Fszehogarńajonce udeżeńe boćcuf (Nuż w bżuhu)

Fszehogarńajonce udeżeńe boćcuf (Nuż w bżuhu)

Nuż w bżuhu w Teatrze Odwróconym to krótka, ale za to bardzo intensywna dawka teatralnych wrażeń. Niewiele jest takich miejsc w Krakowie, gdzie pomysł na zrealizowanie bodajże najsłynniejszego tekstu futurystów mógłby się ziścić. Jednym z nich stała się świętująca swoje pięciolecie alternatywna scena ze Sławkowskiej 14.

Spektakl dzieli się na dwie skrajnie różne od siebie części. Pierwsza to tajemniczy, mroczny monolog „rodzącej się” na oczach widzów humanoidalnej formy. W odległości zaledwie metra od publiczności, pod pojedynczym białym światłem, kuli się kobieca postać. Wraz z mijającymi w ciszy sekundami obserwujemy, jak aktorka wprawia w ruch kolejne części swojego ciała, sprawiając wrażenie jakby wychodziła z czegoś na kształt kokonu, błony bądź innego, bezpiecznego gniazda. Jednolity strój przybyszki przywodzi na myśl kosmiczny uniform, zupełnie jak gdyby miało się do czynienia z androidem, kimś z przyszłości. Co więcej, owa postać mówi pełnymi zdaniami, jej język jest klarowny, zrozumiały, w czym nie przypomina najsłynniejszych utworów futurystów. Diagnoza wygłaszana przez kobietę jest syntezą uwodzicielskich możliwości oraz zagrożeń związanych z technologią i jej wpływem na człowieka. Podobnie jak sto lat temu zachwyceni nowoczesnymi wynalazkami artyści wieszczyli biotechniczną symbiozę maszyny i człowieka, tak ludzkość w XXI raczej próbuje się z tej relacji wyrwać. Pytanie czy nie jest już za późno.

Bohaterka pierwszej części przedstawienia wprowadza widzów w dalszą część spektaklu. Zrywając czarne zasłony, odkrywa przed wszystkimi abstrakcyjne w formie i kształcie pomieszczenie, pełne geometrycznych figur, projekcji video. W głębi sceny motocyklista w kasku, niczym człowiek zespolony z maszyną, odczytuje z telefonu manifest futurystyczny. Cała druga część ma bardziej performatywny charakter, bliżej jej do instalacji audiowizualnej. Synteza potoku słów, mocnej, elektronicznej muzyki i kolorowych obrazów uderza swoją intensywnością, momentami stając się trudną w odbiorze.

Pomysłowość Noża w bżuhu opiera się nieoczywistym potraktowaniu tematu jednego z ważniejszych prądów kulturalno-literackich. Nie jest to przedstawienie o futuryzmie jako takim, a raczej próba jego praktycznego zastosowania, sprawdzenia czy atrakcyjna formalnie teoria wytrzymuje próbę sceny. Pomysł wydawał się nieco karkołomny, ale finalnie okazał się udany. Największym plusem spektaklu jest jego skondensowana forma. Pozwoliło to na zintensyfikowanie różnych bodźców przy jednoczesnym uniknięciu znudzenia lub irytacji u widza.

Wieloaspektowy, korzystający z różnorodnych środków eksperyment Teatru Odwróconego powiódł się. Można stwierdzić, że zespół ze Sławkowskiej ma patent na ciekawe, nieoczywiste realizacje tekstów, które na pierwszy rzut oka wydają się niemożliwe do przełożenia na scenę. Podobnie jak w przypadku Narkotyków Witkacego i tym razem widz wychodzi zaskoczony, intelektualnie dopieszczony, szczęśliwy.

 

Piotr Gaszczyński, Teatralia Kraków

Internetowy Magazyn Teatralny „Teatralia”, numer 264/2018

Teatr Odwrócony

Jasieński, Młodożeniec, Czyżewski, Wat i Stern

Nuż w bżuhu czyli narodziny idei

rerzyseria: Szymon Budzyk

audio designer: Piotr “Enhap” Barcik

virtual designer: Mateusz Świderski

space designer: Aleksandra Powęzka

video tważe: Julia Bukała, Maria Stolarczyk, Krzysztof Piła, Antoni Sałaj

face designer: Aleksandra Dąbrowska

dramatórgia: Karolina Fortuna

obsada: Andrzej Rozmus (Elektryczny Bohater), Anna Rakowska (Idea)

premiera: 5 listopada 2018

fot. materiały Teatru Odwróconego 

Piotr Gaszczyński (rocznik 1987) – absolwent filologii polskiej i teatrologii na Uniwersytecie Jagiellońskim. Nauczyciel, miłośnik groteski pod każdą postacią, dyrektor Niepublicznej Szkoły Podstawowej im. św. Joanny Molli w Krakowie. W „Teatraliach” publikuje od 2010 roku.