zwykła czcionka większa czcionka drukuj

Próba sił

"Ludzie, łącząc się między sobą, narzucają sobie taki czy inny sposób bycia, mówienia, działania i każdy zniekształca innych, będąc zarazem przez nich zniekształcany. To wszystko dokonywa się poprzez Formę." ( W. Gombrowicz )

Czym jest Forma? Jak ważna jest ona w życiu człowieka i czy w ogóle ma jakieś znaczenie? Dlaczego jest tak istotna dla Gombrowicza? Jak ją rozumieć, przedstawioną w realiach, ukazanych w krzywym zwierciadle? "Trans-Atlantyk" nie jest przecież tekstem dosłownym, nie stanowi zapisu wycinka życia człowieka, choć zawiera elementy autobiograficzne. Jest on raczej esencją myśli autora, który w szokujący sposób rzuca Polakom w twarz prawdę - tacy jesteśmy: śmieszni, nieprawdziwi, słabi. Ukazuje to zmieniając kształty słów, ludzi i okoliczności. Brutalność przekazu, nagość i ironia są elementami, które mają otwierać oczy człowiekowi na rzeczywistość i na prawdę.
Czy wiemy, co to za prawda?

Scena Teatru Starego w Krakowie pokryta jest deskami, tło stanowią namalowane fale oceanu. Scenografia uboga, ale wymowna. Tu trzeba się skupić na treści, która ukazuje Formę. Po pierwszym monologu widać już, że to nie będzie łatwy w odbiorze spektakl - wie to nawet ten, kto nie czytał wcześniej "Trans-Atlantyku". W miarę rozwoju akcji nastrój jest coraz bardziej zabawny, lecz wciąż podszyty nieodgadnioną nutką - trudno stwierdzić, co kryje się na dnie przekazu. Kolejno następujące po sobie sceny, układają się w historię młodego polskiego pisarza Gombrowicza, który w przededniu wojny dopływa na statku do Argentyny i postanawia w niej pozostać. Wszystko, co się wokół niego później dzieje, jest nowe, zaskakujące. Młody człowiek buntuje się przeciw rzeczywistości, która nagle stała się jego udziałem. Koniec końców przegrywa walkę z realiami. Ludzie, których spotyka są dziwni, przerysowani i silniejsi od niego - są dla niego obcy, lecz stanie się on później jednym z nich, choć zachowa część swojej odrębności.

Trans-Atlantyk STARY TEATR Kraków

"Trans-Atlantyk"
Jan Peszek

Główny bohater, uwikłany w Formę, toczy wewnętrzna walkę ze sobą i z otaczającym go światem. Pomysł zastąpienia Ojczyzny "Synczyzną" początkowo jest dla niego bulwersujący, lecz godzi się z nim w obliczu sytuacji, w jakiej się znalazł. Jest to tylko przykład obrazujący próbę wprowadzenia nowych wartości i sposobu życia. Myśli, które rodzą się w głowie Gombrowicza i które ewoluują z biegiem czasu, stają się karykaturą społeczeństwa polskiego - ludzi uwikłanych w historię martyrologii swego narodu, ludzi, którzy nie mogą pozwolić sobie na żadną spontaniczność, żaden swobodniejszy ruch w obawie o los Polaków. Ukazany zostaje brak szczerości człowieka i jego próba wyzwolenia spod władzy narodu. Bohater miota się między ideałami a rzeczywistością, między wpojonymi prawdami a prawdą faktyczną. Gwałtowne reakcje na próby otwarcia mu oczu na rzeczywistość, są efektem zakorzenienia w skostniałych poglądach.

Wątki homoseksualne przewijające się nieustannie, są niewątpliwie elementem uatrakcyjniającym przedstawianą rzeczywistość, ale mają one przede wszystkim głębszy sens - stanowią zapowiedź zmian, prognozę nowości - stąd przerysowana postać Gonzala i owa szokująca perspektywa "Synczyzny". Nie bez znaczenia jest pojawiający się na końcu, zupełnie niespodziewanie śmiech - jest on zaskakujący i można go porównać do antycznego katharsis. Jego nagłe "rozpanoszenie się" stanowi doskonałe dopełnienie pseudo-absurdalnej opowieści.

Postaci pojawiające się na scenie są przedstawicielami różnych typów ludzi, którzy uwikłani w trudną sytuacje historyczną i kulturową stają w obliczu samych siebie. Motywy zbrodni, honorowe zobowiązania oraz zagubienie się w istniejącej sytuacji, zagubienie się w samym sobie stają się tłem dla gorączkowych rozmyślań o wartościach nadrzędnych i o sensie tkwienia w niezmiennych poglądach. "Trans-Atlantyk" to opowieść o zmaganiu się człowieka z samym sobą, o zmaganiu się Polaka z historią Narodu.

Spektakl to prawdziwie mistrzowsko ukazana próba sił okraszona rewelacyjną grą aktorską. Wielkie brawa dla Jana Peszka, który zaskakuje interpretacją każdego słowa i ruchu. Absurd tkwiący w tekście został "rzucony" na scenę - taniec z nim nie ustaje, aktorzy bawią się gombrowiczowską historią, nie tracąc powagi i jednocześnie, wciąż z kamiennymi twarzami, puszczają do widza oko. Naprawdę wielkie widowisko, które nasyca do głębi. Czegóż chcieć więcej?

Ewa Hanusz
Teatralia Kraków
16 stycznia 2009

Stary Teatr w Krakowie
Witold Gombrowicz
"Trans-Atlantyk"
adaptacja i reżyseria: Mikołaj Grabowski
scenografia: Magdalena Musiał
muzyka: Paweł Szymański
choreografia: Jacek Owczarek
reżyseria świateł: Grzegorz Marczak
asystenci reżysera: Błażej Peszek, Mateusz Pakuła (WRD PWST)
asystent scenografa: Katarzyna Śląska (ASP w Krakowie)
obsada:
Gombrowicz: Marcin Kalisz
Gonzalo: Jan Peszek
Ojciec: Jerzy Grałek
Ignac: Andrzej Rozmus
Baron: Mieczysław Grąbka
Pyckal: Leszek Piskorz
Ciumkała: Aleksander Fabisiak
Cieciszowski: Roman Ulina
Rachmistrz Popacki: Jacek Romanowski
Panna Zofia: Małgorzata Gałkowska
Księgowy Józef: Błażej Peszek
Minister Kosiubidzki: Tadeusz Huk
Radca Podsrocki: Juliusz Chrząstowski
Maestro: Ewa Kolasińska
Doktor Garcyja: Zbigniew Ruciński
Pułkownik Fichcik: Krzysztof Stawowy
Dama w czerwieni / Pani Dowalewiczowa: Beata Malczewska
Dama z kołnierzem / Panna Tolcia: Lidia Duda
Malarz Ficinati / Mecenas Worola: Andrzej Hudziak
Horacjo: Krzysztof Wieszczek
Bajbak: Łukasz Byczek
premiera: 26 kwietnia 2008 r.
premiera prasowa: 25 maja 2008 r.

© "teatralia" internetowy magazyn teatralny 2008 | kontakt: redakcja@teatralia.com.pl | projekt i administracja strony: admin@teatralia.com.pl | projekt logo: jepe oyen