Forma jest wygodna (Glamour)

Forma jest wygodna (Glamour)

Twórcy związani z Krakowskim Teatrem Tańca (Eryk Makohon, Paweł Łyskawa, Magda Skowron, Pamela Bosak i Mateusz Ulczok) w spektaklu Glamour, prezentowanym w ramach programu „Rollercoaster. Kolekcjonerzy wrażeń”, podejmują temat gry i odgrywania. Ich przedstawienie ukazuje sieci współzależności międzyludzkich na scenie, ale także pomiędzy widzami, tworząc z nich układ odniesienia.

Eryk Makohon, choreograf i dramaturg spektaklu, czerpiąc z teorii Ervinga Goffmana dotyczącej teatru życia codziennego, buduje w Glamour konstrukcję złożoną z różnych rodzajów interakcji między jednostkami. Dynamika zawiązywanych, najczęściej krótkotrwałych, relacji ulega tu nieustannym zmianom. Tancerze (Skowron, Bosak i Ulczok) za pomocą ruchu ukazują wpływy poszczególnych jednostek na zachowania i reakcje pozostałych. Gest jednej osoby narzuca drugiej sposób poruszania się. Widz obserwuje niedoskonałe odbicia kobiety i mężczyzny, dla których punktem odniesienia są inne jednostki. Próbują oni dopasować się do wyimaginowanych, pełnych przepychu i blasku wzorców zachowania w interakcjach z pozostałymi ludźmi. Rotacja ról prezentowanych przez tancerzy tworzy konstelacje jaźni, zarówno tych jawnych (wykorzystywanych w kontaktach z innymi), jak i ukrytych (oceniających własne zachowania).

Spektakl podzielono na dwie części. Stałą scenografię tworzą czerwony dywan, wyznaczający przestrzeń tańca oraz duży, kryształowy żyrandol. Postaci ubrane w wieczorowe stroje poruszają się w pewnych momentach jak na wybiegu. Makohon kreuje hollywoodzki obraz, w którym umieszcza troje tancerzy (w pierwotnym zamierzeniu czworo). Ich dumne, wyprostowane ciała są napięte, a ruch precyzyjny. Sekwencje taneczne z widocznym dużym wysiłkiem wykonywane są na pokaz z szerokim, sztucznym uśmiechem przyklejonym do twarzy. Ruch tancerzy, chociaż ograniczony dywanem, zdaje się wypełniać całą salę. Obserwujemy relacje zachodzące pomiędzy parami. Towarzyszy temu uczucie niepewności czy na scenie prezentuje się wnętrze i zewnętrze jednostki, czy gra pomiędzy goffmanowskimi aktorami. W scenie rozpoczynającej spektakl dwie postaci kobiece stoją bardzo blisko siebie, jedna za drugą. Wyginają kręgosłupy do tyłu (jak do mostku), a ich ciała delikatnie pulsują, przynosząc schizofreniczne skojarzenia dotyczące dwóch osobowości. Później tancerki rozłączają się, część choreografii tańcząc synchronicznie. W pewnym momencie ich partie wykonywane są całkowicie odrębnie. Relacje pomiędzy nimi polegają na przejmowaniu specyfiki ruchu partnera, powtarzaniu za nim pewnych sekwencji lub wykonywaniu figur w kontrze do niego. Widz może też odnieść wrażenie oglądania historii miłosnego trójkąta, ze względu na seksualny podtekst scen, wykorzystujących elementy AcroYogi. Choreografia w pierwszej części spektaklu wykonywana jest do widza sprawia wrażenie przepychu i bogactwa. Spojrzenia tancerzy wbite są w widownię i nie dają możliwości ucieczki od tego kontaktu. W pewnym momencie jednostki skrępowane swoim wyglądem, dyktującym styl poruszania się, zaczynają fiksować. Ich ruch kurczy się i zacina jak u zepsutych mechanicznych lalek. Kilkakrotne powtórzenia gestów przeradzają się w drgania ciał. Niewidzialna siła zaczyna przyciągać ku ziemi tancerzy próbujących z nią walczyć. Powaleni na podłogę, z oporem ściągają z siebie wyszukane stroje i zostają na scenie nadzy. Ciepłe światło skierowane na dywan zmienia się na jasne i laboratoryjne, rozproszone na pozostałą przestrzeń sceny. Dokonuje się transformacja z publicznego na prywatne. Wystawieni na pokaz stają przed widzami z zamkniętymi oczami. W tej scenie Makohon rezygnuje z choreografii, pozostawiając tancerzy w bezruchu, zastygniętych w stojących pozach.

W pierwszej części spektaklu twórcy szukają w sobie znaczenia słowa glamour i przekładają jego przesłanie na ruch, tworząc postaci pełne uroku – wystylizowane i charakterystyczn,  rodem z magazynu Vogue. Forma, w jaką zostali wtłoczeni tancerze dyktuje im sposób poruszania, poetykę gestu i zachowania. Pozbywając się stroju i fryzury, decydują się na zawieszenie ciała w przestrzeni. Każde podjęte wówczas działanie taneczne okazałoby się stylizowane, dlatego po kilkuminutowej scenie trwania w bezruchu tancerze podchodzą do żyrandola zawieszonego nad dywanem i delikatnie nim bujając kończą spektakl. Zestawienie tych dwóch części przedstawienia sugeruje, że porzucenie formy bywa trudne. Łatwiej jest coś wykreować, niż wystawić na pokaz to, co w nas najbardziej intymne czy autentyczne. Maski życia codziennego nakładane przez aktorów (o których pisze Goffman, i których pokazuje Makohon) stanowią pewną barierę ochronną przez odkryciem tego, co prywatne. Dramaturgia Glamour wydaje się oparta na opozycjach pomiędzy naturalnością a sztucznością, komunikacją a brakiem rozmowy, szczerością a fałszem, prowokacją a jej brakiem.

Balansując na granicy tych antagonizmów twórcy pokazują, że trwanie w formie jest wygodne, a jej porzucenie… tego nie wiadomo. Zdecydowany atut tego spektaklu to fakt, że nie odpowiada on na pytanie: „czy porzucenie formy jest możliwe?”

Anna Olszak, Teatralia Kraków
Internetowy Magazyn „Teatralia”, numer 264/2018

Krakowski Teatr Tańca
Glamour
koncepcja, dramaturgia: Eryk Makohon
choreografia: Eryk Makohon
reżyseria świateł: Eryk Makohon
obsada: Pamela Bosak, Magdalena Skowron, Paweł Łyskawa, Mateusz Ulczok
premiera wznowieniowa: 27 października 2018
fot. Dawid Ścigalski

Anna Olszak – studentka Wiedzy o teatrze na Uniwersytecie Jagiellońskim