"Mazepa" za słaby na schematy
Czterdziestoletni, czarno-biały spektakl obejrzałem z mieszanymi uczuciami. Łatwo podziwiać wybitnych polskich aktorów, z którymi Gustaw Holoubek zrealizował wyreżyserowane przez siebie przedstawienie. Jednak niektóre pomysły inscenizacyjne raczej mnie rozbawiły.
Nie tylko Juliusz Słowacki interesował się postacią Jana Mazepy, jednej z bardziej barwnych postaci przełomu siedemnastego i osiemnastego wieku. Napisana przez polskiego poetę tragedia doskonale odzwierciedla barokowe realia. Nie brakuje makaronizmów, oratorskich popisów oraz wglądu w obyczaje najliczniejszej szlachty Europy. Otóż na zamku Wojewody pojawia się król, któremu towarzyszy znany w całej Rzeczpospolitej Obydwojga Narodów młody uwodziciel i zaufany dworzanin Mazepa. Monarszemu paziowi od razu wpada w oko żona gospodarza - bogobojna Amelia. Młody fircyk nawet nie wiedział, że to będzie jego ostatni wybryk. Na drodze do serca pięknej gospodyni nie tylko stanie jej chrześcijańska cnota, piekielnie zazdrosny mąż, czy też zakochany po uszy we własnej macosze Zbigniew, lecz przede wszystkim najważniejsza postać w spektaklu, jego wysokość Jan Kazimierz.
Wręcz komediowy pierwszy akt tragedii Słowackiego rozpoczyna się w spektaklu wyreżyserowanym przez Holoubka odrobinę inaczej. Poważna recytacja skrytego Zbigniewa doskonale wprowadza na dość ponure pokoje zamczyska, który zamiast magnackiego przepychu oferują raczej surowe ściany przyozdobione pochodniami. Największą ozdobą, wciągającego jak kryminalna zagadka przedstawienia są znakomici polscy aktorzy, znani z innych wybitnych kreacji. Jerzy Kamas, grając nieszczęśliwie zakochanego, aczkolwiek nadzwyczajnie poważnego Zbigniewa, stanowił niemalże zwierciadlane odbicie skrzywdzonego przez Amora pana Wokulskiego, a jego sceniczny ojciec - Jan Świderski wcielił się w nieustępliwego Wojewodę, który dziarsko pokrzykiwał na wiernego do samego końca sługę, niejakiego pana Chmarę (Jarosław Skulski) - zajmującego się w przedstawieniu przeważnie budowaniem i burzeniem różnych murów. Podobał mi się również sam Holoubek, który nie bez ironii i wdzięku wcielił się w rolę pobożnego króla, niepozbawionego słabości do płci pięknej. Jednak najbardziej zaskoczyła mnie Aleksandra Śląska, mistrzowsko wcielając się w postać nieszczęśliwej w małżeństwie i zahukanej Amelii przez co zerwała z utrwalonym w mojej głowie wizerunkiem królowej interesu - Bony.
Co prawda, trochę w tym znakomitym towarzystwie zagubił się dla mnie tytułowy Mazepa (Ignacy Gogolewski). Jednak nie jest to jedyna wada, tego skądinąd znakomitego spektaklu. Obfitość sławnych aktorów sprawiła, że niekiedy miałem poczucie, iż patrząc na dobrze znane postacie z innych znamienitych produkcji, aktorzy kopiują samych siebie. W podobny, dość nadzwyczajny, jak na okoliczności kończącej się dekapitacjami tragedii, odnosiłem się do sarmacko-gotyckiej scenerii, która również niewybrednie poprawiała mi humor. Co więcej, dramatyczny charakter niektórych scen podkreślały przenikliwie brzmiące organy, co potęgowało wrażenie, że zaraz po Mazepę przybędzie pewien hrabia z Transylwanii, a nie wracający po swojego dworzanina monarcha. Król Jan Kazimierz wreszcie wrócił i jako jedyny z adoratorów przeżył swoją niedoszłą kochankę. Nie jestem do końca pewien, ale chyba mimo wszystko delikatnie się uśmiechał, sugerując widzowi, iż tak naprawdę dzieje Mazepy, który zasłynął w czasie Wielkiej Wojny Północnej, nie zakończyły się przedwczesnym zgonem na dworze u pewnego śmiertelnie zazdrosnego Wojewody. Najkrócej rzecz ujmując, przedstawienie dobre, jednak nie na tyle mocne, aby przezwyciężyć kołaczące się w mojej głowie stereotypy.
Michał Wróblewski
Teatralia Trójmiasto
30 października 2009
Teatr Telewizji
Juliusz Słowacki
"Mazepa"
reżyseria: Gustaw Holoubek
asystent reżysera: Joanna Markowska
realizacja telewizyjna: Joanna Wiśniewska
scenografia: Marcin Stajewski
opracowanie muzyczne: Teresa Bancer
dźwięk: Bogdan Kryspin, Krystyna Namysłowska
charakteryzacja: Grażyna Thiel, Stanisława Jeżewska, Iwona Kamińska, Lidia Kryńska
oświetlenie: Ryszard Jastrzębski, Anna Rusin
montaż: Ewa Grzegorkiewicz
kierownictwo produkcji: Irena Filipowicz
obsada:
Jan Świderski - Wojewoda
Aleksandra Śląska - Amelia, żona wojewody
Gustaw Holoubek - Król Jan Kazimierz
Ignacy Gogolewski - Mazepa, dworzanin króla
Jerzy Kamas - Zbigniew, syn Wojewody z pierwszego małżeństwa
Halina Kossobudzka - Kasztelanowa
Jarosław Skulski - Chmara, dworzanin Wojewody
Bogusz Bilewski - Chrząstka, dworzanin Wojewody
Krystian Tomczak - Mnich
premiera: 17 lutego 1969 r.
Emisja: TVP Kultura 29.09.2009 r.