zwykła czcionka większa czcionka drukuj

Nazywam się Ulrike Meinhof!

Ja, Ty, on, ona i oni. Wszyscy jesteśmy i każdy z nas może być Ulrike Meinhof. Niektórzy nawet tego chcą. Zawsze jest to lepsze, niż zwykły żywot człowieka wiewiórki. Do wiewiórek pasuje kolor czerwony, łatwiej go z nich wydobyć, chociaż schowano go pod skórą. Aż dziwne, że na drodze ewolucji zamiast otulone w puszysto-rude futerka nie zaczęły rodzić się w kamizelkach kuloodpornych. Takie są teraz nieprzystosowane. Mamy demokrację i wolny wybór, można zostać Ulrike albo wiewiórką. Człowiek? Nie, temu przetrwać się nie udało, r-ewolucja go wykończyła. Pora na anty-człowieka. Zabawne! Epoka rewolucji ewoluuje.

Natalia Korczakowska przyjechała na festiwal Genius Loci ze swoim spektaklem "Śmierć człowieka Wiewiórki" i pokazała na scenie świat, w którym panuje rewolucja permanentna. Stwierdzenie, że przedstawienie mówi o członkach Frakcji Armii Czerwonej działającej od lat 70' w RFN i o ich historii wprowadzałoby w błąd. Ta inscenizacja dotyczy w równym stopniu dnia wczorajszego, dzisiejszego i co niepokojące jutra. Ze świata, w którym agresja rodzi agresję nie ma wyjścia, zmieniają się tylko jej formy. Ucieczka staje się utopią. Trzeba tylko zdecydować, jaką rolę przyjmiemy w tym spektaklu, jakiego koloru będzie nasza maska. Bo to jest spektakl, tak powtarzają bez końca aktorzy i wkładają, ociekające czerwienią, maski RAF. Oni wybrali rolę Ulrike.

Stolik, dwa krzesła i stojący tyłem do widzów fotel reżysera, na którym czekają na swoje wejście scenariusz z pistoletem. To cała scenografia głównej platformy scenicznej. Aktorzy przechodzą przez scenę w rytm muzyki, w określonym porządku, starannie odmierzając wejścia i zatrzymania. Prezentują się jak na wybiegu podczas pokazu mody. W tym sezonie modna jest czerwień - krwista barwa, której nie boją się bomby. Na tej scenie rzadko mówi się ludzkim głosem, dominuje dźwięk zwielokrotniony i zmechanizowany przez mikrofony, dzięki którym głośniej krzyczy się w "obronie" człowieka wiewiórki. A trzeba krzyczeć głośno, gdyż dużo jest tych zbiorowych i przypadkowych ofiar. "Mamo, mamo palę się!" - piszczy chłopiec, prawdopodobnie syn Gudrun Ensslin, która ze stoickim spokojem podaje chłopcu truciznę. Wielkie rzeczy wymagają ofiar...

Śmierć człowieka wiewiórki TEATR IM. C. K. NORWIDA Jelenia Góra

"Śmierć człowieka wiewiórki"

Żadna rewolucja nie jest linearna, dlatego też ta inscenizacja nie gwarantuje ciągłej historii. Poszczególne sceny są od siebie poodrywane, poszarpane informacje, krótkie sygnały, drobne punkty zaczepienia, tworzą delikatnie zarysowaną sieć, w którą łatwo się zaplątać, zwyczajnie w niej pogubić, albo przejść nad jej powierzchnią do porządku dziennego. Nie do końca wiadomo, czego jesteśmy świadkami, może to jakiś program, telewizyjne show, klisze czyjejś pamięci, czy próba w teatrze. Mówi się tu podwójnym kodem kultury i popkultury. Wspomina nie bez powodu Hegla i nie bez przyczyny naśladuje gwiazdy pop. Nie chodzi o to, żeby ukazać, co się wydarzyło, lecz żeby opowiadać w taki sposób, aby zmusić widza do wyszukania w tym maratonie, galopujących informacji, jakiejś specyfiki, mechanizmu działania, albo też pokazać, iż takowy wcale nie istnieje. Wykryć zapłon terroryzmu i zdecydować, czy się mu poddać.

Różne osoby siadają na fotelu reżysera, scenariusz przechodzi z rąk do rąk. Można daną scenę powtórzyć, zagrać mniej lub bardziej atrakcyjnie, spłycić i ośmieszyć, ale nie da się jej wykreślić. Scenariusz został napisany, po to żeby go odegrać. Koniec, kropka. Czy jest stąd jakieś wyjście - pytają postacie i aktorzy. Nie ma. Człowiek wiewiórka - zbiorowa ofiara RAF-u (czy aby na pewno tylko RAF-u?) ginie codziennie i kilka razy dziennie i nic nie jest w stanie tego zmienić. Scena, w której zostaje zastrzelony, powtarza się dwa razy, ale nawet cofnięcie czasu nie jest w stanie odmienić biegu wydarzeń.

Znana dziennikarka Ulrike Meinhof miała do wyboru smutek lub wściekłość. Nie potrafiła żyć w kraju, w którym milczy się o dokonanych zbrodniach, gdzie Hitlera pomija się milczeniem, a na okrucieństwach tego "anonimowego" człowieka na literę H. buduje się kapitalistyczny raj. Wybrała wściekłość. Pytanie, czy miała wybór? Takie pytanie nie tylko pozwala zadać, ale wręcz prowokuje kapitalna scena trenowania człowieka wiewiórki. Robert Mania podporządkowany jest muzyce i wskazaniom batuty, trzymanej przez Magdalenę Kuźniewską - Ensslin, która precyzyjnie nim manipuluje i reżyseruje każdy jego ruch i najdrobniejszy gest. Scenie tej towarzyszy porównanie całej sytuacji do cyrku, mało intelektualnej rozrywki, której poddają się również intelektualiści.

U. była intelektualistką, a jednak wyrzekła się najpierw rodziny i dzieci, później odrzuciła w sobie człowieka. Chciała walczyć w obronie trzeciego świata, a pominęła pozostałe 2/3. Agresją i zbrodnią pragnęła przypomnieć ludziom o niedawnych zbrodniach. Zamieniła słowa na bomby, argumenty na pistolet. W jednej z ostatnich scen Lidia Schneider krzyczy desperacko: "Nazywam się Ulrike Meinhof! Nazywam się Ulrike Meinhof! Nazywam się Ulrike Meinhof..." Miałam ochotę odpowiedzieć: tak jesteś Urlike Meinhof - człowiekiem wiewiórką, pożartym przez samego siebie.

Mamy 2008 rok, RAF rozwiązano dziesięć lat temu. Zmieniły się formy terroryzmu, milczy się o czymś innym, ale to ten sam świat. Nie mogę nie powtórzyć za Herbertem Marcusem, że człowieka można zniewolić również w demokracji i to jest właśnie zniewolenie najgorsze, bo sankcjonowane. Kim w tym świecie jestem? Kto policzy dzisiejsze wiewiórki czerwienią podszyte? Czy trzeba wyrzec się człowieczeństwa, aby móc walczyć w jego obronie? To są pytania, które zadaje w swoim spektaklu Korczakowska. Cóż, należy pogratulować odwagi!

Kamila Bubrowiecka
Teatralia Kraków
27 października 2008

Teatr im. C.K. Norwida w Jeleniej Górze
Małgorzata Sikorska-Miszczuk
"Śmierć człowieka wiewiórki"
reżyseria i opracowanie muzyczne: Natalia Korczakowska
scenografia: Justyna Łagowska
kostiumy: Anna Met
opieka dramaturgiczna: Joanna Wichowska, Wojtek Zrałek-Kossakowski
obsada:
Lidia Schneider (Ulrike Meinhof),
Magdalena Kuźniewska (Gudrun Ensslin),
Anna Ludwicka ( Rezyser),
Robert Mania (Człowiek-Wiewiórka),
Andrzej Kępiński (Policjant),
Jarosław Dziedzic (Szczęśliwy),
Piotr Żurawski (Andreas Baader),
premiera: 27 sierpnia 2007r.
Festiwal Genius Loci, Łaźnia Nowa Kraków, 24-29 października 2008 r.

© "teatralia" internetowy magazyn teatralny 2008 | kontakt: redakcja@teatralia.com.pl | projekt i administracja strony: admin@teatralia.com.pl | projekt logo: jepe oyen