Jaśniej, zwięźlej, spójniej
Kolejna inscenizacja "Kupca weneckiego" na gdańskim festiwalu odbyła się w języku niemieckim. Odegrane w sterylnej scenerii przedstawienie bremeńskiej grupy jest bardziej treściwe od brytyjskiego poprzednika. Natomiast współczesne odczytanie tekstu umiejętnie łączy wątki komediowe i dramatyczne.
Trochę obawiałem się pobożnych chrześcijan rozprawiających o Żydach w języku niemieckim. Wiadomo przecież, że "język poetów i filozofów" budzi również najbardziej ponure skojarzenia, a "Kupiec wenecki" obfituje w wątki antysemickie. W pewnym momencie Antonio (Tim Lee) wykrzykuje do Shylocka (Peter Lüchinger): "Jude! Jude!". Jednak żydowski lichwiarz, przeniesiony w współczesne realia jest przede wszystkim chłodnym, wyrachowanym bankierem, który w swoim opanowaniu przypomina bardziej "maszynkę do zarabiania pieniędzy", a nie żywego, przywiązanego do tradycji człowieka. Gładko ogolony, niezdradzający emocji, aczkolwiek obdarzony przenikliwym spojrzeniem finansista, wydaje się sprawiać wrażenie mistrza negocjacji i zakulisowych spotkań biznesowych. Negocjując kontrakt z Antoniem, ogranicza się on do powtórzenia nie bez satysfakcji kilka razy słowa "gut", które brzmią w wyżej opisanych okolicznościach wyjątkowo dobitnie. Natomiast Antonio ukazany jako zestresowany biznesmen, w towarzystwie nasłuchującej wieści ze świata asystentki kwituje podpisaną umowę łykiem wody mineralnej. Jego majątek jest w dosłownym znaczeniu tego słowa "płynny", a na dodatek nie do końca układa mu się w życiu osobistym. Albowiem z lekkoduchem Bassanio (Markus Seuą) zdaje się go łączyć coś więcej niż męska przyjaźń, a ten zaś postanawia się ubiegać o rękę pięknej i bogatej Porcji (Beate Weidenhammer).
Piękną dziedziczkę ogromnej fortuny poznajemy na wyludnionym miejscu, w tle natomiast dostrzegamy iście arktyczny krajobraz. Ubrana w futro Porcja podejmuje tu swoich przedziwnych, przybywających z czterech stron świata adoratorów. Najwięcej entuzjazmu wśród publiczności wywołało pojawienie się amanta posługującego się łamaną angielszczyzną, który w swoim zachowaniu przypominał nieco szalonego miłośnika broni palnej z "Akademii Policyjnej" podczas ćwiczeń na strzelnicy. Nic więc dziwnego, że wyświetlana na służącym za ekran parawanie przedstawiła tego nieokrzesanego jankesa na podobieństwo małpy, z którą nie tylko wybredna Porcja nie chciałaby mieć za wiele wspólnego. (Przedstawienie notabene obfituje w pełne symbolicznych znaczeń animacje, które umożliwiają zespołowi sprawne przebieranie się.). Ulubioną rozrywką tej pięknej dziedziczki jest strzelanie z dubeltówki.
Zresztą odniesień do rozrywek high society odnajdziemy tu więcej. Jasna, ascetyczna sceneria przywołuje prymitywną doskonałość banków, biur i luksusowych hoteli. Psychologowie analityczni w wyżej wymienionych zjawiskach dopatrują się symptomów kompleksu perfekcjonistycznego, na który zdają się cierpieć wszystkie ważniejsze postaci dramatu - zarówno niestroniący od ryzyka Antonio, jak i posądzony o mentalność "psa ogrodnika" Shylock, których przygoda kończy się w telewizyjnym studio.
Niedawno oglądany "Kupiec wenecki" w wykonaniu brytyjskiej grupy Propeller wyróżniał się więzienną scenerią, rozwlekłą akcją, a także, jak na mój gust, niezbyt umiejętnym połączeniem wątków dramatycznych i komediowych. Spektakl niemieckiej grupy nie tylko przykuwa - bardziej umowną, aczkolwiek dającą większe możliwości interpretacyjne - scenografią, jak i zwięzłością, gdyż świadomie zrezygnowano z niektórych wątków pobocznych. Lecz przede wszystkim ujmuje doskonałym wplecieniem elementów budzących śmiech i grozę. Sztuka bowiem opowiada przede wszystkim o ludziach pięknych, młodych, bogatych, ukierunkowanych na sukces, czyli takich, jakimi raczej chcielibyśmy (w większości przypadków) być. Dlatego najkrócej ujmując różnicę pomiędzy obydwoma "Kupcami weneckimi", ograniczę się do trzech słów: jaśniej, zwięźlej, spójniej.
Michał Wróblewski
Teatralia Trójmiasto
12 sierpnia 2009
Bremer Shakespeare Company (Niemcy)
William Shakespeare
"Kupiec wenecki"
przekład: Maik Hamburger
reżyseria i muzyka: Nora Somaini
scenografia: Uschi Leinhäuser, Nora Somaini
obsada: Tim Lee, Beate Weidenhammer, Petra-Janina Schulz, Peter Lüchinger, Markus Seuą, Tobias Dürr
XIII Festiwal Szekspirowski, Gdańsk 1-10 sierpnia 2009 r.