaszają monologi. Aktorka ubrana jest w czarną koronkową sukienkę oraz czarną długą perukę, odsłonięte od kolan nogi poznaczone ma sińcami, a twarz pobieloną z podkrążonymi oczami i lekko rozmazanymi ustami. Ta sama charakteryzacja pojawia się na twarzy aktora, ubranego w ciemną koszulę i jaśniejsze krótkie spodnie. Wszystkie te elementy budują nastrój bliski filmom grozy, a wygląd piwnicy za plecami wykonawców jeszcze pogłębia to wrażenie. Dlatego kiedy muzycy, nadal rozciągając usta w swoich uśmiechach, zaczynają śpiewać utwory inspirowane średniowiecznymi chórami kościelnymi, z głośników wydobywa się dźwięk organów, a sala pokrywa się dymem – całość budzi skojarzenia przede wszystkim z koszmarem.

Spektakl jest patchworkiem, składa się głównie z pojedynczych epizodów; nawet jeśli kilka scen pod rząd nawiązuje do jednej postaci lub podobnego wydarzenia nie budują one historii. Teksty wygłaszane przez aktorów inspirowane są biografiami licznych błogosławionych i świętych, a przede wszystkim trzech Teres – św. Teresy od Dzieciątka Jezus, św. Teresy z Kalkuty oraz Teresy Neumann, jak również cytatami lub opisami przeżyć mistycznych. Jednak w zderzeniu z formą, w jakiej są prezentowane, odnosi się wrażenie, że ich sensy trochę się gubią. Monologi aktorów, rozmowy Kobiety i Mężczyzny lub wykonywane przez nich piosenki krążą wokół wielu brzmiących z nazwy dosyć poważnie tematów takich jak relacja z Bogiem, cierpienie, kara, objawienie, działalność charytatywna, zaś pomiędzy nimi występują pełniące funkcje przerywników wejścia muzyków. Jednak całość wykonania utrzymana jest w klimacie makabreski. Twórcy czerpią z estetyki rodem z filmów o zombie czy egzorcyzmach nie tylko na poziomie wizualnym. Na przykład monolog opisujący stygmaty aktorka odgrywa formalnie w sposób kojarzący się z nawiedzeniem lub chorobą, wykręcając ciało i nienaturalnie modulując głos. Nawet w nieco lżejszych scenach, gdzie Kobieta opowiada o miłości do Boga lub jego przekazie wynikającym z objawienia jej przerysowana, pełna emfazy radość kojarzy się raczej demonicznie. Z kolei aktor opowiadając o ukrytych niebezpiecznych motywach w filmach Disneya zachowuje się jak przerażający fanatyk. W tej całej ciężkiej atmosferze niewielki oddech stanowią niektóre sceny rozmów pomiędzy Kobietą a Mężczyzną, budowane na ciszy, odgrywane w bardziej kameralnej atmosferze, czasem nawet z lekkim zacięciem komediowym, jednak po nich zawsze następuje powrót do głośnej transowej muzyki, hipnotyzujących projekcji, dymów lub wykonań pary muzyków wzorowanych na średniowiecznym chórze.

Sama warstwa dźwiękowa spektaklu prezentuje się niezwykle ciekawie, choć jednocześnie niepokojąco i chyba najbardziej zapada w pamięć z całego przedstawienia. Muzyka grana na żywo na akordeonie lub perkusji, wokal aktorki, śpiew grupowy oraz solowe wykonania nawiązujące do brzmień kościelnych czy momentami nawet operowych zrealizowane są na bardzo wysokim poziomie i kojarzą się z koncertem jakiegoś zespołu, który wykazuje się dbałością o odpowiednią oprawę występów. Aktorstwo, szczególnie Kobiety, pokazuje cały wachlarz możliwości formalnego, niepsychologicznego odgrywania poszczególnych postaci czy epizodów, z wykorzystaniem ciała i głosu jako kolejnego, obok tych już znajdujących się na scenie, instrumentu. Światło, ruch oraz użycie dymów również bardzo dobrze się sprawdzają.

Szkoda tylko, że warstwa semantyczna spektaklu wydaje się ustępować miejsca warstwie wizualnej, a konstrukcja praktycznie nie ulega większym zmianom od początku przedstawienia. Nastrój i dynamika pierwszej sceny opierającej się na kontraście pomiędzy formą a treścią, mówią w zasadzie wszystko, więc ilość kolejnych epizodów mogłaby być mniejsza, a różnica nie byłaby specjalnie zauważalna, gdyż nawet bardzo różne poruszane tematy przedstawiane są w dosyć podobny sposób.

Marcelina Nowakowska, Teatralia Kraków

Internetowy Magazyn „Teatralia”, numer 244/2018

Teatr Barakah

Teresa

Tekst, reżyseria, muzyka, światło: Paweł Szarek

Produkcja dźwięku: Rafał Szumny

Ruch: Katarzyna Krzysztofek

Obsada: Katarzyna Chlebny, Anna Wodyńska-Piętka, Rafał Piętka-Wodyński, Łukasz Szczepanowski

Data premiery: 11 maja 2018