Taneczne poszukiwania
Festiwal Teatrów Tańca towarzyszący XVI Międzynarodowym Warsztatom Tańca Współczesnego zorganizował Polski Teatr Tańca już po raz szósty. Poświęcono go pamięci zmarłej 30 czerwca 2009 roku Piny Bausch. Dwadzieścia dwa spektakle osiem zespołów zatańczyło na trzech scenach w przeciągu tygodnia. Poznań został opanowany przez taniec.
Repertuaru nie porządkowała żadna idea, organizatorzy postawili na różnorodność i otwarcie przyznali, że o doborze festiwalowych gości decydowały głównie względy ekonomiczne. Gospodarze, Polski Teatr Tańca, zaprezentowali pięć ubiegłosezonowych premier. M.in. "Jesień - Nuembir" Jacka Przybyłowicza, spektakl łączący taniec współczesny z tętniącą rytmem muzyką etniczną. Inspiracją dla choreografa były obrzędy berberyjskich plemion. Jesień Przybyłowicza pulsuje energią. Jest jak walka o ostatnie promienie gorącego słońca. Na scenie jaskrawe światło obnaża niedoskonałości ciał tancerzy. Momenty zatrzymania nie zmniejszają ani trochę dynamiki, ekspresji gestu. Jakby przyroda, człowiek, świat, tańczący w odwiecznym kręgu, zaskoczeni byli koniecznością ułożenia życia do snu. Tło sceny i kostiumy tancerzy zdobią te same wzory, trochę w stylu retro: kwiaty, liście, gałęzie. Ciała tworzą żywy łańcuch, są jak jeden organizm. Sceniczne układy kipią od skondensowanej siły, wyrazisty rytm zmusza, by śledzić to, co przepływa nam przed oczami. Przybyłowicz, podobnie jak w jednym z wcześniejszych spektakli, "Barocco", sprawił, że ruch faluje. Zapoczątkowany przez jedną osobę w zupełnie innej formie przenosi się na kolejną. Fala płynie wzdłuż, w poprzek sceny. Szerokie, tnące przestrzeń gesty, rozrzutny ruch porządkują wijące się linie, fascynujący taneczny ornament. Na koniec postaci zamierają, jedna z nich przesuwa się wolno po scenie, światło się ściemnia, ziemia stygnie. Nie można w nieskończoność zatrzymywać ciepła, ruchu, życia. Udało się wybrnąć z tematu, w którym wydawało się, że nic już nie ma do odkrycia.
Zderzenie kultur mogłoby być jednym z motywów przewodnich festiwalu. Aura, teatr tańca z Litwy, w spektaklu "Tribe" próbuje na scenie połączyć rytuał i awangardę. Choreografka, Renana Raz, jest zafascynowana społeczeństwem Druzu żyjącym na styku kultur. Widowisko wytańczone przez pięć kobiet jest przesycone ludowością, pierwotnością, radością ruchu. Jego zalety nie przesłaniają jednak niedoskonałości wykonania. Razi też powtarzający się kilkakrotnie schemat: po dynamicznym tańcu grupowym, bliski kontakt z podłogą, czas na intymność, nawiązanie czułych bądź wrogich relacji z partnerką. Mimo wszystko tancerki zarażają widownię żywiołowością, ich energia skupia uwagę. Jest kilka momentów, w których do głosu dochodzą subtelniejsze emocje: gdy dwie tancerki leżą tak, by tańczyły ich zaplatające się nogi i stopy, gdy podbródek jednej przesuwa się po szyi drugiej. Scena, w której towarzyszki zaplatają włosy jednej z kobiet, budzi dalekie echo skojarzeń ze spektaklami Piny Bausch. Kobieta prowadzona za włosy jest jak marionetka, jak pies na smyczy, jak uczestniczka tajemniczego rytuału. Drugi spektakl wieczoru, "Interiors", może lepiej zatańczony, paradoksalnie traci całą siłę wyrazu z części pierwszej. Balansowanie, upadanie, walka z ciałem są wyczyszczone z emocji.
Z problemem wielokulturowości zmierzyła się również Companhia de dança de Almada z Portugalii. Zespół w spektaklu "Entre a Necessidade e o Medo" ("Między koniecznością a lękiem") wytańczył historię wielkiej migracji, zjawiska, które dotknęło Portugalię na przełomie lat 70. i 80. Z ich tańca biła moc, temperament nieporównywalny z polskim czy litewskim. Niezwykle charyzmatyczne okazały się tancerki: silne, pełne dramatyzmu. W lirycznych duetach damsko-męskich, to one nadają im wyraz, tańczą radość i ból. Proste stroje: długie suknie kobiet, kamizelki mężczyzn i taniec przede wszystkim wystarczyły, by wyczarować egzotyczny dla nas klimat. Spektakl wykorzystuje zaledwie kilka rekwizytów: maski, walizki, miotły, by oddać wyobcowanie, rozdarcie imigranta, przedstawić jego drogę od podjęcia decyzji do spotkania z nieznanym. Walizka w jednej ze scen ciągnięta jest na sznurze, człowiek staje przed koniecznością wyboru, przed którym nie może uciec, jeśli opuści swój dom, już zawsze będzie go za sobą ciągnął: jako bogactwo i brzemię. Kobieta w białej masce nie schowa się w tłumie czerwonych masek. Światło kreśli na scenie drogi, drzwi, punkty wyjścia i dojścia. Zabiegi prościutkie i wyraziste, jednak spektakl wytańczony został porywająco, każdy gest był pełny, nasycony.
Przeciwwagą dla przedstawień poruszających tematykę całych społeczności były spektakle skupiające się na intymnych relacjach. Otwierały drogi do bardziej osobistych skojarzeń, nie dawały się już jednoznacznie i szybko rozebrać ze znaczeń. Izraelski choreograf Nadar Rosano zatańczył dwa duety na kameralnej scenie Teatru Animacji. Chociaż opierały się one na zbliżonym alfabecie gestów i ruchów, to Rosano zbudował ze swoimi partnerkami dwa zupełnie różne związki. W "Portion of rice" ona trochę przypomina dziecko, ma koszulkę w paski i głośno się śmieje. Jednocześnie jest bardziej rozerotyzowana, bezceremonialnie dotyka swojego partnera. Dynamiczny taniec rzadko jest wspólnym tańcem, para dzieli się bez walki uwagą widza, raz on jest z przodu sceny, raz ona. Ona pokazuje nagi brzuch publiczności, on ją zasłania. Brzuch symbolizuje bezbronność, intymność. Tancerze się rozmijają, nie potrafią być razem. On znika w kącie sceny, ona leży na środku, sama, kołysząc się na piętach wsuwa dłoń między nogi. Drugi duet, "All windows are open", doprawiony jest delikatnie humorem, towarzyszy mu muzyka na żywo. Muzyk stojący na scenie wzbudza zainteresowanie kobiety, jej partner jest zazdrosny. Ten związek tańczy od harmonii do walki. Starcia na gesty przeplatają sceny beztroskiej zabawy. Obok zsynchronizowanych duetów, w których ruch jest "zaokrąglony", łagodny, pojawiają się znaki niezrozumienia i gniewu. Tancerze zderzają mocno nadgarstki wyprostowanych rąk, uderzają dłonią o dłoń, jakby chcieli coś wyperswadować partnerowi. Oba duety są równocześnie melancholijne i ciepłe, może nie zachwycające, ale uniwersalność tematu pozwala na odnalezienie w geście, ruchu śladu własnych emocji. Mają w sobie dużą dawkę smutku, lecz spotkanie każdej z par jest nawiązaniem relacji, w której mieści się cała gama uczuć, dobrych i złych.
O emocjach opowiedział też duet z Compagnie la Baraka, prywatnie małżeństwo: Nawal Lagraa i Abou Lagraa. Spektakl "D'eux sens" był chyba najbardziej oczekiwanym wydarzeniem festiwalu, organizatorzy już kilka lat prowadzili rozmowy z zespołem. Tancerze pojawiają się na scenie w białych prostych kostiumach, koszulach i spodniach. Jest jeszcze niski przezroczysty pojemnik wypełniony wodą i dwie maty: biała i czerwona. Opowieść o miłości i śmierci, którą snują, łączy ich ciała niewidzialną nicią. Ruch wydaje się nie napotykać na granice fizyczne, miękko przelewa się po tancerzach i między nimi. Fascynujące, jak taniec zbliża się i oddala od podłogi bez żadnych oporów, zatrzymań. Drgające ciała łączy niewidzialne przyciąganie. W jednej ze scen ona i on przesuwają się do siebie, ich ciała wibrują w dźwiękach pieśni Massouda Raonaqa, giętkie ręce wyrastają z ciała, by dłonie kochanków mogły się połączyć. Piękne, mimo uteatralnionego "przeżywania" na twarzach. Ona i on zbliżają się i oddalają, rozstają. Zanurzają się w akwarium i rozpryskują setki kropel. Z góry woda kapie na jej nagi brzuch, jak zapładniający deszcz. W drugiej części spektaklu tańcowi towarzyszą ostre, elektroniczne dźwięki, para porusza się jak w transie, nie można oderwać od nich wzroku. Abou Lagraa, choreograf mówiąc o "D'eux sens" wspomina o wspólnym oddechu jednoczącym tę dwójkę. Dzięki technicznej doskonałości stworzona na scenie więź ma w sobie odrobinę magii.
Spektakle festiwalu poszły dwiema drogami: obserwacji intymnych relacji i kulturowych poszukiwań. Różne pochodzenie, różne temperamenty zespołów uzupełniły barwną mozaikę tańca wyłaniającą się z trwających równocześnie warsztatów tańca współczesnego. Ruch w wielu odmianach, stylach oszałamiał różnorodnością. A jednocześnie był zawsze tym samym, energią i emocjami ożywiającymi ciała.
Magdalena Kostuś
Teatralia Poznań
28 sierpnia 2009
Polski Teatr Tańca w Poznaniu
"Jesień - Nuembir"
choreografia: Jacek Przybyłowicz
kostiumy: Adriana Cygankiewicz
muzyka: collage
tańczą: Andrzej Adamczak, Karina Adamczak-Kasprzak, Agata Ambrozińska-Rachuta, Agnieszka Błacha, Szymon Halik, Anna Marek, Bartłomiej Raźnikiewicz, Daniel Stryjecki, Paulina Wycichowska
premiera: 20 listopada 2008 r. w Poznaniu
Aura Dance Theatre (Litwa)
"Tribe"
choreografia: Renana Raz
kostiumy: Ruta Biliunaite
muzyka: Alec Empire, Arto Lindsay, Anton Bruhin, Hajime Tachibana, Mono Betsuni Nanmo, Third Eye Foundation
tańczą: Asta Brilingiene, Ruta Kavaliauskiene, Ruta Lelyte, Lina Puodżiukaite, Giedre Vingyte
premiera: 30 listopada 2007 r.
Aura Dance Theatre (Litwa)
"Interiors"
choreografia: Karel Vanek
kostiumy: Karel Vanek
muzyka: Alva Noto
tańczą: Ruta Lelyte, Audrone Leskeviciute, Lina Puodżiukaite, Ieva Sabaliauskaite, Mantas Stabacinkas
Companhia de dança de Almada (Portugalia)
"Entre a necesside e o medeo"
choreografia: Nuno Gomes
muzyka: Maria del Mar Bonnet, Anthony and the Johnson's, Sara Tavares, Hotel Costes
światło: Pedro Machado
dźwięk: José Pacheco
zdjęcia: José Figueira
tańczą: Alexandrina Nogueira, Débora Queiroz, Nuno Gomes, Hugo Marmaleda, Maria Joao Mirco, Perrine Gabrielsen, Ricardo Ambrózio
Nadar Rosano (Izrael)
"Portion of rice"
choreografia: Nadar Rosano
kostiumy: 6-6
muzyka: Calla, Mogwai, Kronos Quartet
tańczą: Nadar Rosano, Nerav Dagan
Nadar Rosano (Izrael)
"All the windows are open"
choreografia: Nadar Rosano
kostiumy: Nadar Rosano
muzyka: Asaf Avidan, Aner Paker
tańczą: Nadar Rosano, Dafna Miro
Compagnie La Baraka (Francja)
"D'eux sens"
choreografia: Abou Lagraa
kostiumy: Michelle Amet
muzyka: Eric Aldea, Ivan Chiossone, Robert Ashley, Madjid Kiani
tańczą: Nawal Lagraa, Abou Lagraa
VI Międzynarodowy Festiwal Teatrów Tańca organizowany przez Polski Teatr Tańca w Poznaniu, 15-22 sierpnia 2009 r.