zwykła czcionka większa czcionka drukuj

Ludzie, lalki i inne diabły

W "Mistrzu i Małgorzacie" z Teatru Lalki i Aktora Groteska w Krakowie po scenie poruszają się przeróżne dziwadła, niecodziennie ubrane dziwolągi, koty, ludzie, lalki i inne diabły. Pytanie tylko, kto jest kim? Diabelską świtę tworzą aktorzy, to oni poruszają małymi lalkami, czyli ludźmi. Szajka Wolanda pociąga za sznurki, sprawia, że marionetki mówią ludzkim głosem i wyznacza tor postępowania prawie wszystkich postaci. Wyjątkiem jest Iwan Bezdomny, jedyny bohater osobny, będący samym sobą od początku do końca, choć i on nie ustrzegł się diabelskiej mocy.

Spektakl narzuca widzom perspektywę patrzenia. Powracamy do wydarzeń z niedalekiej przeszłości za sprawą Iwana Bezdomnego i podążamy przez przedstawienie po śladach jego pamięci. Ta postać nie tylko otwiera, ale również zamyka cykl wydarzeń, dziejących się na oczach widzów. Zabieg ten jest na tyle wyraźny, że wraz z końcem spektaklu rodzi się pytanie, na ile historia wydarzyła się naprawdę, a na ile on sam napisał ją we własnej wyobraźni.

Przed widzami wywoływane są kolejne sceny. Jak wiele miejsc można wykreować z jednego, zdawałoby się statycznego elementu scenografii? Zadziwiające, jak łatwo jedno niepozorne, stare, bielone, drewniane biurko może przekształcić się w wiele różnych maleńkich światów, ile się w nim kryje mikrokosmosów. Biurko ze sceny w Grotesce ukryło w sobie garść niespodzianek, znajdzie się w środku kwiecista kanapa, pokój z regałami zapełnionymi książkami i starym kominkiem, nawet zielona sceneria Patriarszych Prudów. Wygląda to tak, jakby wszystkie te miejsca i przedmioty wpisane w stary mebel ręką poety, przy pomocy magiczno - diabelskich sztuczek, kolejno wydostawały się na wolność. Można odnieść wrażenie, że to nie powieść, lecz baśń opuściła karty książki i rozpanoszyła się na scenie, szczególnie gdy mały, latający, czerwony tramwaj, kierowany diabelską ręką, odcina głowę Berliozowi. W Grotesce grana jest okrutna bajka dla dorosłych.

Mistrz i Małgorzata TEATR GROTESKA Kraków

"Mistrz i Małgorzata"

Reżyser skupił się na fabule. Najbardziej zainteresowała go specyfika diabelskiej trupy, historia miłości Mistrza i Małgorzaty oraz Poeta Bezdomny. Niewiele miejsca pozostało na wątek związany z treścią powieści Mistrza i samą postać Piłata, nie wszystkie tematy powieści Bułhakowa zostały podniesione, nie każdy problem wybrzmiał, ale nie było to bynajmniej celem tego spektaklu. Przede wszystkim udało się wydobyć z tekstu, sytuacji i kolorystyki postaci, niemałe pokłady komizmu. Każdy aktor, a jest ich jedynie sześciu, wciela się w kilka charakterów, oprócz tego operuje różnymi lalkami, nieustannie przeistacza się z jednej roli w drugą. Mogłoby się zdawać, iż na scenie zapanuje totalny chaos, lecz nic bardziej mylnego. Z każdej, nawet najmniej istotnej persony, aktorzy wydobywają odrębność, nie pozwalają ani sobie, ani granym przez siebie postaciom na przeciętność. Co więcej, poruszają lalkami z taką plastycznością i zwinnością, iż zdaje się momentami, że to one kierują aktorami, a nie na odwrót. Dynamika ruchu i słowa nadaje marionetkom niezwykłą ekspresję, oraz wywołuje złudzenie zmienności mimiki ich wystruganych twarzy.

Spektakl przykuwa uwagę barwnością i płynnością, z jaką się dzieje. Do pierwszego planu z głębi sceny przenika uporczywie blask tarczy zegara - księżyc w pełni. Czas w Moskwie stanął w miejscu, wskazówki zegara zastygły w bezruchu. Diabeł czyni swoje harce. Na widowni zapalają się światła i widzowie stają się uczestnikami pokazu w teatrze Varieté. Tylko kto tu jest oglądającym, a kto oglądanym? Nie, nie ma podwójnej widowni, to my - widzowie łapiemy spadające z sufitu rosyjskie ruble i przyklaskujemy sztuczkom Fagota i Behemota. Koniec pokazu oznacza, że nadszedł czas na bal. Goście zaproszeni do szatana wirują zawieszeni na sznurach w głębi sceny w ponurym tańcu tekturowo - płaskich osobistości. Nie wiadomo, komu należy tu przyznać człowieczeństwo. Kto jest bardziej ludzki, komu przysługuje miejsce w krainie żywych - tekturowym rysunkom wyobrażającym ludzi, lalkom, czy diabelskiej świcie? Kto jest sobą, kto aktorem, kto widzem, wreszcie, kto kim kieruje - między sceną a widownią jest aż gęsto od skłębionych, poplątanych z sobą pytań i odpowiedzi.

Muszę przyznać, iż wchodziłam do teatru z dystansem, podszytym sceptycyzmem w stosunku do tego spektaklu. Może dlatego, że trudno było mi wyobrazić sobie, jak powieść Bułhakowa odnajdzie się na scenie teatru lalkowego. Tym większe było moje zdumienie, gdy szybko okazało się, iż aktorzy i ich lalki grają z iście diabelską precyzją, a spektakl dzieje się, nie robiąc sobie nic z obaw, które mi towarzyszyły. Waldemarowi Wolańskiemu udało się nadać spektaklowi rys baśniowości i komizmu, nie odzierając przy tym z powagi "Mistrza i Małgorzaty".

Kamila Bubrowiecka
Teatralia Kraków
31 października 2008

Teatr Lalki Maski i Aktora Groteska w Krakowie
Michaił Bułhakow
"Mistrz i Małgorzata"
reżyseria: Waldemar Wolański
obsada: Franciszek Muła, Krzysztof Grygier, Bartosz Watemborski, Lech Walicki, Marek Karpowicz, Iwona Olszewska
premiera: 20 maja 2008 r.

© "teatralia" internetowy magazyn teatralny 2008 | kontakt: redakcja@teatralia.com.pl | projekt i administracja strony: admin@teatralia.com.pl | projekt logo: jepe oyen