zwykła czcionka większa czcionka drukuj

"Hamlet" jako źródło cierpień

Czytanie Szekspira poprzez psychoanalizę nie wydaje się nowością. Jednak rumuńska adaptacja nie jest kozetką duńskiego królewicza. W końcu robak melancholii dopada w tym przedstawieniu każdego.

Hamlet TEATR NARADOWY IM. RADU STANCA Sibiu RUMUNIA

"Hamlet"
fot. W. Czerniawski

Z ulotki otrzymanej przed spektaklem dowiedziałem się, że rumuński reżyser Radu-Alexandru Nica przystępując do pracy nad "Hamletem", inspirował się między innymi teorią Freuda. Wszak postać duńskiego królewicza doskonale pasuje do problematyki podejmowanej chociażby w eseju zatytułowanym "Żałoba i melancholia". O ile zwykli ludzie po okresie żałoby potrafią przenieść swoje uczucia na inne obiekty, to w przypadku melancholika jest to niemożliwe. Melancholik nie jest frustratem, jego stosunek do upragnionego przedmiotu nie wynika z bezsilności, lecz z rozczarowania. Jego smutek jest o wiele bardziej złożony niż żal opłakującego stratę żałobnika. Jego smutek polega na przygnębiającej wizji siebie jako człowieka spełnionego w innymi obiekcie niż obiekt utracony. Dlatego rozczarowany miłością Ofelii i perspektywą małżeństwa, a co za tym idzie wejścia w dorosłość Hamlet jawi się jako "buntownik bez powodu", przypominając mi księcia Filipa z "Iwony, księżniczki Burgundii".

Hamlet TEATR NARADOWY IM. RADU STANCA Sibiu RUMUNIA

"Hamlet"
fot. W. Czerniawski

Dlaczego akurat Gombrowiczowskiego Filipa? Wszak dla człowieka hamletowskie pytanie: "Być albo nie być?", które później sparafrazował Albert Camus, twierdząc, iż jedynym, prawdziwie filozoficznym problem jest kwestia samobójstwa, oznacza "Być albo nie być w kulturze?". Kultura natomiast, nawet ta postmodernistyczna, nakłada na człowieka różnego rodzaju obowiązki (w tym naczelny nakaz: rozkoszuj się), jawiąc się jako źródło cierpień. Jednak przedstawienie rumuńskiego teatru nie koncentruje się jedynie na młodzieńcu, który bez entuzjazmu uczestniczy w dworskich zabawach pulsujących wokół basowych rytmów muzyki tanecznej - w tej roli ubrany w czapeczkę-pilotkę Ciproan Scuerta. "Umarł król! Niech żyje król!!!" - Zdają się powtarzać wszystkie postaci, którym strata po porównywanym do Jowisza władcy, wydaje się być szybko i sprawnie przepracowana. Poczciwy Poloniusz (Adrian Matioc) wysyła Laertesa (Adrian Neacşu) do Francji. Gertruda (Mariana Presecan) oraz Klaudiusz (Cătălin Pătru) cieszą się miodowym miesiącem. O piołun do tej beczki szczęścia postara się wkrótce ekstrawagancki królewicz, który każe nastoletniej trzpiotce, jaką jest tu Ofelia (Ofelia Popii), iść do klasztoru. Nie "Romeo i Julia", ale "Pułapka na myszy' również napisana przez niejakiego Williama Szekspira, aczkolwiek wystawiona w iście nowoczesny sposób, uruchamia nieszczęśliwy zbieg okoliczności, którego początkiem jest zastrzelenie z pistoletu Poloniusza. Wyrzuty sumienia dopadają nawet nietracącego rezonu Klaudiusza. Natomiast Ofelia pod wpływem rozpaczy nuci przed samobójstwem przydługo: "I love him. I love him. She loves him". Jej śmierć oznacza powrót nieposłusznego królewicza, obwieszczającego ten fakt z nagranej nad morzem płyty CD, który odbywa się poprzez zdecydowane zejście ze sceny na pojedynek z użyciem tradycyjnej białej broni.

Finałowa scena pojedynku, w której Gertruda świadomie wypija zatruty kielich z winem, a pozostali przy życiu mężczyźni padają trupem okazuje się prawdziwie smutnym zakończeniem tego przedstawienia, które oglądałem z mieszanymi uczuciami. Mimo kilku ciekawych fragmentów, których najjaśniejszym momentem okazało się "awangardowe" wystawienie poruszającego królewskie sumienie przedstawienia oraz przykuwających oko animacji wyświetlanych na - wznoszącym się pod kątem 45 stopni nad sceną, trójkątnym - ekranie okazało się niekiedy przydługie. Kończący przedstawienie obraz wideo ukazuje spadający do grobu piach. Tak jakby twórcom spektaklu zależało na tym, żeby wychodzący z teatru widz wiedział, że jedyną odpowiedzią na egzystencjalne rozterki zrodzone z rozczarowania empirycznymi przedmiotami, jest łopata cmentarnej ziemi.

Michał Wróblewski
Teatralia Trójmiasto
20 sierpnia 2009

Teatr Narodowy im. Radu Stanca w Sibiu (Rumunia)
William Shakespeare
"Hamlet"
według przekładu Stanisława Barańczaka
adaptacja: Radoslaw Biniarz
reżyseria światła: Dragoş Buhagiar i Radu-Alexandru Nica
scenografia: Dragoş Buhagiar
choreografia: Florin Fieroiu
wideo: Daniel Gontz
muzyka oryginalna: Vlaicu Golcea
mistrz fechtunku: Peter Habala
obsada: Ciproan Scuerta, Ofelia Popii, Cătălin Pătru, Mariana Presecan, Adrian Matioc, Adrian Neacşu, Codruţa Vasiu, Vlad Robaş, Pali Vecsei
XIII Festiwal Szekspirowski, Gdańsk 1-10 sierpnia 2009 r.

© "teatralia" internetowy magazyn teatralny 2008 | kontakt: redakcja@teatralia.com.pl | projekt i administracja strony: admin@teatralia.com.pl | projekt logo: jepe oyen