Performace z rozporkiem w tle
Podczas festiwalu na ulice Białegostoku wyruszyły Maria Kiniorska i Michalina Kostecka, realizując przez cztery dni swój projekt, performance "Polskie mięso". Na temat projektu rozmawiałam z nimi po jego zakończeniu...
Sylwia Grygorowicz / Teatralia: Skąd pomysł na akurat taki projekt?
MK: Z głowy, jak zwykle, jakoś tak nas tknęło, że chcemy zrobić coś na temat naszego kraju, naszego narodu, tak naprawdę na nasz własny temat, ale w kontekście zbiorczym i posłużyłyśmy się tutaj stereotypem jednym z wielu na temat Polaków.
MK: Tak, tego, jak jesteśmy postrzegani za granicą, właśnie przez pryzmat polskiego mięsa, tego, że jesteśmy złodziejami, tego, że poprzedni papież był Polakiem, tego, że lubimy wódkę...
Teatralia: Gdzie "Polskie mięso" było prezentowane?
MK: Było do tej pory na targach Designu w Mediolanie, a także podczas Przeglądu Młodej Sztuki we Wrocławiu "Survival".
Teatralia: A gdzie będzie?
MK: Będzie przemycane do Moskwy, będzie w Londynie na ulicach, chcemy pojechać także pod parlament Unii Europejskiej w Brukseli i do Berlina na targi "Art Forum".
Teatralia: Jak "Polskie mięso" było odbierane na ulicach Białegostoku?
MK: Powiem szczerze, że nasz wygląd trochę ludzi odstraszał i nie chcieli wchodzić z nami w interakcje, uciekali. Aczkolwiek zdarzały się też miłe przyjęcia...
MK: Nasz wniosek numer jeden, jeśli chodzi o Białystok: 90% populacji w Białymstoku to wegetarianie.
MK: Tak, to jest nasz główny wniosek z całej akcji.
Teatralia: A jeszcze jakieś wnioski natury socjologicznej na temat białostoczan?
MK: Oszczędni są białostoczanie.
Teatralia: A czy jakieś sytuacje śmieszne, komiczne, miały miejsce?
MK: Miały, miały, niektóre nawet niecenzuralne...
MK: Pewna pani stwierdziła, idąc ze swoim ukochanym, że już ma kiełbaskę, łapiąc go po prostu za rozporek...
Z Marią Kiniorską i Michaliną Kostecką autorkami "Polskiego mięsa"
rozmawiała Sylwia Grygorowicz
Teatralia Białystok
7 października 2008