Chodźcie, pokażemy wam jak zagrać synapsę, która chce mieć facebooka (Impro Atak!)

Chodźcie, pokażemy wam jak zagrać synapsę, która chce mieć facebooka (Impro Atak!)

Impro Atak! gości na scenie Teatru Nowego w Łodzi już od roku. Widzowie pokochali formułę teatru improwizowanego –  widownia zawsze pęka w szwach, wierni fani cyklicznie pojawiają się na kolejnych spektaklach. Scena Impro wzbogaciła się o Impro Atak! W pogoni za Haroldem oraz Impro Atak! dla Małych i Dużych, inicjatywa bardzo ciepło została również przyjęta w Trójmieście, gdzie aktorzy Nowego grali w wakacje. Skąd wziął się ów fenomen? Ze znudzenia klasyczną konwencją teatralną, a może z  fascynacji perfekcyjnie doszlifowaną umiejętnością improwizacji aktorskiej?

Ćwiczenia z improwizacji pojawiają się w programach szkół teatralnych jak świat długi i szeroki. Ale jak często spotykamy się z praktycznym wykorzystaniem przez aktorów owych umiejętności? Raz, gdy któryś z widzów postanawia przedwcześnie opuścić widownię, a aktor komentuje to zachowanie ze sceny. Dwa, gdy w ramach przełamania konwencji czwartej ściany aktor zwraca się z pytaniem bezpośrednio do publiczności i teoretycznie dalszy scenariusz zmienia w zależności od odpowiedzi. Trzy, na przeglądzie teatrów amatorskich, gdzie grupy stawiają na zaskoczenie treścią, bo na wystawną formę ich nie stać. Sytuacji takich jest niewiele, a szkoda, ponieważ  to niezwykle ciekawa i barwna propozycja teatralna.

Aktorzy Sceny Impro doskonale wiedzą, jak wykorzystać improwizację do zbudowania interesującego przedstawienia. Posiadają także umiejętność wciągania do tej zabawy publiczności. Sprawność to o tyle istotna, o ile uświadomimy sobie, że często do teatru chodzimy jak do kina, analogicznie odbieramy przedstawienie niczym seans –  zapadamy się w miękkim fotelu na wyciemnionej widowni, przed naszymi oczyma mają miejsce wydarzenia, które nas nie dotyczą, nie wpływają bezpośrednio na naszą rzeczywistość. Po mniej więcej półtorej godziny spektakl kończy się, bijemy brawo, wstajemy i wychodzimy. Niby aktorzy są na wyciągnięcie ręki, oddychają tym samym powietrzem, słyszymy głos, który właśnie wydobywa się z ich ust, a jednak mamy poczucie oddalenia, oddzielenia sceny od widowni. Impro Atak! wygląda na tym tle jak hołd dla teatru angażującego widza nie tylko intelektualnie za sprawą ciekawej fabuły, ale stricte fizycznie. Aktorzy nie wywołują co prawda do odpowiedzi, nie zmuszają do aktywności ponad własne chęci, ale delikatnie zachęcają do wzięcia czynnego udziału w tym teatralnym eksperymencie. Zaczynamy więc od wzajemnego przedstawienia się. Wszyscy razem wykrzykujemy swoje imię i nazwisko. Indywidualnie mogłoby być niezręcznie, ktoś mógłby nie chcieć, wstydzić się, zasłaniać ochroną danych osobowych. W grupie jest raźniej. Wspólnie przełamujemy pierwsze lody. Drugi krok ku lepszemu poznaniu się, czyli witanie się „na misia” z pięcioma nieznanymi wcześniej osobami idzie już gładko. Pojawiają się pierwsze żarty, a wśród nich najpopularniejszy „hoho, miało być tylko pięć osób”. Im dalej w spektakl, tym robi się bardziej swobodnie.

Mimo to Impro Atak! nie jest tylko serią rubasznych dowcipów, konkursem na największego zgrywusa wśród widzów czy serią scenek zbudowanych na tym, co podrzuci publiczność. Owszem, krótkie epizody tkane są na kanwie podsuniętej przez oglądających (w przeciwieństwie do Impro Ataku! W pogoni za Haroldem, który jest improwizowaną długą formą teatralną –  na podstawie jednego słowa powstaje pełnowymiarowy spektakl), ale aktorzy wykazują się w nich kunsztem i umiejętnością inteligentnego zareagowania na najdziwniejsze sugestie padające z drugiej strony sceny. Od razu zaznaczają też, że tematy związane z polityką, religią i miejscami kojarzącymi się z „czymś nieprzyjemnym” jak cmentarz, prosektorium czy krematorium, nie będą podejmowane. Podczas spektaklu, który miałam przyjemność obejrzeć, na scenie pojawili się: Jolanta Jackowska, Magdalena Prochasek, Lilu, Piotr Gawron-Jedlikowski oraz Jacek Stefanik. Wykorzystane przez nich krótkie formy to m.in. odgrywanie scenek przerywanych przez innych aktorów komendą „stop”, po której następuje zmiana odtwórcy; sceny, w których za część dialogów służą karteczki z wypisanymi wcześniej przez widzów krótkimi myślami; zabawa w odgrywanie ról według zmieniających się konwencji filmowych i teatralnych czy „to brzmi jak ta piosenka” – podczas konwersacji aktorzy nawiązują do swoich wypowiedzi używając sformułowania “to brzmi jak ta piosenka” i następnie śpiewając improwizowaną balladę. To tylko zarys możliwości jakie aktorom daje stworzony przez Keitha Johnstone’a Impro System, który jest bazą dla Impro Ataku!. Każdy wieczór składa się z zestawu innych ćwiczeń z improwizacji, każdy ma też swoją niepowtarzalną energię za sprawą publiczności. Ale chociaż jej udział w przedstawieniu jest ogromny, to gwiazdami pozostają aktorzy. Ci, których widziałam są tak dobrzy, że niejednokrotnie przez myśl przebiegło mi pytanie czy aby na pewno oglądam spektakl improwizowany, czy jednak w znacznej części został on uprzednio przygotowany. Podejrzenia te towarzyszyły mi szczególnie podczas scenek z karteczkami od widzów. Czy możliwe jest, że teksty z kartek aż tak idealnie wpisywały się w dialogi? Chcę wierzyć, że tak, bo w przeciwnym razie radość z uczestnictwa w tym widowisku prysłaby jak mydlana bańka.

Dla aktorów Teatru Nowego nie jest problemem zagranie chomika, który chciałby być orłem czy synapsy, która pragnie mieć profil na portalu społecznościowym. Mogą grać kozę i Eskimosa, którzy stojąc pośród połaci śniegu przerzucają się pytaniami. Mogą w konwencji horroru romantycznego ratować karpia. Może nie są to wiekopomne role, które odmieniają światopogląd, ale z pewnością (w tym wykonaniu) gwarantują inteligentną zabawę. Świetnie pokazują też, że najtrudniejsze role to nie te, gdy z pamięci trzeba recytować wyuczony tekst, ale gdy ów tekst trzeba na bieżąco tworzyć. Co więcej – nie mając pewności gdzie za chwilę pogalopuje wyobraźnia widzów i jakim kolejnym zadaniem zaskoczą aktorów.

 

Sandra Kmieciak, Teatralia Łódź
Internetowy Magazyn “Teatralia”, numer  154/2015

 

Teatr Nowy im. Kazimierza Dejmka w Łodzi

Impro Atak!

prowadzący: Jacek Stefanik

muzycy: Sławomir Badowski i Sławomir Bartkiewicz

muzyka: improwizowana

obsada: Jolanta Jackowska, Magdalena Prochasek, Lilu, Piotr Gawron-Jedlikowski, Jacek Stefanik

premiera: 7 listopada 2015

fot. Janusz Szymański

 

Sandra Kmieciak – z wykształcenia doktor nauk humanistycznych, z zamiłowania        fotograf, w praktyce specjalista ds. promocji. Główne dziedziny jej zainteresowań tosztuka współczesna, teatr multimedialny, teatralizacja i performatyzacja Internetu.