zwykła czcionka większa czcionka drukuj

Atak lalek - ANIMO po raz czwarty

Czwarty dzień ANIMO rozpoczęła Unia Teatr Niemożliwy, która we współpracy ze Sceną Lalkową w Kwidzynie przygotowała spektakl "Drugi pokój", impresję wg Zbigniewa Herberta. Walizkowy Duet KVAM z Moskwy zabłysnął cyklem etiud pod hasłem "Gra na cztery ręce, czyli jak z niczego zrobić wszystko". Teatr Continuo z Czech zaprezentował oparty na tekstach Maurice'a Maeterlincka spektakl "Czapka, gwiazdy, ospa wietrzna albo rozmowy z nienarodzonymi dziećmi". Dzień zaś zamknął pokaz czterech animacji z Włoch, Kanady i Polski.

"Drugi pokój", czyli rodzinna fotografia
Spektakl oparty na twórczości Zbigniewa Herberta to nastrojowa i poetycka opowieść o samotności i przemijaniu. O powolnym wychodzeniu ze świata i o wyobcowaniu, jakie przychodzi ze starością. O trudnych relacjach rodzinnych, gdzie zamiast sloganowego przywiązania i miłości liczą się coraz bardziej sprawy praktyczne. O szarej codzienności, która nie jest ani dobra, ani zła, tylko po prostu nijaka. To wszystko zawiera w sobie opowieść o starszej pani, która powoli odchodzi z tego świata. W domu którym mieszka z rodziną wytwarza się ściana nie do przejścia, a za drzwiami jej pokoju zaczyna się zupełnie inny świat, na który nie godzi się jej rodzina.

Drugi pokój UNIA TEATR NIEMOŻLIWY, SCENA LALKOWA Kwidzyn

"Drugi pokój"

Historia ta pokazana jest w niecodzienny, łączący różne rodzaje sztuki, sposób. Zamiast scenografii mamy bowiem biały ekran, na którym wyświetlane są kolejne obrazy wnętrz i miejsc, gdzie toczy się akcja. Obrazy są lekko rozmyte, utrzymane w tonacji szaro-brązowej. Na ich tle, za białym ekranem pojawiają się cienie dwóch postaci i to one grają w tej sztuce, dopasowując swoje ruchy do kształtów na białym ekranie. Widz zostaje postawiony obok, zupełnie jakby obserwował akcję przez okno, jakby wydarzenia rozgrywały się w klatce czy bloku obok. Takich ludzi, jakich pokazuje "Drugi pokój" jest przecież pełno - to zwykli, szarzy ludzie, jakich mijamy na ulicach i ich zwykłe problemy.

Drugi pokój UNIA TEATR NIEMOŻLIWY, SCENA LALKOWA Kwidzyn

"Drugi pokój"

Połączenie fotografii i teatru cieni sprawdza się w realizacji spektaklu. Odpowiednio obrobione fotografie pomagają wykreować pożądany nastrój, zaś cienie aktorów umieszczają widza na miejscu obserwatora, wciągając go niebezpośrednio w akcję. Głosy słyszane zza ekranu wydają się głosami zza ściany. Ten teatralny język przyjmuje się bardzo szybko, pochłania mimo swego pozornego ubóstwa, wynikającego z oparcia o obraz i słowo, z pominięciem prawie zupełnym gry aktora ciałem czy mimiką. To jednak wydaje się tutaj zupełnie niepotrzebne, do świata "Drugiego pokoju" pasuje taki teatralny minimalizm.

Dobrze brzmi tutaj słowo "impresja" rozumiane nie tylko jako gatunek, ale przede wszystkim jako ulotne wrażenie. Taki właśnie jest "Drugi pokój" - teatralny obraz namalowany w impresjonistycznych barwach, stający przed widzem jako zapis codziennej historii.

"Gra na cztery ręce, czyli jak z niczego zrobić wszystko"
Druga część tytułu jest jak najbardziej trafiona i oddaje idealnie specyfikę Walizkowego Duetu KVAM. Andrey Knyazkov i Alexey Melnik nie potrzebują skomplikowanych rekwizytów, lalek, czy rozbudowanej scenografii, aby stworzyć coś, co zachwyci widzów. Seria etiud, jakie składają się na "Grę na cztery ręce" pokazała, że podstawowym narzędziem pracy obu panów jest wyobraźnia, która pozwalała wykreować im najróżniejsze rzeczy z przedmiotów codziennego użytku, a nawet z własnych rąk czy ciał. Ręce zresztą posłużyły do nie byle jakiego tematu, aktorzy bowiem ukazali za ich pomocą scenę stworzenia świata. Poza tym jednak nie brakło też i lżejszej tematyki - przez krótki czas widzowie mogli się poczuć jak dzieci na występie magika, zadziwieni tym, co KVAM tworzy na scenie.

Gra na cztery ręce, czyli jak z niczego zrobić wszystko WALIZKOWY DUET KVAM

"Gra na cztery ręce, czyli jak z niczego zrobić wszystko"

Na XXII Międzynarodowym Festiwalu Teatralnym WALIZKA w Łomży Duet KVAM zebrał wyróżnienia za "mistrzowskie opanowanie warsztatu estradowego z uwzględnieniem animacji" oraz za "śmiech i radość". Te dwa tytuły najlepiej chyba określają ich twórczość. Niektórzy być może odmówiliby "Grze..." miana sztuki, kierując się tym, że nie porusza żadnych istotnych tematów, nie prowokuje do refleksji, do dyskusji. Wydaje mi się jednak, że równie istotny jak warstwa znaczeniowa jest też sam warsztat, który KVAM ma opanowany do perfekcji.

"Czapka, gwiazdy, ospa wietrzna...", czyli po drugiej stronie
Czasem zastanawiamy się, co dzieje się z dziećmi przed ich narodzeniem. Niektórzy mówią o życiu prenatalnym, niektórzy o małych aniołkach, a teatr Continuo ukazuje odwrotną stronę tematu, gdzie to nasz świat jest jednym wielkim domysłem.

Czapka, gwiazdy, ospa wietrzna, albo rozmowy z nienarodzonymi dziećmi TEATR CONTINUO

"Czapka, gwiazdy, ospa wietrzna, albo rozmowy z nienarodzonymi dziećmi"

Ze sceny dobiega nas głos nienarodzonych dzieci, przedstawionych za pomocą drewnianych kukiełek. Rozmawiają o tym, co czeka je po narodzinach, co osiągną, czego dokonają w swoim życiu, jakie marzenia zrealizują. Plan lalkowy płynnie przechodzi w plan żywy będący odbiciem słów nienarodzonych dzieci, przedłużeniem ich rozmyślań, marzeń i oczekiwań.

Niewątpliwym plusem spektaklu jest jego wielka plastyczność. Pełno w nim muzyki, tworzonej na żywo na scenie. Akcji towarzyszy wiolonczela, gitara, miotełki, nie brak też wokalnych popisów aktorek wplatających w akcję zlepek znanych utworów. A kiedy połączy się muzykę z perfekcyjnym ruchem scenicznym, jaki tworzy Continuo, ze sprawnością aktorów, którzy niekiedy wchodzą na poziom ruchów zarezerwowanych, wydawało by się, dla profesjonalnych gimnastyków, otrzymuje się spektakl, który swoją formą urzeka widzów.

Czapka, gwiazdy, ospa wietrzna, albo rozmowy z nienarodzonymi dziećmi TEATR CONTINUO

"Czapka, gwiazdy, ospa wietrzna, albo rozmowy z nienarodzonymi dziećmi"

Istnieje jednak ryzyko takiego użycia nadmiaru środków wyrazu. Czasem bowiem bywa tak, że pomiędzy fajerwerkami ginie gdzieś ciągłość akcji, przepada klarowność, zupełnie, jakby spektakl wyrywał się twórcom spod kontroli. Teatr Continuo nie uniknął niestety tego ryzyka - gdzieś pomiędzy muzyką, scenicznymi akrobacjami, grą świateł i kolejnymi piosenkami gubi się sens całości, co sprawia, że ostatecznie trudno orzec, o czym właściwie jest spektakl. Zanika też jego lalkowy charakter, w ostatecznym rozrachunku okazuje się bowiem, że akcja nie ucierpiałaby bez lalek.

Niedoceniana animacja
Cztery filmy animowane prezentowane na ANIMO udowodniły, jak bardzo niesłusznie kojarzy się animację tylko i wyłącznie z filmami dla dzieci. "Madame Tuttli - Putli" Chrisa Lavisa i Maćka Szczerbowskiego opowiada o kobiecie, która wybiera się w podróż koleją wraz ze stertą walizek. Nieciekawie zaczyna robić się już w przedziale, gdzie Madame spotyka różne dziwne postaci. Potem jest tylko gorzej - Madame widzi, jak z otworów wentylacyjnych zamiast powietrza wydobywa się jakiś gaz, a kiedy budzi się ze snu, okazuje się, że jest sama w zupełnie pustym pociągu i , niestety, pamięta co się w międzyczasie stało...

"Muto" wykorzystuje graffiti na ścianach domów, ukazując ciągłe metamorfozy rysunków. Namalowany kwadrat zmienia się w głowę ludzką, głowa przechodzi w człowieka, a człowiek rozpada się na setki małych kwadratów, albo przechodzi po murze parę metrów dalej. I tak cały czas - ilość kombinacji jest ogromna, zmiany następują ciągle, kolejne kształty pojawiają się na murze, by za chwilę zmienić się w coś zupełnie innego.

"Wujek" Macieja Sznabla opowiada pewną historię rodzinną. Utarło się mówić, że pies jest najlepszym przyjacielem człowieka. O tym, co się dzieje, gdy ta przyjaźń zachodzi za daleko, opowiada mały chłopiec, narrator filmu.

Równie zaskakująca jest "Brzytwa" Grzegorza Koncewicza, stanowiąca zapis wizyty u fryzjera. Nawet tak prosta czynność może jednak stać się źródłem lęków, mrocznych wizji i psychodelicznych przewidywań.

Co łączy te wszystkie filmy? Wszystkie operują innymi technikami animacji. Wszystkie zaskakują widza na różne sposoby, czy to wykonaniem, czy to pointą, czy to sposobem ujęcia tematu. Wszystkie też stanowią ciekawy dodatek do spektakli prezentowanych w ramach ANIMO, pokazując różne oblicza animacji.

Sylwia Grygorowicz
Teatralia Białystok
22 października 2009

Unia Teatr Niemożliwy we współpracy ze Sceną Lalkową w Kwidzynie
"Drugi pokój"
inscenizacja i reżyseria: Dorota Anna Dąbek
muzyka: Grzegorz Małkowski
foto/video: Tomasz Taracha
obsada: Anna Ponieważ, Marek Tynda, Dorota Anna Dąbek, Piotr Stec

Walizkowy Duet KVAM
"Gra na cztery ręce, czyli jak z niczego zrobić wszystko"
autor: Andrey Knyazkov
reżyseria: Andrey Knyazkov
scenografia: Yulia Goltsova
muzyka: Y. Antipin
obsada: Andrey Knyazkov, Alexey Melnik

Teatr Continuo
"Czapka, gwiazdy, ospa wietrzna, albo rozmowy z nienarodzonymi dziećmi"
reżyseria: Pavel Štourač
dramaturgia: Jana Pilátová
scenografia i kostiumy: Helena Štouračová i Kristýna Patková
współpraca muzyczna: Jaroslav Kořán
światło i technika: Michal Kalivoda
produkcja: Art. Prometheus o.s., Zuzana Bednarčiková, Jakub Vedral
obsada: Alżbeta Kostrhunová, Ewa Zurakowska, Tereza Indráková, Dmitry Filippov, Tomáš Mischura, Zdenek Březina, Jaroslav Kořán

4. Międzynarodowy 8. Festiwal ANIMO, 13.10-18.10.2009 r. Kwidzyn

© "teatralia" internetowy magazyn teatralny 2008 | kontakt: redakcja@teatralia.com.pl | projekt i administracja strony: admin@teatralia.com.pl | projekt logo: jepe oyen