Zanim wiewiórki i niedźwiedzie pocałują się przez płot
"Miłość i gniew" Osborne'a w Teatrze im. Juliusza Słowackiego w Krakowie stanowi o skomplikowanych relacjach między ludźmi. Jest tu szaleństwo i gorycz. Wokół nich slalomem porusza się miłość. Serce ludzkie jest jak zegarowa bomba, gotowa lada chwila wybuchnąć. Taki właśnie klimat prezentuje spektakl Magdaleny Piekorz.
Sztuka traktuje o czwórce młodych, ale dorosłych już, ludzi. Są na etapie kształtowania swojego życia w relacjach z innymi. Nie udaje im się to, choćby nie wiadomo jak się starali. Aż dziw bierze, że w tak młodych osobach, przed którymi ciągle widnieją perspektywy na przyszłość, jest tyle goryczy. Negatywne uczucia przeważają szalę, zalewają i ograniczają pole widzenia. Z tego względu, w mglistych majakach żalu do siebie nawzajem, wszelka nadzieja na szczęście nie może być dostrzeżona. Akcja skupia się zwłaszcza wokół głównej postaci, Jimmy'ego (Błażej Wójcik). Bez wątpienia jego trudny charakter jest wspólnym mianownikiem większości konfliktów. Bohater potrafi wprowadzić człowieka w stan osłupienia wykwintnie nieprzyzwoitymi i bezpośrednimi uwagami, lecz po kilkunastu wybuchach niekontrolowanego gniewu z całkiem błahego powodu, jego reakcje stają się przewidywalne. Jest wampirem energetycznym, wysysa z człowieka chęć życia, a co najmniej chęć zagajenia rozmowy. Prowadzi dyskusję w taki sposób, że rozmówca - prędzej czy później - zacznie żałować jej podjęcia.
Dlaczego właśnie jego postać jest centralna, dlaczego jest taki ważny? Jimmy stwierdza, że tęskni za ludzkimi uczuciami, za potem, brudem, entuzjazmem. Mężczyzna tęskni za zwyczajnymi elementami ziemskiego życia, za prawdziwością, prostotą. Jego żona, Alison (Karolina Kominek), w tym zamkniętym świecie wygląda jak cyborg, nie kobieta. Idealny makijaż, niebanalna sylwetka, uporządkowana fryzura, wszystko to konstytuuje kobietę-porcelanową lalkę. Jest osobą nieuwidaczniającą żadnych ludzkich cech, nie ma w niej namiętności, tylko zimna obojętność, sumienność i uporządkowanie aż do mdłości, ideał w każdym calu.
To właśnie mierzi jej męża. Jimmy okazuje się być, jak na ironię, jedynym człowiekiem w tym świecie. Tylko on nie jest sztuczny i szablonowy. Jego namiętności wynikają z rozpaczliwego pragnienia zobaczenia prawdziwego człowieka.
Tak, bronię postaci Jimmy'ego. Czynię to ze świadomością ogromu jego wad, niepohamowanych emocji, szaleńczego zapału do uprzykrzania ludziom życia. Mimo moich jednoznacznych reakcji na tę postać, która to doprowadzała mnie do stanu mdłości, zniecierpliwienia i oburzenia, wierzę, że z czworga złego, jest to jedyna pozytywna osoba w sztuce. Na tego rodzaju opinię mogłaby sobie zasłużyć jego żona, ale by "nawrócić się" do roli człowieka, potrzebowała potwornie dużego impulsu - śmierci nienarodzonego dziecka. Tylko takie nieszczęście sprowadziło ją do pionu, do naturalności.
Scenografia, wykonana przez Marcela Sławińskiego, oddawała klimat przełomu lat 50. i 60. Mieszkanie bohaterów było wypielęgnowane z tak dużą precyzją, że aż sztuczne, i chyba nie całkiem pasowało do tak młodych osób, które jeszcze mają problemy ze sprzątaniem: tu zostawią mydło, tam wsuną gazetę pod fotel, albo w ogóle rzucą ją na ziemię. Ten infantylizm prześwitywał od czasu do czasu przez skorupę pozorów. Alison i Jimmie mieli swoją ulubioną zabawę sprzed lat świetności ich związku - nazywali się wiewiórką i niedźwiedziem i w takich "kostiumach" buszowali po lasach miłości, zwłaszcza po swojej idealnej sypialni. Nie ulega wątpliwości, że mieszkanie było bardzo schludne i wyjątkowo drogie. Pewnie niejeden kredyt został zaciągnięty na założenie tak przytulnego gniazdka. Kostiumy zaprojektowane przez Dorotę Roqueplo, także zasługują na pochwałę. Świetnie wyrażały charaktery bohaterów, zwłaszcza kobiet. Helen, zdecydowana, wyemancypowana aktorka, nosiła czarną sukienkę, natomiast Alison - jasne, kremowe kreacje, świadczące o delikatności.
Aleksandra Pyrkosz
Teatralia Kraków
28 października 2009
Teatr im. Juliusza Słowackiego w Krakowie
John Osborne
"Miłość i gniew"
przekład: Piotr Kozłowski
reżyseria: Magdalena Piekorz
asystent reżysera: Krzysztof Knurek
scenografia: Marcel Sławiński
kostiumy: Dorota Roqueplo
inspicjent: Iwona Cieślik
obsada:
Jimmy Porter - Błażej Wójcik
Cliff Lewis - Tomasz Augustynowicz
Alison Porter - Karolina Kominek
Helena Charles - Natalia Strzelecka
Pułkownik Redfern - Feliks Szajnert
premiera: 17 października 2009 r.