Mistrz kreacji
Artur Tyszkiewicz wyjął z dramatu Mrożka postać Krawca. Posługując się znakomitym w swej roli Michałem Kaletą, przyodział go w wygląd i zachowanie Karla Lagerfelda. Dodał charakterystyczną oprawę muzyczną i ruch sceniczny, wymyślnie kiczowate stroje projektu Macieja Zienia. Stworzył w ten sposób świetnie skrojony i idealnie pasujący do współczesnych realiów spektakl.
Aby ośmieszyć bezmyślną pogoń za modą, najlepiej posłużyć się kostiumami. Ekscelencja, barbarzyńcy, kurtyzana. Wszyscy chcą, by ubierał ich Krawiec. W sweterku a'la Kononowicz, szacie mnicha, ba, nawet we własnej skórze - jest się nikim. Dopiero w jego ubraniach, w ubraniach Mistrza staje się kimś. I niech nikt nie waży się mówić, że w szytych przez niego strojach wygląda się śmiesznie! Jeśli twierdzi, że to ostatni krzyk mody - jest nie inaczej.
Patrząc na spektakl przez pryzmat politolożki, nie mogę nie dostrzec w nim czegoś więcej niż pogoni za modą. Krawiec to przecież mistrz manipulacji. Przemierzając dostojnym krokiem swój zakład, owija sobie wokół palca wszystkich - nawet tych, którzy dzierżą władzę, albo raczej tylko myślą, że ją mają. Potrafi zrobić z zera bohatera, ale potrafi też obedrzeć ekscelencję z ekscelencji. Wszyscy są tylko marionetkami, które on pociąga za sznurki. Klienci, czeladnicy - wszyscy tańczą, jak im zagra, pozostając w błogiej nieświadomości swojej zguby. Gdy pomału zaczynają odkrywać prawdę, jest już za późno. I nawet Karlos, który tak długo jest wierny sobie, w konfrontacji z Krawcem pozbywa się swych ideałów, by ratować skórę (w bardzo dosłownym tego słowa znaczeniu). Dobrze jest być kimś. Ale jeszcze lepiej jest kogoś tworzyć. I w tym tkwi kwintesencja władzy Krawca.
Upadek wartości, potęga kreacji, a zarazem jej iluzoryczność - to wszystko zmieszało się w zakończeniu, wprawiając widza w lekką konsternację... Ale nawet mimo rozmytego epilogu, całość robi ogromne wrażenie i na długo pozostaje w pamięci. Chociaż Mrożek napisał "Krawca" w 1977 r., na deskach Teatru Polskiego jest on niezwykle aktualny i pełen współczesnych odniesień. Zdecydowanie największym jego atutem jest jednak tytułowa postać. Ten sposób mówienia, te ruchy... Michał Kaleta świetnie wykreował pana i władcę z poczuciem wyższości.
W Teatrze Atelier w Sopocie poznałam Natalię, wrocławiankę. Z czym kojarzył się jej Poznań? Nie z pyrami z gzikiem, ani nawet z koziołkami na ratuszowej wieży. Z Teatrem Polskim, z "Krawcem" i Michałem Kaletą. Tak, Polska ma nam czego pozazdrościć. Szkoda tylko, że wystawiany jest tak rzadko...
Agnieszka Misiewicz
Teatralia Poznań
24 stycznia 2009
Teatr Polski w Poznaniu
Sławomir Mrożek
"Krawiec"
reżyseria: Artur Tyszkiewicz
scenografia: Jan Polívka
opracowanie muzyczne: Artur Tyszkiewicz
ruch sceniczny: Maćko Prusak
obsada: Michał Kaleta, Adam Łoniewski, Piotr Kaźmierczak, Łukasz Pawłowski, Sylwester Woroniecki, Andrzej Szubski, Łukasz Chrzuszcz
premiera: 5 listopada 2006 r.