zwykła czcionka większa czcionka drukuj

Doprawdy będziecie znudzeni

"Doprawdy będziecie zgorszeni... będzie znudzeni, będziecie rozbawieni tym opowiadaniem" - prorokuje słowami Różewicza Bohater. Jakże, niestety, słusznie. Konwencja salonu początku wieku: ażurowe serwety na stole i łożu, pluszowe dźwięki "Ostatniej niedzieli" Fogga są, wbrew nadziejom na "puszczanie oka" do widza, złym omenem. Będzie nieco sennie.

Najtrudniej osiągnąć tytułowe ubawienie. Czy tekst Różewicza jest tylko i wyłącznie zapisem traumy pokolenia powojennego? Jeśli tak - czy nie należałoby uznać, iż stracił na swej aktualności, że jest dla współczesnych widzów tematem opracowanym na wszelkie możliwe sposoby już w szkole? Chciałoby się krzyknąć: uwolnić teatr od martyrologii! Nie odbierałabym tu jednak należnych laurów dramaturgowi. To w realizacji Piaseckiego zgubił się gdzieś czarny humor Różewicza. Absurd nie jest absurdalny, raczej jakiś nieudolny. Trochę, jakby dowcip opowiadał ktoś pozbawiony do tego talentu.

Kartoteka TEATR ZALEŻNY POLITECHNIKI KRAKOWSKIEJ

"Kartoteka"

Bohatera "Kartoteki" oglądamy jako zmęczonego życiem i brakiem sensu człowieka. Sfrustrowanego, wbrew założeniom autora sztuki - czterdziestolatka. Czas spędza na wygłaszaniu smutnych refleksji z nabożnym patosem. Ale to jeszcze nie wada. Ot, można uznać - koncepcja reżyserska. Na ponuro. Dlaczego jednak ta depresyjna, zupełnie poważna postać jest skonfrontowana z osobami rodem z kabaretu, typu karykaturalnej i przerażająco nienaturalnej Tłustej Kobiety? Zakładam, że gości Bohatera reżyser potraktował jako jego omamy senne, stąd przypominają odbicia przyglądających się w Salonie Luster.

Z pewnością senna jest publiczność, szczęśliwie ożywiana regularnymi wejściami Jacka Milczanowskiego (Wujek, Pan z Przedziałkiem, Nauczyciel), którego niezwykła charyzma i płynność przechodzenia z jednej postaci w drugą ratują opieszałość przedstawienia. Aktor potrafi być zabawnym psiakiem jako Bobik, krzepkim i pociesznym Wujkiem oraz nieco zagubionym, oderwanym od rzeczywistości Nauczycielem. Pozostali aktorzy grają poprawnie, nawet bardzo. Niestety, nie zapadają w pamięć.

Pomysł na Chór Starców: smutni panowie w prochowcach, na szczęście szczelnie zapiętych, z rękoma w kieszeniach. Na twarzach - maski rodem z przebieranek w Halloween. Wchodzą i wychodzą przez szafę. Trudno uzasadnić.

Kartoteka TEATR ZALEŻNY POLITECHNIKI KRAKOWSKIEJ

"Kartoteka"

Spektakl się toczy. Nie odnotowujemy błędów czy wypaczeń. Ale właśnie toczy się, drepcze ku finałowi, a widz już niczego się nie spodziewa. W tym kontekście zupełnie nowego znaczenia nabierają słowa wypowiadane (ironicznie!) w "Kartotece": "W teatrze trzeba grać / Tu musi się coś dziać!".

A co ze zgorszeniem? Wywołuje je tylko ekwilibrystyka, do jakiej zmuszane są aktorki uzbrojone w buty na obcasach. Zakotwiczają się w grubym żwirze podwórka, po czym suną niczym lodołamacze przez zmarzlinę. Oczekiwanie na skręcenie nogi przez którąś z pań to jedno z najsilniejszych napięć, jakie przedstawienie wywołuje w odbiorcy. Rodzi się tylko pytanie, czy widz udaje się do teatru po doznania artystyczne, czy przeżycia sportowe godne zaciekłego kibica.

Wbrew powyższym uwagom spektakl można pochwalić. Za wierność dziełu. To idealna, niemal szkolna adaptacja lektury. Cechy dramatu, które naruszają pancerz schematu zostały zaniedbane. To raczej recytacja rodem ze szkolnego apelu niż twórcze odczytanie. Obejrzenie gwarantuje znajomość tekstu. Gorzej będzie z jego zrozumieniem.

Katarzyna Borys
Teatralia Kraków
31 sierpnia 2009

Teatr Zależny Politechniki Krakowskiej
"Kartoteka"
Tadeusz Różewicz
reżyseria: Tomasz Piasecki
scenografia: Jacek Smolicki
obsada:
Beata Wojciechowska
Dominika Markuszewska / Marta Gortych
Jacek Milczanowski
Tomasz Piasecki
Bogdan Słomiński
premiera: 2 listopad 2007 r.
II Festiwal Teatrów Nieinstytucjonalnych w Krakowie, LATO TETRALNE STeN, 15-22 sierpień 2009 r.

© "teatralia" internetowy magazyn teatralny 2008 | kontakt: redakcja@teatralia.com.pl | projekt i administracja strony: admin@teatralia.com.pl | projekt logo: jepe oyen