My name is Harper, Harper Regan (Harper)

My name is Harper, Harper Regan (Harper)

Oglądając spektakl Grzegorza Wiśniewskiego Harper, odnosi się wrażenie, że główna bohaterka jest elementem warunkującym pojawianie się wszystkich pozostałych postaci przedstawienia, które siłą rzeczy stają się bardzo poboczne. Na pierwszy rzut oka fabuła wydaje się bardzo spójna, linearna, nadająca się bardziej na materiał dla dobrze zagranego filmu niż do teatru.

Bohaterowie sztuki Simona Stephensa, dramaturga zaliczanego do kręgu brutalistów, odgrywają przed nami kawałek swojego zwyczajnego życia. Scenografia – zakręcające za scenę tory, a wokół nich „okaflowane” ściany i posadzki – jest tylko prostą i jednoznaczną alegorią zmiany, zwrotu, jaki ma się dokonać w życiu Harper. Oczywiście, jednocześnie jesteśmy informowani o tym , że, w zależności od sceny, akcja toczy się raz w mieszkaniu Harper (Magdalena Grąziowska), Setha (Artur Słaboń) i ich córki Sarah (Anna Antoniewicz), innym razem na moście, w szpitalu czy w apartamencie hotelowym. Przechodząc przez te miejsca, bohaterka odbywa podróż, zarówno realną – do swojej rodzinnej miejscowości, jak i emocjonalną – do relacji z matką, ojcem, mężem, córką, które nie zostały uporządkowane.

Harper najbardziej zależy na pożegnaniu z umierającym ojcem. Wyobraża sobie, że docierając do niego w ostatnim momencie jego życia, powie mu, że go kocha i to stanie się dla niej oczyszczeniem, niczym w melodramatycznym filmie. Nie chce jednak dopuścić do spotkania z matką, czyli zdarzenia najbardziej dla niej kłopotliwego. Po obejrzeniu całego katalogu osób, z którymi kobieta ma styczność, wysuwam wniosek, że nie zostaje wysłuchana przez nikogo, jest więc człowiekiem niejako pozostawionym samemu sobie. O ile zaakcentowanie owego braku porozumienia jest bardzo naturalne w przypadku kontaktu z szefem – prezesem korporacji, który postrzega swoją podwładną tylko przez pryzmat jej seksualności przynoszącej zyski firmie, o tyle następne spotkania wydają się skazane na porażkę. Nastoletni Syryjczyk, któremu Harper wyznaje, że podgląda go z okien swojego mieszkania, jest po prostu pod wrażeniem tego, że zainteresował sobą starszą kobietę i kiedy poczucie jego wartości wzrasta, odchodzi. Natomiast Seth i Sarah są w komitywie, są silni bo stanowią większość, podczas gdy Harper pozostaje przegrana i odosobniona. Znamienna jest scena, gdy nastolatka troskliwym tonem próbuje udowodnić matce, że z powodu zmęczenia marnie wygląda, po czym wyrywa jej z ręki torebkę, którą potem razem z ojcem przerzucają między sobą, tak żeby Harper jej nie złapała. Seth – bezrobotny architekt, przechadzający się po domu w garniturze i gotujący obiadki, staje się paradoksalnie figurą oprawcy Harper. To przez niego poróżniła się z matką, która, po tym jak został oskarżony o pedofilię, złożyła obciążające go zeznanie. Wobec zarzutów jakie postawiono mężczyźnie, kontrowersyjna staje się jego relacja z córką. Kiedy Sarah wykonuje taniec podkreślający jej seksualność –, na rolkach przemyka przez scenę jak po wybiegu, Seth leży i patrzy na nią. To rodzaj erotycznej prezentacji, do której dziewczyna jest mentalnie przyzwyczajona. Robi to ze swobodą, najwyraźniej nie rozpatrując tego rodzaju zachowania jako problemu. Harper zaś, także obecna przy tym zdarzeniu, zupełnie je ignoruje, tak jakby jej rola w domu ograniczała się do jego utrzymania. To kolejny przykład tego, jak Seth „używa” swojej żony: w końcu przez problemy z prawem nie może podjąć pracy.

Wspomniana już samotność tytułowej bohaterki nie jest jednoznaczna. Jej poczucie wyizolowania automatycznie pcha ją do ludzi, ale zwykle są to osoby, które, podobnie jak mąż, uprzedmiotawiają ją. Harper poddaje się Mickey’owi (Wojciech Niemczyk, Adrian Brząkała, Krzysztof Grabowski) – degeneratowi wykorzystującemu jej osłabienie psychiczne, by zmusić ją do wciągnięcia białego proszku; zwierza się ze swoich problemów nieznajomemu mężczyźnie, z którym umówiła się na seks. Z kolei rozmowę z matką trudno nawet nazwać rozmową – to manipulacja, gdyż Alison(Joanna Kasperek) próbuje przedstawić siebie jako cierpiącą wdowę i wzbudzić w córce poczucie winy z powodu utraconego kontaktu. Wszystkie próby zniwelowania samotności się nie udają, ale nie sposób oprzeć się wrażeniu, że odosobnienie głównej bohaterki jest jednocześnie hamowane przez jej męża. Znacząca wydaje się tutaj ostatnia scena, gdy Seth przy śniadaniu opowiada o wizji wspólnej przyszłości, w której ich dorosła już córka wraz ze swoim narzeczonym oznajmia, że jest w ciąży, a on i Harper, już jako osoby starsze, siedzą na tarasie i wygrzewają się w słońcu. Kobieta nie ma możliwości poprowadzenia swojego życia, bo jest zamknięta w projekcjach Setha – nie może żyć za siebie. Nie ma też języka sprzeciwu – komunikaty o tym, że uprawiała seks z nieznajomym z ogłoszenia, zostają przez jej męża zignorowane.

Sam język wydaje mi się też istotnym problemem tego spektaklu. Bardzo mocne wyeksponowanie protagonistki umniejsza znaczenie równolegle pojawiających się kwestii pedofilii, fundamentalizmu religijnego, imigrantów czy przemocy seksualnej w pracy. Aczkolwiek ciekawie gra umieszczenie bezwolnej i tracącej podmiotowość postaci w roli wiodącej, budującej dramaturgię przedstawienia – nasuwają się dzięki temu pytania o pozorność tożsamości z jednej strony i trudność w diagnozowaniu jej utraty z drugiej.

Karolina Ścigała, Teatralia Kraków

Internetowy magazyn „Teatralia”, numer 217/2017

Teatr im. Stefana Żeromskiego w Kielcach (pokaz podczas 10.edycji festiwalu Boska Komedia)

Simon Stephens

Harper

Tłumaczenie: Małgorzata Semil

Reżyseria: Grzegorz Wiśniewski

Konsultacja dramaturgiczna: Jakub Roszkowski

Scenografia, wideo, reżyseria światła: Mirek Kaczmarek

Opracowanie muzyczne: Rafał Kowalczyk

Obsada: Magdalena Grąziowska (Harper Regan), Wojciech Niemczyk (Elwood Barnes/Mickey Nestor), Adrian Brząkała (Tobias Az-za’im/Mickey Nestor), Artur Słaboń (Seth Regan), Anna Antoniewicz (Sarah Regan), Joanna Kasperek (Justine Ross/ Alison Woolley), Krzysztof Grabowski (James Fortune/ Duncan Woolley/Mickey Nestor)

fot. Krzysztof Bieliński