zwykła czcionka większa czcionka drukuj

"Okropny sex appeal" u Gombrowicza

Akcja dramatu Gombrowicza "Iwona, księżniczka Burgunda" zatacza koło. Proces wyrasta z jednego punktu, by na końcu do niego powrócić. To, co dzieje się przez trzysta sześćdziesiąt stopni fabuły, co można śmiało nazwać meritum sprawy, jest urywkiem z życia enigmatycznych ludzi. Głównym bohaterem tego życia nie są oni sami, a równie nieznajoma Iwona.

Przybyła znikąd. Raczej nie mówi, a gdy w końcu coś wyduka, wydaje się to być nieskładne dla postaci dramatu. Jest brzydka jak nieszczęście. Swoim wyglądem przypomina bezkształt w ubraniach. Charakteryzuje ją niezgrabność i wydaje się być chodzącą plazmą. Gdyby spisać jej domniemany życiorys, stwierdzić można, że jest człowiekiem - widmo, posiadającym tylko czarne ubrania, czerwony kapelusz i imię. W dramacie Gombrowicza jej postać można nazwać "znaczącym nikim". Dlaczego znaczącym?

Abstrahując już od tego, jak wysoce wartościuje jej osobę sam tytuł, jej znaczenie sięga głębszego poziomu. Otóż Gombrowicz w swojej twórczości zainteresowany był zjawiskiem Formy, przyprawianiem "gęby". W ślad za tym rozumowaniem, postacie dramatu (Królowa, Król, Filip, dwór) wpływają na siebie we wzajemnych rozmowach, kształtują postępowanie w odniesieniu do drugiej osoby, postrzegają zachowanie innych i zmieniają swoje w zależności od ich rozmówców, dbają o opinię dworu i ludności, aby pod żadnym pozorem nie doprowadzić do skandalu - będzie to jedyny imperatyw zezwalający Filipowi na narzeczeństwo z Iwoną. Iwona natomiast wyzwala się z Formy. Jest wolna od wszelkich konwenansów, sztuczności, interakcji. Jej rola polega na silnym wyodrębnianiu się wśród innych postaci, na izolacji zakrawającej na autyzm. Jest zagłębiona w swojej indywidualności, w sferze niedostępnej innym. Dziewczyna staje się osią zachowań pozostałych postaci dramatu. Tym samym Gombrowicz nobilituje Iwonę. Być może jej wyczuwalne pojęcie odmienności, wywołuje negatywne uczucia u potencjalnych rozmówców, których nie dopuszcza do kontaktu. Sprawia, że otaczający ją ludzie zazdroszczą jej. Jan Błoński bardzo trafnie scharakteryzował tę część Iwony: "...w tej Iwonie jakiś okropny sex appeal! I ona sama odczuwa gwałtowane pożądanie! Ba... może ona sama jest płcią, jest pożądaniem! Tym wszystkim, co w ludzkim libido niekształtne, chaotyczne, potworne... senne i dzikie zarazem... Tym, co nie pozwala się uspołecznić, ukształtować, ująć w formę czy porządek." ("Forma, śmiech i rzeczy ostateczne. Studia o Gombrowiczu", Kraków 1994). Dziewczyna stanowi poza tym zwierciadło dla innych osób dramatu, zwłaszcza dla Królowej Małgorzaty. Królowa widzi w niej uosobienie swojego ego z utworów poetyckim, które pisuje w ukryciu. W Iwonie Królowa może upatruje swoje "gorsze ja", dlatego chce zabić dziewczynę?

Małgorzata Hajewska-Krzysztofik

Małgorzata Hajewska-Krzysztofik

W duchu gombrowiczowskiej myśli Małgorzata Hajewska-Krzysztofik wyreżyserowała swój spektakl, którego odtwórcami są studenci krakowskiej PWST. To spektakl dyplomowy czwartego roku wydziału aktorskiego przy udziale niektórych osób z roku trzeciego. Oglądając spektakl, warto zwrócić szczególną uwagę na postać Iwony. Aktorka, mimo że miała kwestię, w której raczej nie pochwali się dykcją, bo i prawie nic nie mówi, to zaprezentować mogła warsztat niewerbalny. Stanęła na wysokości zadania, którego poprzeczka była postawiona wysoko. Bo jak niby wcielić się w postać bezkształtną? Jak zagrać "nikogo"? Jak zaakcentować swoje nieistnienie? Jak wyzwolić się z łańcuchów kulturowych i przyzwyczajeń ruchowych? Uważam, że była to najlepsza rola. Mimo że małomówna, to bardzo wymowna.

Postać Filipa także odznaczała się wysokim poziomem, chociaż z początku było trudno zakwalifikować ją na jakikolwiek poziom. Zrzućmy to na karb tremy. Na samym początku postać Filipa przypominała cierpiącego Wertera w połączeniu z rozpieszczonym jedynakiem. Potem było lepiej.

Następną postacią kobiecą, która odznaczała się spośród wszystkich była bez wątpienia Królowa. Być może jest to zasługa pięknego, głębokiego głosu aktorki. Mimo młodego wieku, przypominała właśnie postać, którą grała. Była kobieca, wyważona (prócz końca, ale przecież o to chodziło), wyrozumiała i rozsądna.

Natomiast to, co mnie nie zachwyciło, to akcent i wada wymowy jednej z aktorek, odtwórczyni roli damy dworu. Nie sądzę, że to zamierzony zabieg. Jeśli jednak zamiarem reżyserki było uwydatnienie pewnego rodzaju ułomności damy dworu, jako członkini zespołu królewskiego, był to chwyt znaczący i potrzebny. Bo przecież to nie Iwona jest upośledzona społecznie, tylko każda postać poza nią. To wszyscy inni żyją w przesadnie ścisłej strukturze społecznej, z której nie mają siły się wyzwolić, bo bez niej nie istnieją.

Aleksandra Pyrkosz
Teatralia Kraków
3 stycznia 2009

Państwowa Wyższa Szkoła Teatralna im. L. Solskiego w Krakowie
Witold Gombrowicz
"Iwona, księżniczka Burgunda"
reżyseria: Małgorzata Hajewska-Krzysztofik
spektakl dyplomowy studentów IV r.Wydziału Aktorskiego
występują: Katarzyna Janekowicz, Dominika Kimaty, Gabriela Oberbek, Bartosz Bulanda, Michał Czyż, Wojciech Kowalski, Krzysztof Kwiatkowski, Filip Perkowski, Tomasz Schuchardt, Aleksandra Meniolle de Cizancourt (III r. WA), Paulina Poślednik (III r. WA)
premiera: grudzień 2008 r.

© "teatralia" internetowy magazyn teatralny 2008 | kontakt: redakcja@teatralia.com.pl | projekt i administracja strony: admin@teatralia.com.pl | projekt logo: jepe oyen