Portret ducha współczesnego
Adam Geist - człowiek zagubiony, bez busoli poszukujący własnej tożsamości - to bohater spektaklu szczecińskiego Teatru Kana, opartego na sztuce współczesnej niemieckiej dramatopisarki Dei Loher. Lubelska publiczność miała okazję zobaczyć "Geista" dwa lata po premierze, w ramach XIV edycji Międzynarodowego Festiwalu "Konfrontacje Teatralne".
Kim jestem? - główny bohater spektaklu desperacko stara się odnaleźć odpowiedź na to pytanie. Wskazówek poszukuje w wartościach budujących tożsamość jednostki: rodzinie, miłości, przyjaźni, pracy. Okazuje się jednak, że każda próba samookreślenia kończy się tragicznie.
Adam Geist (z niem. geist - "duch") nie zna własnego ojca. Wychowuje go matka, z której chorobą psychiczną bohater nie umie się pogodzić. Z dzieciństwa pozostaje mu jedyne cenne wspomnienie: melodia "śnieżnego walca" zamknięta w zagubionej pozytywce. Kiedy po latach Geist spotyka dziewczynę będącą w stanie rozumieć jego cierpienie, głęboka potrzeba rozmowy ustępuje kumulowanej przez lata nienawiści - mężczyzna popełnia zbrodnię, krzywdzi ukochaną kobietę. Znowu zostaje zupełnie sam - do czasu. Wkrótce spotyka człowieka, który podobnie jak on nie wie, kim jest. Tajemniczy przyjaciel podaje się za anioła, Indianina o dziwnym imieniu ("człowiek, któremu grają świerszcze"), w rzeczywistości jednak jest samozwańcem, marzycielem, czerpiącym swoją życiową siłę z melodii wydobywającej się z wnętrza niewielkiego pudełka zawieszonego na szyi. Obcy człowiek okazuje się być strażakiem - za jego sprawą Adam Geist odnajduje życiowy cel: służbę innym.
Dalsza część spektaklu jest dużo bardziej mroczna. Chociaż Geist staje się bohaterem, zyskuje szacunek i uznanie, jego wrażliwość ulega całkowitej destrukcji. W świecie silnych i mężnych nie ma miejsca dla marzyciela i jego świerszczy, przyjaciel odchodzi - wszelkie przejawy słabości zostają zniszczone. Wraz z nimi ginie piękno, ale przecież w szalonym tyglu współczesności nikt nie będzie z tego powodu rozpaczał... Jakie są dalsze losy bohatera? Ufny w swoje możliwości, zaślepiony poczuciem misji, wstępuje do wojska - tu staje się żołnierzem jakiegoś koszmarnego, zdegenerowanego oddziału pod przewodnictwem wypaczonego dowódcy. Trafia na wojnę (Bałkany?), gdzie jest świadkiem całkowitego poniżenia bezbronnych, odarcia z godności i niewyobrażalnej eskalacji okrucieństwa. Tym razem Geist staje się poplecznikiem ludzi, dla których prawdziwa tożsamość nie ma żadnego znaczenia. Starzec Bruno, aby ocalić życie, zostaje zmuszony do podania fałszywych danych. Na jaw wychodzi straszliwy paradoks: oto ludzie niepotrafiący ukonstytuować własnego "ja" decydują o istnieniu innych...
Spektakl Teatru Kana pokazuje egzystencję człowieka w świecie bez wartości, upadku ducha, epokę niczeańskiej "śmierci Boga", w której jednostka zdaje się być bezwolną marionetką w rękach niezrozumiałego fatum. Inna strona rzeczywistości ujawnia się tylko pod postacią tajemniczej Animuli (w tej roli Bibianna Chimiak), opiekuńczej duszy, która melodyjnie, w pieśni, wypowiada tęsknotę za pięknem, dobrem, czystością. Właściwie to ona rozpoczyna i kończy przedstawienie, obdarzając Geista boskim tchnieniem, synonimem życia.
Niewątpliwym atutem spektaklu jest jego strona wizualna oraz oprawa muzyczna. Scenografia oparta została na przemyślanym wykorzystaniu oświetlenia budującego nastrój i wzmagającego ekspresyjne kontrasty jasności i mroku. Zaskakującym rozwiązaniem było użycie latarek, które w ciemnej sali przemieniły się w broń, narzędzie represji, sugestywnie wywołujące poczucie zagrożenia wśród publiczności. Intrygujące okazały się także powleczone przezroczystą folią ekrany, na których Adam Geist (Waldemar Nicek) czerwoną, krwawą farbą kreślił potworne znaki. Umiejętnie wykorzystane przez aktorów w kolejnych scenach, stawały się barierami zza których wyzierały ku bohaterowi duchy przeszłości, minione zbrodnie - rany zadane własnej duszy.
Doskonale dobrana muzyka (bajkowy motyw grających świerszczy, łagodne pieśni Animuli) stanowiła przeciwwagę dla surowej, minimalistycznej stylistyki kostiumów i scenografii. Dźwięki wyznaczyły jakby subtelny puls autentyzmu, którego zabrakło w świecie wynaturzonym, przerysowanym, chorym.
Warto także wspomnieć, iż "Geist" jest ostatnim spektaklem realizowanym przez Zygmunta Duczyńskiego, zmarłego w 2006 roku reżysera i założyciela szczecińskiego Teatru Kana.
Kamila Dworniczak
Teatralia Lublin
12 października 2009
Teatr Kana (Szczecin)
"Geist"
na podstawie dramatu "Adam Geist" Dei Loher w tłumaczeniu Karoliny Bikont
reżyseria: Zygmunt Duczyński
współpraca reżyserska: Arkadiusz Buszko
muzyka: Sławomir Skruszewicz (motyw świerszczy - Rolando Alphonso)
kompozycje pieśni: Krzysztof Seroczyński
realizacja świateł: Tomasz Grygier
koncepcja wizualna: Anna Anosowicz
obsada: Waldemar Nicek, Bibianna Chimiak, Marta Giers/Karolina Sabat, Hubert Romanowski, Dariusz Mikuła, Piotr Starzyński
14. Międzynarodowy Festiwal "Konfrontacje Teatralne" 30.09-3.10.2009 r. Lublin.