Baśń w pudełku (Plama)

Baśń w pudełku (Plama)

Plama, co można napisać o plamie… Jak się okazało podczas niedzielnego spektaklu we Wrocławskim Teatrze Lalek, bywa ona niezwykle fascynująca. Martyna Majewska zaprosiła nas do czarującego i zaskakującego komputerowego świata, w którym lalki zastąpiły projekcje i światła.

W spektaklu występuje jedna aktorka, Anna Kramarczyk, która wciela się kolejno we wszystkie role: Babci, Narratora, Czarownicy, Królewny, Kota, Trzech Kulek Lodów, Kameleona i Złotej Rybki. Przedstawienie rozpoczyna się bardzo niepozornie. Babcia, siedząc pośród trzech białych ścian, czyta dzieciom bajkę o Pięknej i Dobrej Królewnie. Pech sprawia, że bohaterka tej opowieści, bawiąc się w parku, przestaje panować nad swoim zdalnie sterowanym samolocikiem i rani w policzek Złą i Wyniosłą Czarownicę, która w ataku złości zamienia ją w tytułową plamę. Wtedy poznajemy pierwszą prawdę: słów wypowiedzianych w gniewie nie da się cofnąć. Los królewny jest przesądzony, zostanie w tej postaci na zawsze. To wcale nie musi być nudne, w każdej postaci można bowiem kształtować i rozwijać siebie. Dzięki pomocy Złotej Rybki czarno-biała plama nabiera kolorów, zyskując jeszcze większe możliwości. Ponieważ jest z zasady dobra, upiększa świat swymi kolorami i bawi się z dziećmi, służąc im za farbki. Jednak każdy ma swoją wytrzymałość. Zmęczona ciągłymi metamorfozami królewna postanawia zmienić się w końcu w kameleona i nie robić NIC – to zwierzę wszak zmienia się samo z siebie. Ta ostatnia przemiana jest bardzo znacząca dla bohaterki, bo jako jaszczurka przypadkiem robi tęczową kupkę na policzek czarownicy, gojąc jej tym samym ranę po śmigle samolotu. Wtedy zła pani wzrusza się i roni trzy łzy. Dopiero szczery żal płynący z jej serca pozwala królewnie wrócić do swojej prawdziwej postaci. Jak dobrze jest znów być sobą.
Bajka jest prosta, a jej przekaz prawdziwy, bez zbędnych wątków – idealnie wyważony. Przedstawienie ma zaskakującą formę. Fantastyczne projekcje multimedialne stopniowo ożywiają przestrzeń białego pudełka, wywołując zachwyt na twarzach dzieci i ich rodziców. Nie obyło się również bez chwili grozy, bo linie malowane światłem, poprzedzające pojawienie się Złej Czarownicy, w połączeniu z muzyką sprawiły, że nagle usłyszeliśmy krzyk chłopca siedzącego na widowni: „Tato, ratuj mnie!”. Chłopiec został uratowany, przedstawienie toczyło się dalej, a kiedy królewnę przemieniono w plamę, na scenie rozpoczęło się prawdziwe widowisko. Dzięki efektom komputerowym mogliśmy śledzić jej losy, obserwować rozwój i podziwiać wyobraźnię, pobudzając również naszą własną.
Przedstawienie zostało zrealizowane bardzo precyzyjnie. Wszystkie elementy: projekcje, muzyka, scenografia i gra aktorska Anny Kramarczyk świetnie się dopełniają. Są nawet momenty, w których aktorka i animacje komputerowe stanowią jedność – na przykład kiedy czarownica staje się wielkim ptakiem i porusza wyświetlonymi na ścianie skrzydłami. Dzięki wysuwanym ze ścian klapkom/skrytkom i kulom kameleon ma ruchomą buzię i oko.
Spektakl jest adresowany do widzów powyżej piątego roku życia, jednak na widowni zasiadły również dzieci młodsze. Wszyscy śledzili akcję z zainteresowaniem. Przez czterdzieści minut panowała absolutna cisza, przerywana tylko kilkoma „łoooo” i chichotami.
Przedstawienie obejrzałam z moim pięcioletnim synem Tomkiem.
– Tomku, co ci się najbardziej podobało?
– Wszystko… i samochody, kiedy się rozbiły.

Justyna Kluka, Teatralia Wrocław
Internetowy Magazyn „Teatralia”, numer 186/2016

Wrocławski Teatr Lalek
Plama
tekst i reżyseria: Martyna Majewska
scenografia: Anna Haudek
projekcje: Jakub Lech
muzyka: Dawid Majewski
obsada: Anna Kramarczyk
premiera:1 czerwca 2014

fot. mat. teatru

Justyna Kluka – mama Tomka i kobieta pracująca. Lubi świeże powietrze, jabłka i książki dla dzieci. Lubi też teatr. Pisze o swoim odbiorze sztuki w kontekście obcowania z nią z dzieckiem.