zwykła czcionka większa czcionka drukuj

Czas młodych

Oglądając spektakle teatrów amatorskich, widz od razu nastawia się na pewne braki. Nie można mieć oczywiście żalu do twórców i wykonawców o to, bo przecież są to zazwyczaj młodzi ludzie, którzy dopiero uczą się sztuki aktorskiej. Specjalnie dla nich już od dwudziestu dwóch lat Łódzki Dom Kultury organizuje Przegląd Teatrów Amatorskich. Na podstawie trzech spektakli, które szczególnie zapadły mi w pamięci, chciałabym opisać swoje spostrzeżenia po tegorocznej edycji.

Spektakl grupy Teatr Pod Lupą pt. "Ślub" na podstawie utworu Lee Kong-Baeka w reżyserii Teresy Radzikowskiej również nie był wolny od drobnych niedociągnięć, jednak mile mnie zaskoczył. Jak w przypadku każdego amatorskiego teatru istnieją ograniczone możliwości, np. dotyczące scenografii, czy oprawy muzycznej, tak Teatr Pod Lupą poradził sobie z tym znakomicie. Na scenie stały tylko stół i dwa nieduże, srebrne krzesła. Pięknie zdobione lustro powieszone z tyłu sceny symbolizowało bogactwo miejsca, w którym rozgrywała się akcja. Pojawiło się jeszcze kilka drobnych rekwizytów, doskonale ogranych przez aktorów. Między innymi srebrny, złamany zegar służący za tacę lokajowi, jednocześnie obrazował ciążący nad ludźmi upływający czas.

"Ślub" jest niezwykle przyjemną do wystawiania sztuką. Dialogi, pełne humoru, ale i ukrytej mądrości i głębi, bronią się same. Młodzi aktorzy nie poprzestali jednak tylko na zwykłym wystawieniu dramatu. Postawili przed sobą bardzo trudne zadanie wejścia w dialog z publicznością. Jest to ryzykowne przedsięwzięcie, bo nawet w pełni wykwalifikowani aktorzy muszą liczyć się z wszystkimi zaskakującymi sytuacjami. Amatorom tym (oczywiście w pozytywnym znaczeniu tego słowa) udało się mimo wszystko znakomicie zrealizować swoje zamierzenia, a trzeba dodać, że publiczność wcale nie była chętna do współpracy.

Młodzi wykonawcy pokazali, że aktorstwo nie jest im obce. Oczywiście muszą jeszcze popracować nad dykcją i pewnymi praktycznymi chwytami, które sprawiają, że będzie się lepiej słyszanym i widzianym. Nadrobili to jednak wielkim zaangażowaniem i widoczną miłością do teatru. Teraz trzeba tylko czekać kiedy, już w pełni wyedukowani, pojawią się na deskach instytucjonalnego teatru.

Ciekawym elementem tego przedstawienia była także muzyka. Jak się często mówi: proste rozwiązania są najlepsze. Mądrość ta doskonale się sprawdziła w przypadku "Ślubu" Radzikowskiej. Tło muzyczne stanowiły dźwięki wiolonczeli. Dźwięki, wygrywane przez wiolonczelistkę, siedzącą na scenie i grającą jeszcze przed rozpoczęciem się spektaklu, podkreślały najbardziej dramatyczne momenty akcji i przy całej swojej prostocie były doskonałym dopełnieniem spektaklu.

Największe zastrzeżenie można mieć tylko do technicznego aspektu przedstawienia, a konkretnie do oświetlenia. "Ślub" byłby pewnie jeszcze lepiej odbierany, gdyby reflektor oświetlał scenę, zamiast oślepiać publiczność.

XXII Łódzki Przegląd Teatrów Amatorskich ŁÓPTA 2009

Po spektaklu "Ślub" Teatru Pod Lupą mogliśmy zobaczyć przedstawienie pt. "Why so serious?" Teatru California, reżyserowane przez samych aktorów. Odważny pomysł, lecz nie do końca udany. Wszyscy rządzić nie mogą, bo powstaje chaos, który nie daje dobrego efektu. Odniosłam wrażenie, że ci młodzi ludzie postawili sobie za cel tworzyć teatr alternatywny, choćby na siłę i za wszelką cenę, co nieco kłóci się z ideą alternatywy. Przedstawienie zaczęło się od próby nawiązania kontaktu z publicznością przez jednego z aktorów, co nie udało się jednak tak dobrze jak w poprzednim spektaklu. Zamiast naturalności i dowcipu, który prawdopodobnie był zamierzony, powstały banał i drażniąca sztuczność.

Scenografię stanowił czarny materiał rozpostarty wokół sceny, do którego przyczepione były zdjęcia i różne plakaty o dość mrocznej tematyce. Okazało się jednak, że taka tradycyjna przestrzeń teatralna jest całkowicie nieodpowiednia dla tej alternatywnej grupy, więc aktorzy, wkraczając na scenę, od razu zdarli dekorację. Rozpoczęcie głównej części przedstawienia napełniło mnie pewną nadzieją na dalszy rozwój sztuki. Młodzi aktorzy wyszli na scenę i taśmą zaznaczyli na ziemi kwadraty i koła, którymi określili swoje osobiste przestrzenie. W tych wyznaczonych miejscach po chwili w rytm muzyki zaczynali tańczyć i wyginać się. W międzyczasie było jeszcze kilka wykrzyczanych słów, bardzo dramatycznie, z emocjami i wśród łez - gesty te całkowicie przysłoniły treść.

Zaskakujące było również zakończenie przedstawienia. Wykonawcy stanęli na środku, wzięli się pod ręce i wygłosili kilka banałów dotyczących teatru, ich nadziei, obaw. Wyszli chyba z założenia, że jeśli czegoś nie można przedstawić, to można to powiedzieć.

Cały spektakl Teatru California był manifestacją spostrzeżeń na temat alternatywnego teatru. Godny pochwały jest oczywiście sam fakt, że młodzi ludzie chcą poszerzać horyzonty sztuki, zamiast ograniczać się do schematów. Do wszystkiego trzeba jednak dojrzeć. Teatrowi amatorskiemu wiele można wybaczyć. Nie ma jednak nic gorszego niż przerost ambicji i brak krytycyzmu.

Ostatni dzień Łódzkiego Przeglądu Teatrów amatorskich sprawił natomiast, że pojęcie teatru amatorskiego straciło swoje dotychczasowe znaczenie. Spektakl grupy teatralnej Verde - "Fall, hot rain" w reżyserii Krzysztofa Wawrzyniaka udowodnił, że ukończenie wyższych uczelni nie jest potrzebne, by stworzyć dzieło, którego nie powstydziłby się teatr instytucjonalny.

Sztuka "Fall, hot rain" podejmuje bardzo kontrowersyjny, choć obecnie już trochę wyeksploatowany, temat homoseksualizmu. Porusza jednak dużo głębsze sprawy, takie, które dotyczą wszystkich ludzi niezależnie od ich orientacji seksualnej. Przedstawienie jest refleksją na temat tolerancji, wolności i indywidualności, a także relacji między katem a ofiarą. Spektakl porusza też odwieczny problem winy i kary. Okazuje się, że wydanie sprawiedliwego wyroku jest tak samo trudne jak, o dziwo, dokonanie zbrodni. Wydaje się to kontrowersyjnym stwierdzeniem, ale jest ono prawdziwe w kontekście ludzkiego życia, które nigdy nie jest biało-czarne i oczywiste. Zbrodnia może być największą karą, która ciąży na człowieku przez całe życie. "Fall, hot rain" pokazało, do czego jesteśmy zdolni, by zostać tylko zaakceptowanymi w grupie, by być jednymi z wielu.

Bohaterowie sztuki to homoseksualni artyści m. in. aktor Wayn, czy malarz Roger. Obaj mają za sobą traumatyczne doświadczenie - zostali napadnięci i pobici za swoją "inność", obaj nie potrafią sobie z tym poradzić. Wayn zamyka się w sobie i postanawia jak najrzadziej wychodzić z domu. Roger odwrotnie, chce zwrócić uwagę świata na problem nietolerancji i agresji. Realizuje to, tworząc brutalne obrazy, które są jedynym sygnałem skrywanej przez malarza tajemnicy z przeszłości.

Sztuka stara się rozprawić ze stereotypem homoseksualisty. Na scenie pojawia się piątka bohaterów o odmiennej seksualności, którzy są jednak całkowicie od siebie różni: drag queen, mężczyzna w lateksowym stroju lubujący się w sadomasochizmie, oraz kilku gejów, którzy niczym nie różnią się od pozostałej, heteroseksualnej części społeczeństwa i różnić się właśnie nie chcą.

Młodzi aktorzy doskonale sobie poradzili z tym trudnym tematem. Niestety zawiodła trochę dykcja i drobne techniczne potknięcia, jednak w przypadku grupy Verde można przymknąć na to oko, bo rezultat i tak jest wyjątkowo profesjonalny. Uwagę zwraca dopracowana scenografia. Dokładnie odtwarza ona wnętrze mieszkania malarza, z licznymi pędzlami, obrazami, oraz wieloma butelkami z rozmaitymi alkoholami - tak przecież kojarzonymi stereotypowo z każdym artystą. Wrażenie robią również muzyka i oświetlenie - był to pierwszy widziany przeze mnie spektakl amatorski, który tak dobrze wykorzystał możliwości światła w teatrze. Jedyne, co zostaje jeszcze do powiedzenia, to życzyć im dalszych sukcesów.

Magdalena Mirecka
Teatralia Łódź
26 października 2009

Teatr Pod Lupą
Lee Kong-Baek
"Ślub"
reżyseria: Teresa Radzikowska

Teatr California
"Why so serious?"
scenariusz oparty na dramacie "Toksyny" Krzysztofa Bizio
reżyseria: zespół

Grupa teatralne Verde
B.J.Castelman
"Fall, hot rain"
reżyseria: Krzysztof Wawrzyniak

XXII Łódzki Przegląd Teatrów Amatorskich ŁÓPTA 2009
15 - 18 października 2009 r. Łódzki Dom Kultury

© "teatralia" internetowy magazyn teatralny 2008 | kontakt: redakcja@teatralia.com.pl | projekt i administracja strony: admin@teatralia.com.pl | projekt logo: jepe oyen