Bądź miła i ciesz się życiem! (Pod presją)

Bądź miła i ciesz się życiem! (Pod presją)

Premiera najnowszego spektaklu Mai Kleczewskiej w Teatrze Śląskim zbiegła się w czasie z kolejnymi protestami przeciwko zaostrzeniu przepisów antyaborcyjnych. Nad wejściem do budynku widnieje sporych rozmiarów baner z napisem: „Kobieta jest czarnuchem świata” – hasłem reklamującym przedstawienie. Jego estetyka – białe litery na czarnym tle – w pełni współgra z identyfikacją wizualną przeciwników proponowanych zmian, których zgromadzenia odbywają się w całej Polsce. Również w Katowicach, na nieco ponad godzinę przed początkiem przedstawienia, przed budynkiem teatru spora grupa ludzi wyrażała sprzeciw wobec łamania praw kobiet. Atmosfera Czarnego Piątku, charakter komunikatów zapowiadających nową premierę (tj. „Kim w społeczeństwie jest kobieta i jakie wobec niej stawia się normy i wymagania?”, „<<Pod presją>> zadaje pytanie o akceptowalne społecznie normy”), a także samo nazwisko reżyserki mogłyby sugerować, że Pod presją będzie radykalnym i dosłownym głosem czołowej przedstawicielki środowiska teatralnego, wymierzonym w działania rządzących oraz ruchów anty-choice, korespondującym choćby z głośną realizacją Jolanty Janiczak i Wiktora Rubina pt. Żony stanu, dziwki rewolucji, a może i uczone białogłowy. Jednak Kleczewska poszła tym razem w zupełnie innym kierunku.

Pod presją nie nawiązuje wprost do bieżących wydarzeń. O ile we wspomnianym bydgoskim przedstawieniu Janiczak i Rubina próba skanalizowania społecznej frustracji leżała u podstaw spektaklu, o tyle w katowickim teatrze próżno szukać choćby mglistych aluzji do tego, co dzieje się w przestrzeni publicznej. Zamiast tego Kleczewska sięga po niezwykle klasyczną estetykę, wystawiając spójną fabularnie historię amerykańskiej rodziny z klasy średniej, inspirowaną filmem Johna Cassavetesa Kobieta pod presją z 1975 roku. Pierwotna wersja nie ulega zresztą większym modyfikacjom. Pozostawiono postacie, podobne są kostiumy i układ mieszkania, nawet ruch sceniczny silnie nawiązuje do pierwowzoru, co szczególnie wyraźnie widać w zachowaniu Mabel, głównej bohaterki, granej przez gościnnie występującą na Śląsku Sandrę Korzeniak. Ewidentnie świadome i konsekwentne dążenie do zachowania wierności oryginałowi sprawia wrażenie, jakby twórczynie i twórcy spektaklu mieli zamiar nakręcić remake wiekowego już filmu. I to remake’u udowadniającego, że środki narracji filmowej mogą w równouprawniony sposób towarzyszyć środkom typowo teatralnym, nie będąc jedynie ich uzupełnieniem.

O ile bowiem powierzchnię sceny całkowicie zabudowano dokładnie zrekonstruowanym mieszkaniem Mabel i Nicka (w tej roli Piotr Bułka), o tyle ponad nią umieszczono ogromnych rozmiarów ekran, zajmujący górną połowę okna scenicznego. Przez cały spektakl wyświetlany jest na nim materiał zdjęciowy, stanowiący efekt montażu scen nakręconych na etapie przygotowywania inscenizacji (w zrekonstruowanym na scenie mieszkaniu i poza teatrem) oraz obrazu live, rejestrowanego przez precyzyjnie rozmieszczone kamery. Część kadrów to cytaty zaczerpnięte bezpośrednio z filmu (m.in. Sandra Korzeniak pijąca wino z wyciągniętymi na stole nogami), inne to autorskie pomysły Mai Kleczewskiej i jej współpracowniczek oraz współpracowników (tu uwagę zwracają przede wszystkim niezwykle ciekawe nagrania z centrum Katowic i kopalnianych terenów przemysłowych). Efekt „planu zdjęciowego” szczególnie dobrze służy Sandrze Korzeniak – każde, ogniskujące się na niej zbliżenie, potęguje jej bezapelacyjną dominację nad wszystkimi innymi elementami struktury przedstawienia i wzmaga doświadczanie jej niesamowitej obecności scenicznej – czegoś dużo bardziej wyrazistego niż wyuczone przez lata psychologizujące aktorstwo. Mimo tego wykorzystanie obrazu filmowego miejscami pozostawia wrażenie niedosytu. Bez wątpienia kamery śledzące bohaterów na każdym kroku intensyfikują emocje krążące w przestrzeni teatralnej, ale ich nieskrywana obecność w iluzorycznym teatrze aż prosi się o szerszy autokomentarz, którego namiastkę daje dopiero znaczący, ale subtelny finał. Ta prawdopodobnie zamierzona luka nie jest jednak szczególnie dotkliwa – w końcu nie brakuje przedstawień, w których użycie nowych mediów może być traktowane jako temat sam w sobie przecież dla teatru nie stanowi to już żadnej nowości.

Interesująca wydaje się być również kwestia politycznego wydźwięku Pod presją. Jak zostało już wspomniane, Kleczewska rezygnuje z próby tworzenia teatru dosłownego, co jednak nie oznacza, że najnowsza katowicka premiera nie stawia czytelnych (choć może odrobinę zawoalowanych) diagnoz społecznych, uderzających przede wszystkim w znormatywizowany model życia zachodniej (amerykańskiej, polskiej, etc.) middle class. Postać Mabel od samego początku budzi niepokój. Jej zachowanie może wydać się niektórym jedynie „wariackie”, dla innych będzie objawem choroby psychicznej. Krąży po domu, wykonując szereg niezrozumiałych ruchów, aby za chwilę odgrywać rolę wzorowej gospodyni (w sposób silnie przerysowany, zupełnie nieprzystający do wzorca i uwypuklający fakt, że wzorzec też nie jest niczym więcej jak tylko kulturową konstrukcją, będącą efektem kolejnych powtórzeń tych samych społecznie aprobowanych czynności). Nieuchronnie prowadzi to do pytania o przyczyny stanu, w jakim znajduje się bohaterka. Kluczem do ich zrozumienia jest kulminacyjna scena spektaklu, w której Mabel w stanie skrajnego szału wymienia pięć punktów będących jej „życiowymi przewodnikami”. Mówi o „byciu miłym i radosnym człowiekiem, dobrą matką i kochającą żoną”. Obserwujemy to w znacznym zbliżeniu na ekranie, co pozwala dostrzec, że z każdym kolejnym zdaniem jej twarz wykrzywia coraz wyraźniejszy grymas cierpienia, a ciałem wstrząsają nerwowe, spazmatyczne tiki. Obnaża to mechanizm działania narzucanych norm, które mogą wydawać się „wewnętrznymi potrzebami”, celami życiowymi (i za takie często uchodzą), będąc w istocie czymś całkowicie zewnętrznym, wywołującym u Mabel reakcję przypominająca fizyczny ból.

W tym ujęciu spektakl Kleczewskiej może być traktowany jako obraz destrukcyjnego wpływu społecznych wymagań i powinności oraz związanego z tym nieprzerwanego procesu ustanawiania granicy między tym, co normalne a odmienne. Z tej spirali nie da się uciec – nikt nie jest bezkarny, ale też nikt nie jest w stanie przeciwstawić się zbiorowej presji, prowadzącej do uwewnętrzniania wzorców i etykietowania tych, którzy od nich odstają. Unaoczniają to niczego nieświadomi przechodnie (na których miejscu moglibyśmy bez trudu się znaleźć), uchwyceni w nagraniach krążącej po ulicach Katowic Mabel-Sandry Korzeniak. Na ich twarzach dezorientacja miesza się z dezaprobatą. Spojrzenie uprzedmiotawia, stawia diagnozę i kategoryzuje. A przecież my sami również na nich patrzymy i dokonujemy kolejnej oceny.

Maciej Guzy, Teatralia Katowice

Internetowy Magazyn "Teatralia", numer 231/2018

Teatr Śląski w Katowicach

Pod presją

reżyseria: Maja Kleczewska
dramaturgia: Łukasz Chotkowski
scenariusz sceniczny: Łukasz Chotkowski, Maja Kleczewska
scenografia: Marcel Sławiński, Katarzyna Sobańska (MIKSS)
kostiumy: Konrad Parol
muzyka: Cezary Duchnowski
zdjęcia, światło: Kacper Fertacz
montaż filmu: Artur Rej, Przemysław Chruścielewski
realizacja światła na planie filmowym: Bartek Gburek
realizacja dźwięku na planie filmowym: Piotr Gburek, Michał Sendek
operatorzy kamer: Kamil Małecki, Andrzej Sepioł
wiolonczela: Daria Kasprzak
asystenci reżyserki: Anna Mazurek (AST WRD), Zbigniew Wróbel
asystent scenografa: Dominika Żłobińska, Marta Wieczorek, Maciej Czuchryta
inspicjent: Marcin Całka
suflerka: Kaśka Dudek
producent wykonawczy: Małgorzata Długowska-Błach
kierownik techniczny: Maciej Rokita
sesja zdjęciowa spektaklu: Magda Hueckel
projekt plakatu: Joanna Górska, Jerzy Skakun (HOMEWORK) 

Obsada: Sandra Korzeniak Piotr Bułka Anna Kadulska Ewa Leśniak Andrzej Dopierała Antoni Gryzik Wiesław Kupczak Arkadiusz Machel Marek Rachoń Artur Święs Andrzej Warcaba Zbigniew Wróbel Mateusz Znaniecki Marcin Całka Kaśka Dudek Mariusz Konieczny Sebastian Krysiak Piotr Stanusz Liwia Dziurosz Igor Karaszewski Franciszek Wardas Julia Tudzierz Filip Moczek Franciszek Moczek Aniela Tudzierz

Premiera: 23 marca 2018

fot. materiały Teatru Śląskiego

Maciej Guzy, rocznik 1995, student wiedzy o teatrze