Igraszki z Szekspirem na 20-lecie (Dzieła wszystkie Szekspira (w nieco skróconej wersji))

Igraszki z Szekspirem na 20-lecie (Dzieła wszystkie Szekspira (w nieco skróconej wersji))

Adam Long, Daniel Singer i Jess Winfield traktują Szekspira z ogromną śmiałością. Ich tekst napisany niecałe dwadzieścia lat temu stanowi żartobliwą kompilację twórczości dramatopisarza wszech czasów. Dramaturdzy nie boją się wyzwań – swobodnie wnikają w strukturę tekstów, ze zręcznością pomijają wkomponowane w Szekspirowski oryginał metafory, a ze znanych monologów czynią ironiczny popis. W efekcie reżyser spektaklu – John Weisgerber – prezentuje wszystkie (!) dzieła Szekspira, choć w nieco skróconej wersji, za pomocą czteroosobowego zespołu aktorskiego Teatru Montownia w jedyne dziewięćdziesiąt minut. Niemożliwe? A jednak.

Przedstawienie rozpoczyna nawołujący sygnał trąbki, który w jednej chwili przenosi widzów w Elżbietańską rzeczywistość. Na scenie trąbiący Adam Krawczuk inicjuje nadchodzącą serię przekomicznych zdarzeń, ujawniających figlarną naturę Szekspira. Aktor wspomina o dwudziestym jubileuszu istnienia niezawodnego Teatru Montownia, który od lat współpracuje z Polonią. W dowód wdzięczności za nieustanną kooperację przywołuje na scenę resztę zacnego zespołu. Pojawiają się: Marcin Perchuć, który serwuje publiczności krótki wykład o Stratfordczyku; Rafał Rutkowski – parodiujący typ widza, który odwiedza teatr ze względu na znane nazwiska oraz Maciej Wierzbicki, który poczyna deklamować w oryginale fragment jednego z trzydziestu ośmiu dramatów w trzech przekładach na język polski (Józefa Paszkowskiego, Stanisława Barańczaka i Google Translator), tym samym otwierając główną część przedstawienia.

Początek spektaklu to prawdopodobnie ostatni moment, kiedy jesteśmy w stanie zapamiętać, w jakie dokładnie postaci wcielają się poszczególni aktorzy. W następnych scenach zmiany ról następują w piorunującym tempie, podobnie zresztą jak przejścia do kolejnych tytułów odgrywanych dramatów. Jako pierwszy zostaje wzięty na warsztat tekst Romea i Julii. Powszechnie znane utwory naprzemiennie mieszają się z tymi mniej rozpoznawalnymi, na co dowodem jest fakt, że jako drugi pojawia się Tytus Andronikus. Dalej obcujemy między innymi z Otellem, Makbetem, Juliuszem Cezarem, Antoniuszem i Kleopatrą, Ryszardem III, komediami (potraktowanymi wspólnie) oraz krótkimi wstawkami w postaci piosenek, dowcipów czy mini improwizacji.

Reżyser Dzieł wszystkich Szekspira… nie stroni od polskich kontekstów. Gdy w spektaklu pojawia się partia dotycząca komedii Szekspira, aktorzy narzekają, że ich fabuły są trudne do odróżnienia. Jako trzech ekspertów rozpoznających każdą z komedii zaledwie po podaniu inicjałów postaci, wymieniają Jana Kotta, profesora Jerzego Limona i dyrektora Teatru Narodowego – Jana Englerta. W innych scenach kilkukrotnie pojawia się motyw polskiego szlachcica. Wówczas aktorzy ubrani w żupany wymachują szabelkami do dialogów z Szekspira i cytatów z Zemsty Aleksandra Fredry. Wszystko to czynią przy melodii mazura z kompozycji Strasznego Dworu Stanisława Moniuszki. Oprócz odniesień do polskiej tradycji występują również sytuacje ściśle powiązane ze współczesnością, na przykład debata telewizyjna à propos kontrowersji w teatrze. Dzieje się tak, kiedy na scenie pojawia się czarnoskóry Otello (Adam Krawczuk w czarnej kominiarce na głowie). Pomysł na odegranie Obcego wznieca dyskusję na temat rasizmu, która kończy się paniką Desdemony (Rafał Rutkowski): „Nie chcę mieć tu drugiej Klątwy!”. Tego typu zabiegi dramaturgiczne uświadamiają, że klasyczny tekst elżbietańskich dramatów, doskonale odnajduje się zastosowany w odległych mu warunkach. Zrozumieniu Szekspira sprzyjają znakomite umiejętności komediowe zespołu Teatru Montownia oraz minimalistyczna scenografia (plansza obrazująca wnętrze pałacu ustawiona w głębi sceny). Ważną rolę w budowaniu świata scenicznego odgrywają również kostiumy z epoki, w które przyodziani są aktorzy oraz symboliczne dodatki, na przykład czerwone noski (jak u klauna), których obecność potęguje komiczny wymiar przedstawienia.

Wydawać by się mogło, że w Dziełach wszystkich Szekspira… nie będzie więcej zaskoczeń. Otóż nic bardziej mylnego. Epilog spektaklu w całości zrywa z farsową konwencją. W atmosferze powagi zostaje wydeklamowany słynny monolog Hamleta – aktorzy mówią go fragmentami. Ta podniosła chwila wzmaga uroczysty charakter, wprawia w zadumę, budzi autorefleksję. Rozrywkowy wieczór nagle przemienia się w coś więcej – za sprawą magicznych słów stajemy oko w oko z samym Szekspirem i, wbrew pozorom, nie jest to komfortowe spotkanie. Od tej pory dramaturg wszech czasów zdaje się czuwać gdzieś w powietrzu. Odprowadza nas na tramwaj i do taksówki, obserwuje przez wizjer, zagląda przez dziurkę od klucza, a przed snem szepcze do ucha słowa spektaklowej piosenki: „Lepiej zaśnij, bo jak nie, przyjdzie Szekspir i Cię zje!”.

Katarzyna Malec, Teatralia Warszawa
Internatowy Magazyn „Teatralia”, numer 220/2018

Teatr Polonia w Warszawie
Adam Long, Daniel Singer, Jess Winfield
Dzieła wszystkie Szekspira (w nieco skróconej wersji)
reżyseria: John Weisgerber
tłumaczenie: Włodzimierz Kaczkowski
scenografia: Paulina Czernek
kostiumy: Anna Puchalska
światło: Paweł Szymczyk
realizacja dźwięku: Tatiana Czabańska
asystent scenografa i kostiumologa: Małgorzata Domańska

producent wykonawczy i asystent reżysera: Magdalena Kłosińska
obsada: Adam Krawczuk, Marcin Perchuć, Rafał Rutkowski, Maciej Wierzbicki
premiera: 10 listopada 2017
fot: Kasia Chmura-Cegiełkowska

Katarzyna Malec – studentka I roku studiów magisterskich na Wydziale Wiedzy o teatrze warszawskiej Akademii Teatralnej; absolwentka studiów I stopnia Wiedzy o teatrze na Uniwerystecie Gdańskim. Powstała z darłowskiej morskiej piany.