Brzydota – choroba – sacrum (Historia Brzydoty)

Brzydota – choroba – sacrum (Historia Brzydoty)

Anna Piotrowska zrealizowała we Wrocławskim Teatrze Pantomimy przedstawienie o kobietach i dla kobiet. Inscenizacja Historii Brzydoty według dzieła Umberto Eco to historia opowiedziana obrazami, daleka od uporczywej fabularyzacji. Reżyserka podjęła refleksję nad brzydotą rozumianą jako przesadne dążenie do piękna. W tym przypadku metą jest wyniszczająca choroba – anoreksja.

Pusta, zimna przestrzeń. Aktorki stają się jej częścią dopiero po chwili, przechodząc z widowni do obrazu, jaki buduje się na scenie. Kilka białych, ogrodowych krzeseł i szpitalna waga, która jest clou scenografii. To na niej skupia się uwaga bohaterek. Przedmiot jest obiektem kultu, ale także próbą wewnętrznej siły kobiet. Tworzy się wokół niego niezdefiniowana aura – początkowo idealizacji, mistycznego kultu i czci, z czasem jednak przeradzająca się w poczucie obcości, lęku, smutku. Kobiety tańczą w pobliżu wagi, modlą się do niej, przepychają i odpychają.

Tutaj świat mistyczny przenika rzeczywistość. Transcendentność – namacalność. Kobiety gnębią siebie i swoje ciało, unikają jedzenia, wymiotują. Zamykają usta taśmą klejącą, odpędzają od siebie myśli o konieczności jakiegokolwiek posiłku. Wszystko po to, by przeistoczyć się w piękność, ale również po to, aby przypodobać się Bogini Anoreksji. Na scenie bowiem choroba jest uosobiona. Bogini pojawia się, aby otulać ramionami pozostałe dziewczyny, chłonąć je, ogarniać. To apodyktyczna zjawa, pokazana jako przewodniczka, duchowa mentorka. Istotne, że owa bogini – Ana, przebywa w każdej z kobiet. Bohaterki są nie tylko ofiarami, lecz także katami. Wymierzają sobie cel i same od siebie próbują go wyegzekwować, nawet jeśli kosztem jest ich zdrowie i dobre samopoczucie. Z racji tego postacie noszą znaczące imiona: Anaza (Izabela Cześniewicz), Anasza (Agnieszka Dziewa), Anaria (Maria Grzegorowska), Anagi (Agnieszka Kulińska), Anakha (Monika Rostecka).

Piękne kobiety, wybrane do spektaklu przez Piotrowską, tracą swoją urodę, kiedy powoli wychodzi z nich chora ambicja, dążenie do samodestrukcji, amok pokarmowej abstynencji. Niby wyglądają wciąż tak samo, ale ich ciała zdradzają prawdę o tym, że wyniszczanie siebie nigdy nie może prowadzić do piękna. Reżyserka ukazała nie tyle historię brzydoty, co jej współczesny wizerunek, znany w XXI wieku i odnoszący się do aktualnych kanonów piękna. Obraz idealnie pięknej kobiety traci w nim na jakości, ponieważ zakłóca go brzydota wewnętrzna – niska samoocena, autoagresja, brak szacunku do własnego ciała. Na zasadach kontry opiera się w rozumieniu Piotrowskiej pojęcie estetyki. Brzydota idzie w parze z pięknem, harmonia z dysharmonią. Reżyserka stworzyła spektakl o kobietach, które chcąc być piękniejsze, stają się coraz bardziej chore, zgnębione, zgaszone. Anoreksja to w zamyśle autorki przedstawienia dążenie do nicości. Zanikanie, odliczanie do zera, przepychanki w drodze do ideału.

Trzy niepodważalne atuty Historii Brzydoty to gra aktorska (tym razem szczególnie Izabeli Cześniewicz), kostiumy (Anna Piotrowska i Adam Królikowski) oraz autorska muzyka Michała Mackiewicza, skomponowana na potrzeby przedstawienia.

Momentami nadto jednak dosłowny spektakl Piotrowskiej rozczarowuje brakiem konsekwencji. Owszem, widz obserwuje zmagania z chorobą, jej wyniszczający wymiar, ale nie dostaje szansy, aby móc pokusić się o samodzielną próbę reinterpretacji Historii Brzydoty. Co więcej, pozostają jeszcze sceny nadto przejaskrawione, takie, które jak sądzę, ogólnemu odbiorowi spektaklu raczej szkodzą, niż pomagają. W Historii Brzydoty pada również wiele niepotrzebnych… słów. Pozostaje w przedstawieniu jednak dużo miejsc niedookreślonych, ogranych gestem i ruchem. Całość, w ujęciu ogólnym, okazuje się mistycznym obrazem, pełnym wzruszeń i emocji. Obraz choroby, jaki pokazała Piotrowska jest silny i przerażający. Osiąga wymiar nadludzki. Dobrze, że taki temat wreszcie podjęto w teatrze.

Karolina Obszyńska, Teatralia Wrocław
Internetowy Magazyn „Teatralia” numer 88 /2014

Wrocławski Teatr Pantomimy

Historia Brzydoty

koncepcja, choreografia, scenografia, światła i reżyseria: Anna Piotrowska

muzyka: Michał Mackiewicz

kostiumy: Anna Piotrowska& Adam Królikowski

obsada:Anaza – Izabela Cześkiewicz, Anasza – Agnieszka Dziewa, Anaria – Maria Grzegorowska,Anagi – Agnieszka Kulińska, Anakha – Monika Rostecka

premiera: 7 lutego 2014

fot. Edyta Antoniewicz

Karolina Obszyńska – rocznik 1989. Magister filologii polskiej (specjalność teatrologiczna), wcześniej studentka Uniwersytetu Warszawskiego. W „Teatraliach” od 2009 roku, w teatrze od zawsze. Publikuje także w „Teatrze” i „Teatrze Lalek”, na portalu wywrota.pl i ArtPapier.com. Ponad wszystko kocha pantomimę i teatr dramatyczny, zwłaszcza spektakle Krystiana Lupy i Krzysztofa Warlikowskiego.